Ujęcia z powietrza pokazały w poniedziałek, 2 listopada, drogi, osiedla i pola zalane wodą na południowym zachodzie USA. Po kilku dniach intensywnych opadów deszczu doszło tam do gwałtownych powodzi błyskawicznych.
W stanie Kolorado w Arboles nurt porwał samochody, kampery i domy. W Camp Verde w Arizonie mieszkańcy uciekali w bezpieczne miejsca, gdy woda wdarła się na teren parku dla kamperów. Setki osób musiały się ewakuować, a ekipy ratunkowe przeprowadziły dziesiątki akcji, w tym z użyciem śmigłowców. Zginęła co najmniej jedna osoba, policja podejrzewa, że druga śmierć również ma związek z powodzią.
Woda zalała miejscowości w całym regionie Four Corners, gdzie stykają się granice Arizony, Kolorado, Nowego Meksyku i Utah. W Durango w Kolorado około 200 mieszkańców włączyło się w poniedziałek w akcję sprzątania, usuwając błoto i zwały zniszczonych materiałów z domów i ulic.
Rzeka San Juan osiągnęła poziom 16,81 stopy (5,1 metra) i zalała część miasteczka, zanim zaczęła opadać.
Ulewny deszcz przyniósł też pewną ulgę okolicznym zbiornikom retencyjnym w regionie od dawna dotkniętym suszą.