Rozmowy między Iranem a USA utknęły w martwym punkcie – Teheran odmawia negocjacji bez zniesienia amerykańskiej blokady morskiej.
Iran ostrzelał w środę trzy statki w cieśninie Ormuz i przejął dwa z nich, nasilając ataki na ten kluczowy szlak żeglugowy. Do zdarzenia doszło niespełna dobę po tym, jak prezydent USA Donald Trump przedłużył kruchy rozejm, jednocześnie utrzymując amerykańską blokadę irańskich portów.
Pat między Stanami Zjednoczonymi a Iranem doprowadził do niemal całkowitego wstrzymania eksportu przez cieśninę, przez którą w czasie pokoju przepływa około 20 proc. światowej ropy naftowej. Na ten moment nie widać perspektyw jego zakończenia.
Irańskie media podały, że paramilitarny Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) sprowadził oba przejęte statki do Iranu, co oznacza dalszą eskalację napięć.
Według tych samych doniesień, jednostki MSC Francesca oraz Epaminondas zostały odprowadzone do irańskich portów. Wcześniej Stany Zjednoczone miały przejąć dwa irańskie statki w czasie, gdy w Pakistanie planowano rozmowy dotyczące zawieszenia broni, co skłoniło Teheran do wycofania się z drugiej rundy negocjacji wysokiego szczebla.
Nasilają się ataki na statki na szlaku wodnym
Technomar, firma zarządzająca zarejestrowanym w Liberii statkiem Epaminondas, poinformowała, że jednostka „zbliżyła się do niej i została ostrzelana przez uzbrojoną łódź patrolową” u wybrzeży Omanu. W wyniku ataku uszkodzony został mostek statku.
Drugi statek towarowy został ostrzelany kilka godzin później. Nie odnotowano uszkodzeń, jednak później jednostka została zatrzymana na wodach morskich. W obu przypadkach nie zgłoszono żadnych obrażeń wśród członków załóg.
Panama potępiła zdarzenie, określając je jako „nielegalne zajęcie” statku pływającego pod jej banderą. Według władz kraju był to „poważny atak” na bezpieczeństwo żeglugi morskiej.
Irańskie media podały również, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zaatakował trzeci statek o nazwie Euphoria, który miał „utknąć” u wybrzeży Iranu, nie podając jednak szczegółów incydentu.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt stwierdziła, że przejęcia nie naruszyły warunków rozejmu, ponieważ – jak podkreśliła – statki „nie były amerykańskie ani izraelskie”.
Odkąd Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły 28 lutego niespodziewaną wojnę przeciwko Iranowi, na Bliskim Wschodzie doszło do ponad 30 ataków na statki. Wcześniej cieśnina Ormuz była w pełni otwarta dla całego ruchu morskiego.
Konflikt doprowadził już do gwałtownego wzrostu cen gazu poza regionem, a także do podwyżek kosztów żywności i wielu innych produktów.
Cena ropy Brent, będącej międzynarodowym punktem odniesienia, przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, co oznacza wzrost o około 40 proc. względem poziomów sprzed wojny. Mimo to rynki akcji wciąż wydają się w dużej mierze ignorować tę sytuację.
Komisarz Unii Europejskiej ds. energii Dan Jørgensen ostrzegł przed długotrwałymi skutkami dla konsumentów i przedsiębiorstw, porównując je do innych poważnych kryzysów energetycznych ostatnich pięćdziesięciu lat. Według jego szacunków zakłócenia kosztują Europę około 500 milionów euro dziennie.
Teheran domaga się zakończenia amerykańskiej blokady w celu wznowienia rozmów
Zdolność Iranu do ograniczania ruchu przez cieśninę – która łączy Zatokę Perską z otwartym oceanem – okazała się jego główną przewagą strategiczną. Zawieszenie broni oznacza, że amerykańskie i izraelskie naloty na Iran zostały wstrzymane, a irańskie rakiety nie są już wymierzone w Izrael ani inne państwa regionu.
W sytuacji braku porozumienia dyplomatycznego dalsze ataki mogą zniechęcić statki do prób przepłynięcia przez ten szlak wodny, co jeszcze bardziej ograniczyłoby globalne dostawy energii.
Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu i główny negocjator, który na początku miesiąca spotkał się w Pakistanie z wiceprezydentem USA J.D. Vancem, stwierdził, że całkowite zawieszenie broni „ma sens” tylko wtedy, gdy nie jest naruszane przez blokadę irańskich portów przez Stany Zjednoczone.
„Ponowne otwarcie cieśniny Ormuz jest niemożliwe przy tak rażącym naruszeniu zawieszenia broni” – napisał na platformie X.
Irańscy urzędnicy zażądali całkowitego zniesienia blokady amerykańskiej marynarki wojennej, aby wznowić rozmowy, jednak Donald Trump w środę powiedział, że blokada pozostanie utrzymana, dopóki Iran nie zniesie ograniczeń dotyczących żeglugi w kluczowej cieśninie.
Prezydent USA nadal podkreśla również rzekome sukcesy w konflikcie. Pod koniec dnia Trump twierdził, że Iran „uszanował” jego prośbę i odwołał egzekucję ośmiu irańskich kobiet, które miały zostać aresztowane podczas antyrządowych protestów w styczniu.
„Bardzo doceniam, że Iran i jego przywódcy uszanowali moją prośbę jako prezydenta Stanów Zjednoczonych i wstrzymali planowaną egzekucję” – napisał w serwisie Truth Social.
Teheran określił te doniesienia jako „zmyślenie” i desperacką próbę „zachowania twarzy”, podkreślając, że kobiety nigdy nie miały zostać stracone.
„Puste ręce Trumpa na polu bitwy skłoniły go do sfabrykowania osiągnięć na podstawie fałszywych wiadomości” – stwierdziła w środę irańska agencja sądownictwa Mizan.
Izraelskie ataki są kontynuowane w Libanie
Według lokalnych władz w południowym Libanie trzy oddzielne izraelskie ataki doprowadziły do śmierci co najmniej sześciu osób i raniły kolejne, mimo że oba kraje wcześniej zgodziły się na 10-dniowe zawieszenie broni.
Izrael zaprzeczył przeprowadzeniu jednego z tych ataków i nie odniósł się od razu do pozostałych.
Do zdarzeń doszło w momencie, gdy ambasadorzy Izraela i Libanu przygotowywali się do kolejnego spotkania w Waszyngtonie w czwartek, którego celem miało być przedłużenie kruchego rozejmu. Porozumienie to, obowiązujące od zeszłego tygodnia, miało również stworzyć warunki do szerszego wygaszenia konfliktu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi.
Ministerstwo zdrowia Libanu poinformowało, że dwa izraelskie ataki na miejscowość al-Tiri doprowadziły do śmierci trzech osób, w tym korespondenta prasowego, oraz raniły innego dziennikarza. W oświadczeniu dodano, że izraelskie siły miały ostrzelać karetkę pogotowia, co uniemożliwiło ratownikom dotarcie na miejsce zdarzenia.
Izrael twierdzi, że osoby obecne w al-Tiri naruszyły zawieszenie broni i stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa jego wojsk. Zaprzeczył również, jakoby blokował dostęp służbom ratunkowym lub celowo atakował dziennikarzy.
Libańskie ministerstwo podało także, że osobny izraelski atak na miejscowość Yohmor zabił dwie osoby i ranił kolejne dwie.
Według najnowszych danych rządowych, izraelskie operacje w Libanie doprowadziły do śmierci blisko 2300 osób i zmusiły ponad 1,2 miliona mieszkańców do opuszczenia swoich domów.