W gościnnym artykule dla Euronews dr Alexander Wolf, szef stołecznego biura Fundacji Hannsa Seidla, wyjaśnia, dlaczego czas na naiwność się skończył i z jakimi trzema iluzjami musimy się pożegnać w Europie.
Podczas gdy miliony Europejczyków odnawiają kontrakty na siłownię lub podejmują wyzwania typu "suchy styczeń", rytuał prywatnej samooptymalizacji na przełomie roku 2025/26 wydaje się nieaktualny.
Rok 2025 nie był kolejnym zwykłym rokiem w historii. To był czas, w którym stary porządek świata został definitywnie pogrzebany.
Minione miesiące przyniosły wstrząsy - od rewolucyjnych zmian w Dniu Wyzwolenia w kwietniu po bezprecedensowy atak na niezależność amerykańskiej Rezerwy Federalnej.
To były ostrzeżenia, które Europa powinna wreszcie usłyszeć. Zachód, jaki znaliśmy, przestał istnieć. Rok 2026 wymaga radykalnej rekalibracji. Czas strategicznej naiwności minął.
Europa nie może już pozwalać sobie na noworoczne postanowienia, o których zapominamy w lutym.
Kontynent potrzebuje jasnego spojrzenia na rzeczywistość i odwagi, by pożegnać się z trzema wygodnymi iluzjami, które przez lata dawały fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Iluzja 1: "USA wracają"
Europejski odruch polegający na patrzeniu z nadzieją za Atlantyk stał się politycznym nawykiem.
W 2026 roku trzeba go powstrzymać. Założenie, że stosunki transatlantyckie wrócą do normy sprzed lat 90., jest niebezpieczne i paraliżujące.
Rynki już podjęły decyzję. Złoto wzrosło o około 60 procent w 2025 roku, a inwestorzy masowo wycofywali się z dolara, szukając bezpiecznych przystani.
To nie chwilowa fluktuacja, lecz strukturalny sygnał nieufności wobec starej waluty rezerwowej.
Dla Europy 2026 rok musi być rokiem emancypacji polityki finansowej i bezpieczeństwa.
Funkcjonowanie bez "wielkiego brata" nie oznacza antyamerykanizmu, lecz suwerenność.
Silny europejski filar NATO i strefa euro z rynkami kapitałowymi zdolnymi do samodzielnego absorbowania wstrząsów nie są już luksusem. To ubezpieczenie na życie dla naszego kontynentu.
Iluzja 2: "Rynek poradzi sobie z Chinami"
Przez dekady Europa wierzyła w "zmianę poprzez handel".
Eksport i współpraca miały przekształcać systemy polityczne i gospodarcze. Rok 2025 pokazał, że to złudzenie.
Konkurencja z Chinami nie jest walką o rynek, lecz o strategiczne przewagi technologiczne.
Innowacje w Shenzhen nie są zaproszeniem do uczciwej rywalizacji, lecz próbą przejęcia technologicznego.
Dodatkowo eskalacja amerykańskich ceł w ubiegłym roku wcisnęła Europę między dwa fronty handlowe.
Odpowiedź kontynentu nie może być pasywna. Polityka przemysłowa nie jest zagrożeniem dla gospodarki rynkowej - to konieczność.
Wspieranie kluczowych technologii, takich jak e-mobilność, robotyka czy sztuczna inteligencja, to forma samoobrony.
Jeśli Europa chce, by "Made in Europe" miało znaczenie w 2036 roku, to musi odzyskać strategiczną autonomię w łańcuchach dostaw i produkcji. Rynek wiele reguluje, ale geopolityki nie.
Iluzja 3: "Sztuczna inteligencja wykona moją pracę"
Na poziomie makro Europa działa niezdecydowanie, na poziomie indywidualnym dominuje panika.
Obawa, że AI zniszczy miejsca pracy, ignoruje realia demograficzne. Europa się kurczy, a wąskim gardłem jest siła robocza, nie miejsca pracy.
Rok 2026 będzie rokiem specjalistów. AI nie zabija miejsc pracy, lecz przeciętność. Karze rutynę i nagradza kompetencje.
Osoby wykonujące zadania możliwe do zautomatyzowania będą pod presją. Ci, którzy łączą dogłębną wiedzę z technologią - w rzemiośle, strategii, opiece czy badaniach - zyskają przewagę.
Firmy i systemy edukacji muszą przesunąć akcent z szerokiego kształcenia ogólnego na rozwój głębokich umiejętności.
Technologia może utrzymać dobrobyt kontynentu mimo kurczącej się populacji, ale tylko jeśli zostanie opanowana, a nie tylko konsumowana.
Porządek dnia: strategiczna autonomia
Co wynika z końca tych trzech iluzji?
Motto na 2026 rok nie może brzmieć "wzrost za wszelką cenę" ani "powrót do normalności". Powinno być nim strategiczne samodzielne działanie.
Europa jest zdana na siebie. Ani Waszyngton, ani Pekin nie uratują kontynentu.
Oba mocarstwa realizują własne interesy z rygorem, którego Europa będzie musiała się nauczyć.
To nie pesymizm, lecz realizm - pierwszy krok do siły. Kontynent dysponuje ogromnymi zasobami: jednym z największych rynków krajowych na świecie, potencjałem intelektualnym, finansowym i historią odporności.
Rok 2026 musi być czasem, w którym ta substancja zostanie wykorzystana w polityce władzy.