Europosłowie zmierzają do zakończenia wieloletniej procedury wobec Węgier za rzekome łamanie wartości UE przez rząd Orbána. Misja w Budapeszcie oceni postępy gabinetu Pétera Magyara, a ostateczna decyzja zapadnie na początku 2027 roku.
Parlament Europejski zmierza do zakończenia długotrwałej procedury z art. 7, nazywanej w UE „opcją atomową” wobec Węgier. Wszczęto ją w 2018 roku z powodu obaw o naruszenia wartości Unii za rządów ówczesnego premiera Viktora Orbána.
Po objęciu przez Pétera Magyara kierownictwa rządu Węgier kraj przystąpił do rewizji szeregu ustaw z czasów Orbána. To skłania Parlament do ponownego przemyślenia swojego stanowiska – mówią europosłowie i urzędnicy, z którymi rozmawiał Euronews.
„Węgry przeprowadziły wiele reform, które zbliżają kraj do standardów UE” – powiedział doświadczony europoseł z Europejskiej Partii Ludowej (EPL), największej grupy politycznej w Parlamencie. „Uważam za zasadne, by procedura wkrótce się zakończyła, i mam nadzieję, że tak będzie” – dodał.
EPL należy do sił politycznych gotowych zabiegać o wycofanie procedury z art. 7. Chodzi o polityczne zwycięstwo partii TISZA Pétera Magyara, należącej do tej frakcji.
Procedura z art. 7 to nadzwyczajny instrument, który w ostateczności może pozbawić państwo członkowskie prawa głosu, jeśli zostanie stwierdzone poważne naruszenie wartości UE. Europosłowie uruchomili ją wobec Węgier w 2018 roku, wskazując na obawy dotyczące niezależności wymiaru sprawiedliwości, korupcji, wolności mediów oraz praw podstawowych, a także praw mniejszości i migrantów.
Na koniec października zaplanowano misję rozpoznawczą na Węgry. Przewidziano spotkania z instytucjami, zainteresowanymi stronami, władzami i organizacjami pozarządowymi, aby uzyskać pełny obraz sytuacji w zakresie praworządności w kraju.
Uczestniczący w misji europosłowie przygotują następnie raport. Jeśli uznają, że wartości UE nie są już naruszane, mają zarekomendować wycofanie procedury. Część urzędników Parlamentu mówi, że mogłoby to nastąpić już w grudniu, podczas gdy holenderska europosłanka Tineke Strik, odpowiedzialna za tę sprawę, spodziewa się, że raport będzie gotowy dopiero na początku 2027 roku.
„Mamy całą listę kryteriów, które będziemy oceniać: jednym z elementów jest uchylenie ustawy anty-LGBTI+” – powiedziała Euronews.
Strik mówiła o budzących kontrowersje przepisach o ochronie małoletnich, które ograniczają dzieciom dostęp do książek, filmów i innych treści promujących lub przedstawiających odejście od płci biologicznej, korektę płci albo homoseksualność.
Dotąd rząd Węgier nie uchylił tej ustawy ani nie zapowiedział, że zamierza to zrobić.
Ostateczne zakończenie procedury wymaga większości dwóch trzecich, czyli co najmniej 480 z 719 posłów do Parlamentu musi zagłosować za jej zamknięciem.
Lewicowe grupy, takie jak Zieloni i Lewica, mogą sprzeciwić się wycofaniu procedury. Z kolei konserwatyści i skrajna prawica najpewniej ją poprą, bo od dawna uważają art. 7 za nieuzasadnioną ingerencję w politykę krajową. Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, Patriots for Europe oraz Europe of Sovereign Nations mają łącznie prawie 200 europosłów.
Ponieważ 184 posłów EPL najpewniej poprze ten krok, kluczowa będzie postawa centrowych Socjalistów i Demokratów (S&D) oraz liberalnej grupy Odnowić Europę (Renew Europe). Obie formacje dostrzegają postępy Węgier, ale podkreślają konieczność wnikliwej oceny całego obowiązującego ustawodawstwa.
Jak poinformował Euronews europoseł Sandro Gozi, Renew zajmie się tą kwestią na swoim pierwszym posiedzeniu w nowym sezonie parlamentarnym, które odbędzie się w przyszłym tygodniu w Paryżu:
„Zakończenie procedury musi opierać się na realnych zmianach, inaczej sprawimy wrażenie, że chodzi wyłącznie o decyzję polityczną”.
Procedurę z art. 7 uruchamiano w historii UE tylko dwukrotnie: Komisja wszczęła ją wobec Polski w 2017 roku, a Parlament Europejski – wobec Węgier rok później. W żadnym z tych przypadków nie doszło do etapu sankcji, który wymaga jednomyślnego poparcia państw członkowskich UE dla zawieszenia prawa głosu danego kraju.
Postępowanie wobec Polski zostało zamknięte w 2024 roku, po tym jak koalicja pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska zastąpiła prawicowy rząd Prawa i Sprawiedliwości (PiS).