Propozycja Donalda Trumpa dotycząca przejęcia kontroli nad Grenlandią spotyka się ze sprzeciwem nie tylko w Europie, ale także w USA - nawet w samej Partii Republikańskiej Trumpa.
Wygląda na to, że europejscy przywódcy, gorączkowo próbujący znaleźć sposób na uratowanie Grenlandii przed Donaldem Trumpem, mogą liczyć na wsparcie Kongresu USA. W ciągu ostatnich kilku dni sprzeciw wobec gróźb Białego Domu dotyczących przejęcia duńskiego terytorium narastał.
Chociaż nie jest zaskoczeniem, że Demokraci w dużej mierze potępili plany Trumpa dotyczące Grenlandii, w szczególności użycia siły militarnej w celu przejęcia wyspy, fakt, że nawet czołowi Republikanie publicznie odcinają się od prezydenta w tej sprawie, jest wysoce niezwykły.
Wraz ze zbliżającymi się listopadowymi wyborami średniookresowymi, ten rzadki pokaz nieposłuszeńśtwa podkreśla, jak poważnie Republikanie Kongresu postrzegają tę sytuację.
"To przerażające" - powiedział republikański kongresmen Don Bacon w wywiadzie telewizyjnym. "Grenlandia jest sojusznikiem NATO. Dania jest jednym z naszych najlepszych przyjaciół... więc sposób, w jaki ich traktujemy, jest naprawdę poniżający i nie ma żadnych zalet".
Odnosząc się do retoryki dotyczącej Grenlandii jako jednej z "najgłupszych rzeczy", które wyszły z Białego Domu w ciągu ostatniego roku, Bacon wezwał swoich kolegów Republikanów do przyłączenia się do niego w zajęciu stanowiska.
"Mam nadzieję, że inni Republikanie staną ze mną w szeregu i dadzą Białemu Domowi jasno do zrozumienia, że to jest złe" - powiedział Bacon.
Lider większości w Senacie John Thune odrzucił perspektywę rozmieszczenia wojska w celu zajęcia arktycznej wyspy. Powiedział we wtorek, że "nie jest to coś, co ktokolwiek poważnie rozważa".
Komentarze Thune'a pojawiły się po tym, jak zastępca szefa sztabu Białego Domu Stephen Miller wykorzystał wywiad, aby podkreślić, że Grenlandia powinna słusznie należeć do USA.
"Jakie prawo ma Dania do sprawowania kontroli nad Grenlandią? Jaka jest podstawa ich roszczeń terytorialnych? Na jakiej podstawie mają Grenlandię jako kolonię Danii?" - pytał retorycznie Miller w CNN.
Komentarze Millera wywołały również ostre przemówienie na forum Senatu przez odchodzącego na emeryturę republikańskiego senatora Thoma Tillisa, głównego przedstawiciela partii w Senackiej Grupie Obserwatorów NATO.
"Mam dość głupoty" - powiedział w ognistym przemówieniu Tillis. "Chcę dobrych rad dla tego prezydenta, ponieważ chcę, aby ten prezydent miał dobre dziedzictwo. A te bzdury na temat tego, co dzieje się na Grenlandii, odwracają uwagę od dobrej pracy, którą wykonuje, a amatorzy, którzy powiedzieli, że to dobry pomysł, powinni stracić pracę".
Tillis, który zwykle jest zgodny z administracją, był nadal wściekły kilka godzin później, kiedy był gościem telewizji kablowej.
"Albo Stephen Miller musi wejść na pas, na którym wie, o czym mówi, albo wylecieć z tej pracy" - oświadczył.
Senator z Alaski Lisa Murkowski, która współprzewodniczy Senackiemu Klubowi Arktycznemu, powiedziała, że "nienawidzi" pomysłu przejęcia Grenlandii przez USA w drodze zakupu lub siłą, a "nie używam słowa nienawiść zbyt często".
"Myślę, że to bardzo, bardzo niepokojące" - powiedziała Murkowski dziennikarzom.
"Wszelkie wysiłki zmierzające do przejęcia tego terytorium siłą pogorszyłyby zarówno nasze bezpieczeństwo narodowe, jak i nasze stosunki międzynarodowe" - dodała w poście na X.
Były republikański lider Senatu Mitch McConnell ostrzegł, że grożenie sojusznikowi NATO przyniosłoby "efekt przeciwny do zamierzonego" i byłoby szkodliwe dla interesów USA.
"Groźby i zastraszanie przez amerykańskich urzędników w związku z amerykańską własnością Grenlandii są równie niestosowne, co przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego" - powiedział w oświadczeniu McConnell, krytyk Trumpa. "A użycie siły w celu przejęcia suwerennego demokratycznego terytorium jednego z najbardziej lojalnych i zdolnych sojuszników Ameryki byłoby szczególnie katastrofalnym aktem strategicznego samookaleczenia Ameryki i jej globalnych wpływów".
Dylemat prawicy dotyczący Grenlandii
Rozłam między republikańskim przywództwem kongresowym a Białym Domem podkreśla napięcia w partii związane z militarnym awanturnictwem prezydenta.
Podczas gdy większość Republikanów poparła ataki wojskowe Trumpa na całym świecie - w tym w Jemenie, Iranie i Wenezueli - niektórzy ustawodawcy ostrzegają teraz, że grożenie sojusznikowi NATO posuwa się za daleko.
Jak dotąd Republikanie w dużej mierze odrzucali groźby Trumpa dotyczące inwazji na wyspę jako taktykę negocjacyjną, ale stanowisko to staje się coraz trudniejsze do utrzymania, ponieważ wyżsi urzędnicy Białego Domu wielokrotnie potwierdzają, że użycie siły militarnej wciąż jest rozpatrywane.
Dlatego coraz więcej Republikanów czuje, że musi się sprzeciwić, zwłaszcza w obliczu planowanego głosowania opozycji demokratycznej w Senacie nad rezolucją mającą na celu uniemożliwienie Stanom Zjednoczonym inwazji na Grenlandię.
Za dziesięć miesięcy odbędą się wybory do Kongresu, a Republikanie zdają sobie sprawę, że Grenlandia nie jest zwycięskim tematem kampanii. Wręcz przeciwnie: odkąd Trump po raz pierwszy wspomniał o terytorium Arktyki jako o "dużej transakcji na rynku nieruchomości" w 2019 roku, sondaże wykazały, że Amerykanie uważają przejęcie Grenlandii za niski priorytet lub kiepski pomysł z dużym marginesem.
Ponadto uważają retorykę Trumpa za nierealistyczną i odwracającą uwagę od spraw wewnętrznych.
Republikańscy członkowie Kongresu zdają się również nie kupować argumentu, że Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego, ponieważ amerykańsko-duńskie porozumienie z 1951 roku umożliwia już Waszyngtonowi "budowę, instalację, utrzymanie i obsługę" baz wojskowych na Grenlandii do woli.
Dlaczego więc Trump w ogóle chce tego terytorium?
"Chce, aby Stany Zjednoczone wyglądały na większe na mapie" - powiedziała strateg Demokratów Julie Roginsky w oświadczeniu przesłanym Euronews. "W połączeniu Stany Zjednoczone i Grenlandia miałyby większą masę lądową niż Rosja - największa masa lądowa na świecie. Dla Trumpa, dla którego liczy się tylko optyka, ma to znaczenie".
Ale dla wielu Republikanów, którzy już stoją w obliczu trudnych wiatrów z powodu niepopularnej polityki wewnętrznej Trumpa, obrona zagarnięcia Grenlandii w ich własnych kampaniach reelekcyjnych wydaje się zbyt daleko posunięta.