Przywódca Korei Północnej w noworocznym przesłaniu wyraził uznanie dla żołnierzy walczących poza granicami kraju. Podkreślił jednocześnie silne więzi Pjongjangu z Moskwą.
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un w swoim noworocznym przesłaniu pochwalił żołnierzy walczących "na obcej ziemi" i podkreślił "niezwyciężony sojusz" Pjongjangu z Moskwą – podały w czwartek państwowe media.
Nie wspominając bezpośrednio konfliktu w Ukrainie, Kim zwrócił się do personelu określonego przez KCNA jako "zagraniczne jednostki operacyjne".
Gratulował im "heroicznej" obrony honoru narodu i apelował o odwagę.
"Gdy cały kraj ogarnia świąteczna atmosfera powitania nowego roku, tym bardziej tęsknię za wami, którzy dzielnie walczycie na polach bitew na obcej ziemi, wierni porządkowi waszej ojczyzny" - cytuje agencja.
"Za wami stoją Pjongjang i Moskwa" - dodał Kim.
Według południowokoreańskich i zachodnich służb wywiadowczych, Korea Północna wysłała tysiące żołnierzy, by wesprzeć rosyjską inwazję w Ukrainie.
Szacuje się, że co najmniej 600 z nich zginęło, a kolejne tysiące odniosły obrażenia.
Analitycy wskazują, że w zamian Pjongjang otrzymuje wsparcie finansowe, technologie wojskowe oraz dostawy żywności i energii.
Żołnierze mieli być instruowani, by w razie zagrożenia oddać życie, a nie poddać się do niewoli.
Kim Dzong Un podkreślił, że misja żołnierzy wzmacnia więzi z Rosją i wzywał ich do walki "za braterski naród rosyjski".
Dwóch północnokoreańskich jeńców przetrzymywanych przez Ukrainę wyraziło w liście, że chce rozpocząć "nowe życie" w Korei Południowej.
"Mocno wierzymy, że nie jesteśmy sami i myślimy o tych w Korei Południowej jak o naszych rodzicach i rodzeństwie, dlatego zdecydowaliśmy się poddać" - napisali.
Po tygodniach spekulacji Pjongjang w kwietniu potwierdził wysłanie wojsk w rejon Kurska, odpowiadając na niespodziewaną ukraińską ofensywę.
Decyzja była zgodna z traktatem o wzajemnej obronie podpisanym przez oba państwa w 2024 roku, podała Centralna Komisja Wojskowa Partii Robotniczej.
W czerwcu Kim ponownie zapewnił o "bezwarunkowym poparciu" dla działań Rosji podczas spotkania z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiejem Szojgu.