W piątek doszło do poważnego ataku Rosji na ukraiński Charków. Władze podały, że po ataku z gruzów zniszczonego budynku mieszkalnego wydobyto ciało trzyletniego chłopca.
Co najmniej dwie osoby zginęły, a wiele zostało rannych po tym, jak rosyjski atak zniszczył w piątek pięciopiętrowy budynek mieszkalny w ukraińskim Charkowie.
Władze poinformowały, że po ataku spod gruzów zniszczonego budynku mieszkalnego wydobyto ciało trzyletniego chłopca. Według gubernatora Charkowa, Oleha Syniehubova, później znaleziono również ciało kobiety.
Atak zniszczył również inną infrastrukturę cywilną, centrum handlowe i samochody, podały lokalne władze.
Władze dodały, że co najmniej 19 osób zostało rannych, w tym sześciomiesięczne dziecko. 16 osób zostało przewiezionych do szpitali na leczenie.
"Według naszych informacji pod gruzami może znajdować się więcej osób. Trwa usuwanie skutków" - powiedział Syniehubov po ataku. "Wszyscy pracują w terenie. W tej chwili najważniejsze jest uratowanie jak największej liczby osób".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij nazwał atak "haniebnym" w poście na X. "Niestety, tak Rosjanie traktują życie i ludzi - nadal zabijają, pomimo wszelkich wysiłków świata, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, w procesie dyplomatycznym" - dodał.
Tymczasem rosyjskie Ministerstwo Obrony zaprzeczyło, że atak miał miejsce, zamiast tego obwiniając o eksplozję ukraińską amunicję w poście na Telegramie.
Wcześniej w piątek Rosja przeprowadziła coś, co lokalne władze nazwały "jednym z najbardziej zmasowanych" ataków dronów w Zaporożu. Co najmniej dziewięć dronów uderzyło w miasto, uszkadzając dziesiątki budynków mieszkalnych i innej infrastruktury cywilnej, ale nie powodując ofiar, według Iwana Fedorowa, szefa administracji regionalnej.