Jeden z największych strajków nauczycieli w historii Kalifornii trwa już trzy dni. W ostatnich dniach w marszach wzięło udział dziesiątki tysięcy osób. Nauczyciele nie spoczną, dopóki władze szkolne nie przyznają im podwyżek, których tak długo się domagają. Takiego strajku nie było od 40 lat.
Od poniedziałku 120 szkół w San Francisco nie mogło zostać otwartych, ponieważ 6000 nauczycieli przestało pracować. Wpłynęło to na sytuację 50 000 uczniów.
W środę setki nauczycieli utworzyły na plaży ogromne czerwone litery, tworząc słowo STRIKE. Inni, używając bębnów i megafonów, domagali się wyższych płac i lepszych usług socjalnych.
„Ostatni strajk nauczycieli miał miejsce w 1979 roku. Jesteśmy przy stole negocjacyjnym od 11 miesięcy i nic się nie dzieje. Władze szkolne dopiero teraz zaczynają traktować nas poważnie” – powiedział Frank Lara, prezes San Francisco United Teachers, organizacji, która zorganizowała strajk.
Nauczyciele nie protestują tylko dla siebie. Chcą również, aby stan zapewnił więcej zasobów i narzędzi do edukacji dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Wielu rodziców również poparło nauczycieli. Niektórzy protestują, inni prowadzą zajęcia w zamkniętych szkołach.
Związki zawodowe domagają się 9-procentowej podwyżki płac w ciągu dwóch lat, ale okręg szkolny jest już objęty śledztwem stanowym w sprawie zadłużenia na poziomie 100 milionów dolarów. Na razie podwyżka o 6 procent w ciągu trzech lat wydaje się najlepszym rozwiązaniem.