AfD została najsilniejszą partią w Saksonii-Anhalt, a CDU traci połowę wyborców. SPD utrzymuje się na niskim poziomie. Rząd CDU/SPD znalazł się pod ostrą presją, a kanclerz Merz w południe będzie rozmawiał z mediami.
Po dramatycznym załamaniu notowań chadecji z CDU we wczorajszych wyborach do landtagu w Saksonii-Anhalt pogłębia się kryzys polityczny w Niemczech. Klęska jest wprawdzie tylko regionalna, ale tak ogromna, że nad kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem i rządem, który tworzy wspólnie ze SPD zbierają się czarne chmury. Cała Europa czeka w napięciu na występienie Merza. Około południa ma on stanąć przed kamerami na konferencji prasowej.
CDU uzyskała w wyborach mizerne 17,2 proc. głosów, czyli jej elektorat skurczył się o ponad połowę (od poprzednich wyborów poparcie spadło o 19,9 pkt proc.). Premier Saksonii-Anhalt i szef lokalnych struktur CDU Sven Schulze już krótko po ogłoszeniu wyników pogratulował AfD wyborczego zwycięstwa i nie owijając w bawełnę mówił o „porażce”.
W Berlinie polityczna debata nabiera teraz tempa: co dalej z czarno‑czerwonym rządem CDU–SPD?
Poseł CDU Alexander Räuscher w rozmowie z WELT domaga się wyraźnej zmiany partyjnego kursu. „Popełniamy błąd, godząc się na takiego partnera koalicyjnego jak SPD, która świętowała transformację energetyczną aż do ostatniego dnia kampanii i wmawia sobie, że dzięki temu obywatelom będzie lepiej. To po prostu nieprawda. Powinniśmy byli mocniej zaznaczyć własne, chadeckie stanowisko. Już dawno powinniśmy postawić znak stop i powiedzieć: w to akurat nie wchodzimy. Jako land Saksonia-Anhalt powinniśmy byli mocniej sprzeciwiać się dalszemu zwiększaniu powierzchni przeznaczonych pod odnawialne źródła energii”.
Także SPD najwyraźniej zaczyna weryfikować program. Lider SPD Lars Klingbeil mówił wczoraj w ZDF: „Wiem, że decyzje podejmowane w Berlinie wywoływały debaty. Dlatego tak, ten wynik jest wyraźnym sygnałem dla Berlina. To powód, by zastanowić się nad polityką prowadzoną w Berlinie, nad zwiększeniem kursu reform rządu federalnego. I proszę być pewnym, że tak zrobimy”.
Wiceszef SPD Alexander Schweitzer również opowiada się za zmianą kursu przy planowanych reformach negocjowanych z CDU. „To przecież całkowicie jasne, że o tych reformach trzeba dyskutować”.
Niejasne, jakie układy rządowe są możliwe
W Saksonii-Anhalt dzień po głosowaniu wszystkie partie rozpoczęły analizę wyniku. To, czy AfD będzie rządzić w landzie, zależy teraz niemal bezpośrednio od BSW. BSW jest jedyną partią, która nie wykluczyła kategorycznie współpracy z AfD. Mogłaby więc odegrać rolę tzw. „rozgrywającej” dla kandydata AfD na premiera landu, Ulricha Siegmunda.
Ulrich Siegmund odrzucił jednak w wieczór wyborczy sojusz z BSW i powiedział: „W ostatnich miesiącach widzieliśmy, że BSW nie jest częścią rozwiązania, lecz częścią problemu. (…) Zapowiedziano, że nie będzie się na mnie głosować jako na premiera landu. Zapowiedziano, że nie będzie żadnych rozmów. Składaliśmy propozycje rozmów już w ubiegłym roku, zostały odrzucone. Jak mam z kimś, kto tak podchodzi do sprawy, tworzyć stabilny rząd?”.
Dlatego, jak podkreśla Siegmund jeśli nie uda się utworzyć rządu w grę wchodzą także przedterminowe wybory.
Już 20 września kolejnym sprawdzianem będą wybory do landtagu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Wysokie sondaże AfD sprawiają, że także tam rośnie presja na kanclerza Merza.