W Iranie wybuchły masowe protesty w reakcji na rekordową dewaluację riala i gwałtowny wzrost cen. Demonstracje objęły stolicę oraz kilka prowincji.
Protesty w Iranie wybuchły w niedzielę 28 grudnia, gdy kurs dolara przekroczył milion 450 tysięcy riali, bijąc rekordy i pogłębiając dewaluację waluty krajowej.
Sklepy w stolicy zaczęły zamykać się, sprzedawcy odmawiali transakcji, a klienci odkładali zakupy, oczekując stabilizacji rynku.
Zgromadzenia rozpoczęły się na ulicy Republiki w Teheranie, znanej jako Mobile Emporium i szybko rozprzestrzeniły na Wielki Bazar oraz inne dzielnice.
Drugiego dnia protesty dotarły do Hamadanu, Karaj, Mallard i na wyspę Qeshm Tasri.
Prezydent Masoud Pedeskian bronił nowej ustawy budżetowej, przewidującej 20-procentowy wzrost wynagrodzeń pracowników państwowych.
Tymczasem ceny podstawowych towarów konsumpcyjnych wzrosły o ponad 52 procent w ciągu ostatnich 12 miesięcy, co pogłębiło frustrację obywateli.
Drugiego dnia demonstracje przerodziły się w starcia z siłami bezpieczeństwa, które użyły gazu łzawiącego.
Korpus Strażników Rewolucji określił protesty jako "operacje wymierzone w kraj, które są powiązane powiązane ze Stanami Zjednoczonymi i reżimem syjonistycznym".
30 grudnia demonstracje objęły co najmniej dziewięć prowincji, w tym Teheran, Alborz, Kermanshah, Markazi, Hamadan i Isfahan.
Trzeciego dnia do protestów dołączyli studenci z kilku uniwersytetów, skandując hasła przeciwko dyktaturze.
Zdjęcia starć i zatrzymań studentów na Uniwersytecie w Teheranie obiegły media społecznościowe.
Czwartego dnia władze ogłosiły uwolnienie wszystkich zatrzymanych.
Obecne protesty są największe od ogólnokrajowego powstania "Kobieta, życie, wolność" w 2022 roku, które wywołała śmierć 22-letniej Mahsy Amini.
Tym razem demonstranci wyrażali niezadowolenie z całej struktury rządu, a niektórzy manifestanci wyrażali poparcie dla Rezy Pahlawiego - syna szacha. Skandowano m.in. hasła: "Śmierć dyktatorowi" i "Pahlavi powróci".
Jednym z najbardziej symbolicznych obrazów protestów stał się mężczyzna siedzący samotnie na ulicy pośród dymu gazu łzawiącego, konfrontowany przez funkcjonariuszy. Jego wizerunek szybko stał się ikoną oporu w mediach społecznościowych.
Irańskie władze starały się przyjąć łagodniejszą retorykę, aby nie eskalować napięcia. Chociaż niektóre media sugerowały ingerencję sił zewnętrznych, rząd podkreślał gotowość do dialogu.
"Życie ludzi jest moją codzienną troską" - napisał prezydent Pedeskian na platformie X, dodając, że wysłucha protestujących.
W obliczu rosnącego napięcia międzynarodowego i spotkania Netanjahu-Trump rząd zdecydował o zamknięciu szkół w ponad 20 prowincjach, powołując się na zimowe warunki i nierównowagę energetyczną.
Nowy szef Banku Centralnego Nasser Hemmati, zapowiedział stabilizację rynku walutowego po wcześniejszych krytykach związanych z gwałtownymi wzrostami kursu dolara.
Irańska gospodarka od lat zmaga się z sankcjami, które nasiliły się po jednostronnym wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego w 2018 roku.
W momencie wejścia w życie umowy z 2015 roku kurs dolara wynosił około 32 tysięcy riali.