Policjanci zmuszeni do ukrywania się, przerobione zdjęcia i sporne twierdzenia o broni użytej do zabicia 18-letniego studenta Henry'ego Nowaka są częścią fali dezinformacji wokół tej sprawy.
W sieci wybuchła fala dezinformacji po skazaniu 23-letniego Vickruma Digwy, który 1 czerwca został skazany na dożywotnie więzienie za zabójstwo 18-letniego studenta uniwersytetu Henry’ego Nowaka.
Zabójstwo Nowaka, do którego doszło w grudniu 2025 roku w nadmorskim mieście Southampton na południu Anglii, wywołało gorącą debatę publiczną na temat pracy policji i przepisów dotyczących noży w Zjednoczonym Królestwie.
Sprawę podchwycili też politycy w całej Europie. Jeden z polskich skrajnie prawicowych polityków stwierdził, że przypadek ten symbolizuje „Europę skazującą się na śmierć”.
Sprawa otworzyła drogę do niebezpiecznej fali dezinformacji, która ma realne konsekwencje dla ludzi. Policjanci niezwiązani z tym postępowaniem otrzymują groźby śmierci i musieli się ukryć, a opinia publiczna oburza się na sposób, w jaki funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zbrodni, prowadzili interwencję.
W noc zabójstwa Digwa, Sikh, fałszywie twierdził, że padł ofiarą rasistowskiego ataku, gdy po czterokrotnym dźgnięciu Nowaka zadzwonił na policję i wezwał ją na miejsce przestępstwa.
Po przyjeździe na miejsce, co widać na opublikowanym przez policję nagraniu z kamer nasobnych, funkcjonariusze potraktowali Nowaka jak podejrzanego: zakuli go w kajdanki i zignorowali jego skargi na ból. Dopiero potem zorientowali się, że ma zagrażającą życiu ranę, i podjęli próbę reanimacji.
Groźby śmierci i ukrywanie się: policjanci na celowniku dezinformacji
Policjantów, których w ogóle nie było na miejscu zbrodni, błędnie wskazano w wpisach w mediach społecznościowych; niektóre z nich obejrzało ponad milion użytkowników.
Była policjantka Christi Hill – która odeszła ze służby w kwietniu 2024 roku, ponad półtora roku przed zabójstwem Nowaka – znalazła się wśród osób błędnie zidentyfikowanych w postach publikowanych na Facebooku, X i Instagramie w różnych językach, w tym po niemiecku.
Szeroko rozpowszechniane jest jedno konkretne zdjęcie Hill stojącej obok byłego kolegi; ma ono rzekomo dowodzić, że była jedną z policjantek wezwanych na miejsce przestępstwa.
"Zamieszanie wynika z ogólnokrajowego komunikatu prasowego o policyjnej nagrodzie za odwagę. Zdjęcie moje i byłego kolegi, który również stał się niesłusznie celem ataków, jest w kółko udostępniane i błędnie przypisywane tej sprawie" – wyjaśniła w oświadczeniu opublikowanym 3 czerwca na LinkedInie.
Hill błędnie wskazał także Grok, chatbot oparty na sztucznej inteligencji na platformie X, który odpowiadał użytkownikom, że była jedną z policjantek obecnych przy śmierci Nowaka.
"To głęboko niepokojące, że moje nazwisko jest niesłusznie łączone z tak głośną i wrażliwą sprawą" – powiedziała. – "Moje myśli pozostają przede wszystkim przy rodzinie dotkniętej tą tragedią. Zasługuje na sprawiedliwość i jasność, a nie na hałas generowany przez internetową dezinformację".
Co najmniej jeden inny błędnie wskazany policjant otrzymał groźby śmierci i musiał się przeprowadzić, aby ochronić swoją rodzinę.
"Wiemy, że po skazaniu Vickruma Digwy pojawiło się wiele komentarzy i rozumiemy potrzebę uzyskania odpowiedzi na pytania o działania policji tej nocy" – powiedział rzecznik policji hrabstwa Hampshire w rozmowie z zespołem fact-checkingowym Euronews, The Cube.
"Nie możemy jednak zaakceptować tego, że osoby chcące wzbudzać dodatkowy strach i podziały rozpowszechniają w sieci nieprawdziwe informacje, grożą funkcjonariuszom i podają nazwiska, które po prostu nie są prawdziwe" – dodał rzecznik.
Hill powiązano też niesłusznie z szeroko rozpowszechnianą w mediach społecznościowych i na niszowych stronach grafiką, która ma rzekomo przedstawiać kadr z nagrania bodycam z miejsca zbrodni, z ręką funkcjonariuszki o ostrych, szpiczastych paznokciach.
Grafika – rozpowszechniana w wielu językach, m.in. po francusku, niemiecku i polsku, a także przez Roberta Jenricka, posła skrajnie prawicowej brytyjskiej partii Reform UK – w rzeczywistości została wygenerowana przez sztuczną inteligencję, co ujawnia porównanie jej z autentycznym nagraniem.
Zamieszanie wokół użytej broni
Kilka szeroko komentowanych wpisów w sieci powiązało zabójstwo Nowaka z prawnym wyjątkiem w Wielkiej Brytanii, który pozwala inicjowanym Sikhom nosić ostrze, tzw. kirpan, z powodów religijnych, pod warunkiem że nie jest dłuższe niż 9 cali (23 cm).
Sprawa wywołała też debatę publiczną. Politycy z partii Reform UK Nigela Farage’a domagają się zniesienia wyjątku dla kirpanu. Komisarz ds. policji i przestępczości w hrabstwie Hampshire, nadzorujący działania policji w Southampton, również wezwał do przeglądu tych przepisów.
Sprzeczne twierdzenia dotyczące użycia kirpanu w sprawie zabójstwa Nowaka dodatkowo potęgują zamieszanie.
Prokuratura Koronna (Crown Prosecution Service) podczas procesu stwierdziła, że Digwa miał przy sobie dwa ceremonialne ostrza i określiła oba jako "kirpany".
W pisemnym uzasadnieniu wyroku sędzia William Mousley KC stwierdził, że Digwa nosił pod ubraniem kirpan wymagany przez wiarę sikhijską od inicjowanych Sikhów, a także "duży sztylet w pochwie" który opisał jako "duży sikhijski sztylet". To właśnie ten większy sztylet, długości 8 cali, posłużył Digwie do zabicia Nowaka.
Zakon Nihangów w sikhizmie ma tradycję noszenia tego drugiego noża, jednak sędzia zaznaczył, że "nie jest to ścisły wymóg". Dodał, że Digwa "nadużył przywileju przyznanego Sikhom, by mogli mieć przy sobie nóż w miejscu publicznym z powodów religijnych", przez co splamił honor swojej religii i "naraził innych na odwet".
Federacja Sikhów w Wielkiej Brytanii opublikowała następnie komunikat prasowy, w którym stwierdziła, że nóż użyty przez Digwę nie był tradycyjnym kirpanem, lecz 21 cm pesh-kabzem, opisanym jako historyczne południowoazjatyckie ostrze.
W rozmowie z The Cube Jagbir Jhutti Johal, badaczka studiów nad sikhizmem z Uniwersytetu w Birmingham, podkreśliła, że nóż użyty przez Digwę należy odróżnić od kirpanu, jednego z nakazanych elementów stroju inicjowanych Sikhów, znanych jako "pięć K".
"Kirpan jest zazwyczaj rozumiany jako niewielkie, zakrzywione, jednostronnie ostrzone ostrze, często o długości od 3 do 8 cali łącznie z pochwą i rękojeścią, a nierzadko nawet mniejsze. Nie ma jednej obowiązującej długości" – wyjaśniła Johal. – "Zwykle nosi się go pod ubraniem i na ogół nie jest widoczny w przestrzeni publicznej".
Zdaniem Johal broń, którą miał przy sobie Digwa, nie była jednym z elementów pięciu K, lecz lepiej opisać ją jako "sikhijskie ceremonialne lub bojowe ostrze związane z szerszą tradycją militarną shastar".
"Obie mają znaczenie kulturowe i historyczne w tradycji sikhijskiej, ale różnią się statusem, przeznaczeniem i typową form"” – dodała. – "Kirpan jest obowiązkowym atrybutem wiary wszystkich inicjowanych Sikhów, podczas gdy choora lub pesh-kabz to większa, wyraźnie bojowa broń, która nie należy do pięciu K".
Ojciec Nowaka, Mark, wezwał do "ostrzejszych działań dotyczących sprzedaży, posiadania i noszenia wszelkich noży".
"Potrzebujemy realnych rozwiązań. Potrzebujemy inwestycji w działania zapobiegawcze. Potrzebujemy zdecydowanych kroków wobec sprzedaży, posiadania i noszenia wszelkich noży" – powiedział. – "Ludzie nie powinni móc swobodnie chodzić po ulicach Wielkiej Brytanii, niosąc 21-centymetrowe ostrze".
Dodał też, że nie chce, aby śmierć jego syna "była wykorzystywana do podsycania nienawiści, podziałów czy napięć".
Społeczność sikhijska zdecydowanie potępiła zabójstwo. Jej przedstawiciele powiedzieli nam, że obawiają się realnych konsekwencji społecznych tej sprawy.
Amandeep Singh, edukator sikhijski z organizacji charytatywnej Basics of Sikhi, powiedział, że po tej sprawie członkowie społeczności sikhijskiej zgłaszali wrogie reakcje. Jego zdaniem debata publiczna często nie odróżnia kirpanu noszonego przez inicjowanych Sikhów od większego ostrza użytego przez Digwę.
"Kirpan nie został użyty"” – podkreślił.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Mousley stwierdził, że działania Digwy "podsyciły napięcia na tle rasowym w Southampton i w całym kraju" oraz sprawiły, że "wielu Sikhów obawia się o własne bezpieczeństwo, choć absolutnie niczego złego nie zrobili".