W okolicach Tel Awiwu strażacy walczyli z pożarem, który wybuchł, gdy odłamki przechwyconej rakiety spadły w pobliżu domów. Służby ratunkowe zabezpieczyły ulice i sprawdziły okoliczne budynki, by upewnić się, że ogień się nie rozprzestrzeni.
Gdy zawyły syreny, mieszkańcy w całym mieście pobiegli do schronów. Część z nich zaczęła nocować na podziemnych stacjach kolei, przynosząc materace i zapasy, żeby przy kolejnych alarmach nie musieć za każdym razem wracać do domu. Jedna z głównych stacji lekkiej kolei w Tel Awiwie pełni teraz funkcję tymczasowego schronienia.
W całym mieście słychać było dwie fale eksplozji, gdy na niebie przechwytywano rakiety. Policja poinformowała, że interweniuje w kilku miejscach w centrum Izraela, gdzie spadły szczątki lub pociski. Służba ratunkowa Magen David Adom sprawdziła te okolice i podała, że nikt nie został ranny.