Podczas gdy ciała zidentyfikowanych osób zostały już przekazane rodzinom, wiele poważnie rannych osób jest leczonych w kraju i za granicą. Jednocześnie trwają dochodzenia w sprawie bezpieczeństwa pożarowego, wad konstrukcyjnych i możliwej odpowiedzialności karnej.
Według szwajcarskiej gazety Blick, policja kantonu Valais zidentyfikowała cztery ofiary śmiertelne. Są to dwie Szwajcarki w wieku 21 i 16 lat oraz dwóch Szwajcarów w wieku 18 i 16 lat.
Po zakończeniu identyfikacji ciała zostały przekazane rodzinom.
Crans-Montana. Międzynarodowe wsparcie w leczeniu ofiar
Jednocześnie organizowana jest międzynarodowa pomoc dla licznych ciężko rannych ofiar. Niemcy są szczególnie zaangażowane w leczenie ofiar pożaru w Crans-Montana, z których większość odniosła poważne obrażenia.
Czterech pacjentów zostało już przyjętych do niemieckich szpitali wkrótce po katastrofie w sylwestra, a kolejnych siedmiu zostanie przyjętych, poinformował w piątek wieczorem Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w przypadku Katastrof (BBK). Dostępne są również dodatkowe możliwości transportu i leczenia.
Według szwajcarskiego Federalnego Urzędu Ochrony Ludności, do niedzieli do szpitali za granicą ma zostać przetransportowanych łącznie 50 rannych osób. Oprócz Niemiec, planowane są również szpitale we Francji, Włoszech i Belgii.
Wielu rannych czeka długotrwałe leczenie. Pięć nieletnich ofiar poparzeń jest obecnie leczonych w Szpitalu Dziecięcym w Zurychu, jak powiedziała SRF Kathrin Neuhaus, główny lekarz w centrum oparzeń. W niektórych przypadkach spaleniu uległo ponad 70 procent powierzchni ciała. Ponadto, wielu poszkodowanych doznało poważnego uszkodzenia płuc z powodu wdychania dymu.
W związku z tym wielu młodych pacjentów prawdopodobnie będzie musiało przejść dwucyfrową liczbę zabiegów chirurgicznych. Plan zakłada zabieranie każdego z nich na salę operacyjną mniej więcej co drugi dzień.
Pożar w Crans-Montana. Krytyka zabezpieczeń przeciwpożarowych
Podczas gdy leczenie ofiar pożaru trwa, rośnie również krytyka bezpieczeństwa przeciwpożarowego i cech konstrukcyjnych baru.
Według naocznych świadków, na wąskiej klatce schodowej prowadzącej z piwnicy na parter panował ogromny tłok, gdy ludzie próbowali opuścić bar "Le Constellation". Według zdjęć zamieszczonych na stronie operatora na Facebooku, schody te zostały najwyraźniej zwężone podczas przebudowy w 2015 roku, donosi Blick.
31-letni barman z Crans-Montana poinformował, że było tylko jedno połączone wejście i wyjście, a także inne wyjście awaryjne. Jednak podczas jego wizyt było ono zawsze zablokowane. Wyjście awaryjne znajdowało się w oddzielnym pomieszczeniu, które służyło jako palarnia. "Wszyscy w mieście wiedzieli, że w pewnym momencie coś pójdzie nie tak" - powiedział Bildowi.
Eksperci ds. bezpieczeństwa pożarowego Peter Wilkinson i Edwin Galea powiedzieli również BBC, że dźwiękochłonna pianka poliuretanowa na suficie prawdopodobnie zapaliła się podczas pożaru. Materiał ten jest niezwykle łatwopalny i może uwalniać gęsty, toksyczny dym, co znacznie skraca czas na ucieczkę.
Pożar w Szwajcarii. Możliwe zarzuty
Według głównej prokurator Beatrice Pilloud, prokuratura bada między innymi przebudowę, użyte materiały, licencje operacyjne, środki ostrożności oraz drogi ucieczki i ewakuacji.
Bada również, czy osoby, które przeżyły, mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności karnej. Zdjęcia i filmy pokazały biesiadników z fajerwerkami w butelkach szampana, które według wstępnych ustaleń mogły zapalić pianę na suficie. Pilloud powiedział, że można rozważyć podpalenie z zaniedbania lub nieumyślne zabójstwo. Jak dotąd nie ma jednak odpowiednich przesłanek.
Właściciele baru, Jacques i Jessica Moretti, zostali w piątek przesłuchani przez policję. Według francuskiej gazety Le Parisien, Jacques Moretti jest znany policji we Francji z wcześniejszych przestępstw.
Przypadki sutenerstwa sięgają około 30 lat wstecz. Moretti odbywał również karę więzienia około 20 lat temu za pozbawienie wolności, porwanie i oszustwo. Jednak źródło policyjne wyjaśniło, że nie jest on już zaangażowany w przestępczość zorganizowaną.