Loader
Śledź nas
Reklama

Tajwan: boom akcji AI skłania zwykłych ludzi do zaciągania kredytów na inwestycje

Archiwalne zdjęcie: przechodnie mijają elektroniczną tablicę giełdową w Taipei Exchange w Tajpej na Tajwanie, poniedziałek, 30 stycznia 2023 r.
Archiwum: ludzie mijają elektroniczną tablicę notowań na giełdzie Taipei Exchange w Tajpej na Tajwanie, 30 stycznia 2023 r. Prawo autorskie  AP Photo/(AP Photo/Chiang Ying-ying)
Prawo autorskie AP Photo/(AP Photo/Chiang Ying-ying)
Przez Una Hajdari z AFP
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Na Tajwanie ludzie zaciągają kredyty i ponownie obciążają hipoteki, licząc na zyski z hossy na akcjach spółek AI, lecz nie wszyscy na tym zarabiają.

Na Tajwanie trwa prawdziwa gorączka pożyczek – ale nie na mieszkania ani samochody. W tym roku ludzie zadłużają się, żeby kupować akcje.

REKLAMA
REKLAMA

Gdy tajwański rynek akcji gwałtownie rósł, pracownik branży nieruchomości Lucas Chen pożyczył 5 mln dol. tajwańskich (ok. 136 tys. euro), żeby kupić udziały w spółkach technologicznych, a w ciągu sześciu miesięcy pomnożył tę kwotę czterokrotnie.

Chen należy do rosnącej grupy osób, które finansują wejście na giełdę długiem. W pierwszej połowie roku indeks wzrósł o 59%, napędzany ogromnym popytem na sprzęt dla sztucznej inteligencji produkowany przez giganta branży układów scalonych, Taiwan Semiconductor Manufacturing Co. (TSMC), i inne firmy.

Perspektywa ogromnych zysków przyciągnęła wielu i sowicie ich wynagrodziła, inni jednak ponieśli dotkliwe straty lub padli ofiarą oszustów. To skłoniło władze do ostrzegania przed ryzykiem.

„Pierwsza połowa roku była naprawdę szalona. Prawdziwe szaleństwo” – powiedział Chen, którego podstawowa pensja z pracy sięga 50 tys. dol. tajwańskich (ok. 1,36 tys. euro).

34-latek zaczął grać na giełdzie 10 lat temu. Odkładał premie, żeby kupować akcje chipowego potentata TSMC, który na koniec 2025 roku odpowiadał za ok. 45% wartości tajwańskiej giełdy.

Na początku tego roku uznał, że pojawiła się «dobra okazja» do zwiększenia inwestycji. Zaciągnął trzy kredyty bankowe na łączną kwotę 5 mln dol. tajwańskich, przy czym nową Teslę zastawił jako zabezpieczenie dwóch z nich.

Ryzyko się opłaciło.

Wartość jego inwestycji technologicznych, z których połowę stanowiły akcje TSMC, skoczyła o blisko 70%. Do końca czerwca podbiło to wartość jego portfela o ok. 20 mln dol. tajwańskich (ok. 544 tys. euro).

„Starsze pokolenie powtarzałoby, że pożyczanie pieniędzy to nic dobrego” – mówi Chen w rozmowie z AFP i dodaje, że przy dokładnym wyliczeniu ryzyko pozostaje «pod kontrolą».

Influencer finansowy Yeh Yu-shuo sam skorzystał na hossie, ale w swojej grupie na Facebooku, gdzie setki tysięcy użytkowników wymieniają się poradami inwestycyjnymi, widzi także ciemną stronę giełdowej gorączki.

„Przeglądałem wpisy ludzi, którzy piszą, że chcą wyskoczyć z budynku” – opowiada Yeh.

Na początku sierpnia jeden z anonimowych użytkowników napisał, że w ostatnich miesiącach zainwestował 10 mln dol. tajwańskich (ok. 272 tys. euro), w tym 6 mln (ok. 163 tys. euro) pochodzących z kredytu hipotecznego, i stracił niemal połowę tej kwoty.

„Od zeszłego miesiąca budzę się w środku nocy z atakami paniki” – wyznał.

„Byłem już u psychiatry, a nawet pojechałem do świątyni Zinan, ale nic z tego nie pomogło. Teraz zależy mi tylko na tym, żeby jak najszybciej odzyskać pieniądze”.

„Kupują akcje jak szaleni”

Globalne giełdy w tym roku biły rekordy, gdy firmy technologiczne zwiększały wydatki na centra danych dla sztucznej inteligencji, sprzęt i oprogramowanie.

W lipcu hossa gwałtownie wyhamowała. Kursy spółek technologicznych mocno spadły, bo narosły obawy, kiedy te inwestycje zaczną przynosić zyski, oraz ostrzeżenia, że wyceny firm zaszły za daleko.

Nastroje psują też oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych w USA, co może ograniczyć popyt na akcje, zwłaszcza spółek technologicznych, które opierają inwestycje na pożyczonym kapitale.

Część Tajwańczyków inwestuje oszczędności albo pożycza pieniądze od rodziny, wielu jednak finansuje zakup akcji kredytami bankowymi lub środkami od domów maklerskich.

Profesor Norman Yin, specjalista od pieniądza i bankowości z Narodowego Uniwersytetu Chengchi, mówi, że młodzi ludzie «kupują akcje jak szaleni».

Tajwańskie banki dysponują „bezprecedensowo” dużymi depozytami, częściowo przez zastój cen nieruchomości, i bardzo chętnie udzielają kredytów.

„Jeśli pożyczę w banku pieniądze na zakup akcji, w jeden dzień mogę zarobić więcej, niż wynosi moja miesięczna pensja” – wyjaśnia Yin, przypominając, że świeżo po studiach wielu zarabia ok. 40 tys. dol. tajwańskich (ok. 1,09 tys. euro) miesięcznie.

„To szybsze i łatwiejsze niż siedzenie w biurze i ciężka praca”.

Tymczasem dane Tajwańskiej Giełdy Papierów Wartościowych pokazują, że w pierwszym półroczu wartość transakcji na kredyt, czyli tzw. margin trading, wzrosła o blisko 20% względem poprzednich sześciu miesięcy.

Komisja Nadzoru Finansowego Tajwanu przekazała AFP, że ogólnie „ryzyko kredytowe pozostaje pod kontrolą”.

Giełda zaczęła publikować w mediach społecznościowych filmy ostrzegające młodych inwestorów przed konsekwencjami niewywiązywania się ze spłaty pożyczek.

„Życiowa szansa dla naszego pokolenia”

Na tajwańskich platformach społecznościowych roi się od wpisów ludzi, którzy chwalą się ogromnymi zyskami i tym, że rzucili pracę, by zajmować się handlem na giełdzie na pełen etat.

Specjalista ds. marketingu Jerry Lee, 30-latek, przyznaje, że z lekką zazdrością śledzi w grupowym czacie wpisy znajomych o kolejnych trafionych transakcjach.

„Kiedy widzisz, że ktoś w dwa dni zarabia równowartość dwóch–trzech miesięcznych pensji, to aż boli” – mówi Lee, który uważa się za ostrożnego inwestora.

„Media społecznościowe sprawiają wrażenie, jakby wszyscy zarabiali” – dodaje.

„Kiedy kursy spadają, już się tym nie chwalą”.

Indeks giełdowy Tajwanu od rekordowego poziomu z 22 czerwca do 30 lipca spadł o ok. 16%, a rynek Korei Południowej – wzorcowy przykład tegorocznej globalnej hossy w sektorze technologii – zanurkował o ok. 40%.

Mimo to Yeh podkreśla, że ufa tajwańskiemu rynkowi akcji „dopóki TSMC pozostaje stabilne”. Indeks Taiex odrobił już niemal wszystkie straty z letniej wyprzedaży.

Chen mówi, że możliwość szybkiego zarobku nadal będzie go skłaniać do inwestowania.

„To życiowa okazja dla naszego pokolenia” – uważa.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Koniec ery Cooka: Apple ma nowego prezesa po raz pierwszy od 15 lat

Rosyjski odpowiednik Starlinka na razie zawodzi, ale wciąż zagraża Ukrainie

Od ghost launchu po broligarchię: pojęcia, które definiują cyfrową erę