Pentagon analizował trzy naloty z kwietnia 2025 roku, przeprowadzone podczas kampanii USA przeciw Huti, gdy bojownicy atakowali statki handlowe na kluczowej dla światowego handlu trasie przez Morze Czerwone.
Wewnętrzna analiza Pentagonu, dotycząca amerykańskich nalotów na wspieranych przez Iran rebeliantów Huti w Jemenie, przeprowadzonych w ubiegłym roku, wykazała, że zginęło ponad 150 cywilów. Ocena ta została w środę przesłana do Kongresu w ramach corocznego raportu o ofiarach cywilnych.
Dokument trafia do Kongresu w momencie, gdy rosną obawy o liczbę ofiar cywilnych podczas kampanii wojskowych administracji Donalda Trumpa, także wśród parlamentarzystów. Nasiliły się one po tym, jak w pierwszych dniach tegorocznej wojny amerykański pocisk trafił w irańską szkołę podstawową, zabijając nawet 168 osób.
Jak podaje AP, sekretarz obrony USA, Pete Hegseth, miał drastycznie ograniczyć liczbę etatów w biurze zajmującym się ograniczaniem szkód wśród ludności cywilnej.
Analiza dotyczyła trzech nalotów z kwietnia 2025 roku
Pentagon skupił się na trzech nalotach z kwietnia 2025 roku, przeprowadzonych w ramach amerykańskiej kampanii przeciw rebeliantom Huti. Bojownicy atakowali statki handlowe na Morzu Czerwonym – kluczowej trasie światowego handlu prowadzącej do Kanału Sueskiego i dalej, na Morze Śródziemne i do Izraela.
Naloty były wymierzone w pozycje wrogich sił w stolicy Jemenu, Sanie, kontrolowanej przez rebeliantów, a także w port Ras Isa – wynika z raportu. W wyniku ataków zginęło 153 cywilów, a 243 osoby zostały ranne.
Najtragiczniejszy okazał się atak na port: zginęło 80 osób, a 171 zostało rannych. Potężne kule ognia wzbiły się w niebo, a cysterny zamieniły się w płonące wraki. Rebelianci Huti pokazali drastyczne nagrania z miejsca ataku w swojej satelitarnej stacji al-Masirah, na których widać ciała porozrzucane po porcie.
Dowództwo Centralne USA, odpowiedzialne za operacje wojskowe na Bliskim Wschodzie, oświadczyło wówczas, że „atak nie był wymierzony w mieszkańców Jemenu”.
„Siły USA podjęły działania, by wyeliminować to źródło paliwa dla wspieranych przez Iran terrorystów Huti i pozbawić ich nielegalnych dochodów, które od ponad 10 lat finansują wysiłki Huti mające na celu terroryzowanie całego regionu” – stwierdziło Dowództwo Centralne w oświadczeniu z kwietnia 2025 roku.
Jak wskazano w analizie, dowództwo uznało, że jest „bardziej prawdopodobne niż nie”, iż trzy naloty doprowadziły do ofiar wśród ludności cywilnej. Wnioski oparto na amerykańskich danych wywiadowczych, zdjęciach oraz informacjach pochodzących ze źródeł ogólnodostępnych.
Kontrowersje wokół wypłat dla ofiar
Pentagon uznał, że w związku z tymi trzema nalotami nie ma podstaw do wypłaty świadczeń kondolencyjnych. W przeglądzie nie wyjaśniono, dlaczego podjęto taką decyzję.
Jak zaznaczono w dokumencie, takie wypłaty są jedną z możliwych reakcji, gdy w wyniku operacji wojsk USA dochodzi do ranienia lub śmierci cywilów. Nie są jednak wymagane przez prawo ani nie stanowią przyznania się do winy.
Takie praktyki już się zdarzały. Po błędnym ataku drona w Afganistanie w 2021 roku, w którym zginęło 10 osób, w tym siedmioro dzieci, Pentagon deklarował gotowość wypłaty świadczeń kondolencyjnych rodzinom ofiar.
Siły zbrojne USA po raz pierwszy uderzyły w rebeliantów Huti w 2023 roku, za prezydentury Joe Bidena, po tym jak bojownicy zaczęli wystrzeliwać drony i pociski w kierunku statków handlowych na Morzu Czerwonym.
Rebelianci Huti twierdzili, że ich ataki mają zatrzymać wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy i wesprzeć Palestyńczyków. Jednocześnie wykorzystywali je do umocnienia swojej pozycji w Jemenie.
Jak mówili w 2024 roku amerykańscy dowódcy wojskowi i eksperci w rozmowie z AP, prowadzona przez USA kampania przeciw rebeliantom Huti przerodziła się w najbardziej intensywną, nieprzerwaną bitwę morską, z jaką marynarka USA mierzyła się od czasów II wojny światowej. Amerykańskie myśliwce i niszczyciele marynarki strącały drony i pociski Huti wystrzeliwane w stronę statków handlowych i okrętów wojennych USA.
Obecnie Huti przeprowadzają coraz więcej ataków na siły rządowe w Jemenie, na instalacje naftowe w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, która wspiera jemeński rząd, oraz na saudyjską żeglugę na Morzu Czerwonym.
Narastają obawy, że nowa fala przemocy może po rozejmie z 2022 roku ponownie rozpalić wojnę domową w Jemenie i otworzyć nowy front wojny na Bliskim Wschodzie.