Walka o równe zasady gry z platformami z Azji, reforma celna oraz bariery administracyjne dzielące jednolity rynek - zamiast doraźnego lobbingu, Allegro stawia na stałą obecność w Brukseli. Jak wyglądają kulisy i dlaczego europejskie myślenie często kończy się na linii Odry?
Rozmawiamy z Anną Mazur, szefową brukselskiego biura Allegro oraz przewodniczącą rady European Tech Alliance (EUTA).
Jakub Janas: biuro w stolicy UE otworzyliście rok temu. A przecież ciągle słyszę, że brukselski lobbing można robić z Warszawy. Nie prościej w ten sposób?
Anna Mazur: Odpowiedź jest bardzo prosta: prawo, które reguluje technologię i cały rynek cyfrowy, powstaje tutaj, w Brukseli. Jako dojrzała firma musimy i chcemy brać aktywny udział w debacie o jego kształcie. Działamy już nie na jednym, ale na czterech unijnych rynkach: w Polsce, Czechach, na Słowacji i na Węgrzech, a do tego stawiamy pierwsze kroki w Ukrainie. Mamy ambicję dalej rozwijać nasz podstawowy biznes handlowy, ale też usługi finansowe czy logistykę. W każdym z tych obszarów powstaje mnóstwo unijnych przepisów, które bezpośrednio nas dotyczą.
Dodatkowo dla zarządu Allegro pełnimy rolę zespołu wczesnego ostrzegania: identyfikujemy ryzyka regulacyjne, które decydują dziś o powodzeniu projektów biznesowych.
W Brukseli spotykam głównie przedstawicieli polskich stowarzyszeń pracodawców oraz Spółki Skarbu Państwa. Allegro jest w zasadzie jedyną prywatną firmą z polskim rodowodem, która zdecydowała się na własne, stałe przedstawicielstwo z trzema etatami i budżetem do pół miliona euro rocznie. Nie wystarczyło Wam członkostwo w izbach gospodarczych?
Biuro otworzyliśmy rok temu, z pierwszym dniem polskiej prezydencji w Radzie UE. Uczestniczyliśmy w wydarzeniach prezydencji, gościliśmy unijne delegacje w naszych biurach w Polsce i zorganizowaliśmy oficjalne otwarcie naszej placówki w Brukseli. To pomogło przybliżyć markę unijnym decydentom, więc obok pracy regulacyjnej pełnimy rolę stałej reprezentacji spółki.
Otwarcie stałego przedstawicielstwa było naturalną decyzją biznesową. I szczerze nie mogliśmy tego zrobić w lepszym momencie. Uzmysłowiliśmy sobie, że wyzwań i regulacji jest tak dużo, że latanie na trasie Warszawa - Bruksela, hotele i delegacje wychodzą po prostu drożej niż utrzymanie stałego, sprawnego zespołu na miejscu. Nasze biuro ściśle współpracuje z pięcioosobowym zespołem w Warszawie w ramach departamentów Regulatory i Public Affairs. Taki format pozwala budować długofalowe relacje oparte na zaufaniu.
Jakie regulacje obecnie śledzicie?
Bardzo mocno całą agendę technologiczną: kwestie danych i sztucznej inteligencji, która fundamentalnie zmienia e-commerce i w którą sami mocno inwestujemy.
Drugim kluczowym filarem jest handel i wielka reforma celna, która właśnie weszła w życie w UE. Chodzi o lipcowe wprowadzenie opłaty celnej 3 euro na paczki spoza Unii, by zatrzymać niekontrolowany napływ tanich towarów z Azji i zacząć wyrównywać warunki konkurencji dla europejskich sprzedawców.
Trzeci obszar to regulacje konsumenckie i środowiskowe. Reprezentujemy ponad 100 tysięcy małych i średnich przedsiębiorców sprzedających na Allegro. Unijne standardy konsumenckie są bardzo wyśrubowane. My ich nie negujemy, ale widzimy, jak trudno jest mniejszym podmiotom sprostać nowym obciążeniom.
Na przykład?
Dobrym przykładem są przepisy dotyczące odpadów opakowaniowych. Z dużym zdziwieniem przyjęliśmy fakt, że mały przedsiębiorca, który chce wysłać towar z Polski do Czech czy na Węgry, musi rejestrować się w osobnej bazie odpadowej każdego z tych krajów, w innym języku i z innymi opłatami. W XXI wieku to podejście jest całkowicie sprzeczne z ideą jednolitego rynku, które blokuje małym firmom wyjście poza granice kraju. Pokazujemy unijnym decydentom, gdzie leżą te koszty i bariery.
Swoją drogą, to jedna z największych zmian w ostatnim czasie. Instytucje unijne słuchają dziś europejskich firm z dużo większą uwagą.
Zaraz, to tej uwagi nie było wcześniej?
Amerykańscy giganci dominowali w Brukseli, bo europejskie platformy nie miały środków na bezpośrednią reprezentację. My zaczynaliśmy od budowania wspólnego frontu w European Tech Alliance (EUTA), które zrzesza wyłącznie rodzime marki technologiczne: działamy tam razem ze Spotify, Zalando, Revolut czy Vinted.
Dzisiejsze otwarcie Brukseli wynika z geopolityki oraz nowych priorytetów: konkurencyjności i upraszczania otoczenia prawnego. Prawo ma wreszcie pomagać europejskim firmom w skalowaniu się na jednolitym rynku i dzięki swojej obecności w Brukseli Allegro na pewno jest częścią dziejących się tu procesów.
Przejdźmy do konkretów. Wspominałaś, że od 1 lipca weszła w życie unijna opłata celna w wysokości 3 euro na przesyłki spoza Unii Europejskiej, mająca ograniczyć zalew tanich towarów z Azji. Jak wyglądała Wasza praca w praktyce?
Byliśmy jednym z wielu graczy zaangażowanych w ten proces i zależało nam wyłącznie na wyrównaniu warunków konkurencji między firmami z Unii a podmiotami spoza niej.
Dostarczaliśmy unijnym instytucjom danych i ekspertyz rynkowych zarówno bezpośrednio, jak i przez organizacje branżowe. Cieszymy się, że ta reforma zyskała wysoki priorytet polityczny, bo w normalnym kalendarzu brukselskim prace nad tak potężnym projektem trwałyby znacznie dłużej.
Obecne przepisy to oczywiście rozwiązania przejściowe, które łatają najbardziej palące luki. Nasz zespół w Warszawie koncentruje się na kwestiach wdrożeniowych, ale w Brukseli patrzymy już na rok 2028, kiedy wejdzie w życie docelowy pakiet celny i unijny system danych celnych (EU Customs Data Hub). Chcemy aktywnie uczestniczyć w projektowaniu tych rozwiązań technologicznych.
Jednocześnie szef InPostu Rafał Brzoska ocenił niedawno, że lobbing za opłatą celną 3 euro był stratą czasu, bo azjatyckie platformy już omijają przepisy, przenosząc towary do magazynów w Europie. Przykładem tego jest ogromny hub Shein pod Wrocławiem, który docelowo ma zatrudniać do 5 tysięcy osób. I co teraz?
Ten ruch nas nie zaskoczył. Spodziewaliśmy się, że platformy pozaeuropejskie będą przenosić swoje zapasy towarowe do europejskich centrów logistycznych. Komisja Europejska również brała to pod uwagę.
Głównym celem reformy było ukrócenie modelu bezpośrednich wysyłek z Chin, gdzie służby celne, ze względu na gigantyczny wolumen paczek, nie były w stanie fizycznie ich kontrolować. Gdy towar trafia do magazynu na terenie Unii, dostęp służb celnych i kontrolnych jest znacznie łatwiejszy.
Pamiętajmy też, że cło to tylko jeden z elementów i ani nie było jedynym elementem dyskusji, ani bynajmniej jej nie kończy. Spodziewamy się kolejnych regulacji w zakresie bezpieczeństwa produktów, a Komisja bardzo uważnie przygląda się zagranicznym podmiotom pod kątem nielegalnych subsydiów rządowych oraz praktyk konsumenckich na interfejsach platform.
Kiedy zabiegacie w Brukseli o konkretne rozwiązania, kluczowy jest kontakt z polskimi europosłami czy bezpośrednie rozmowy z unijną administracją?
Kanał narodowy jest ważny, bo polskim posłom czy ambasador Agnieszce Bartol w Stałym Przedstawicielstwie RP nie muszę tłumaczyć, czym jest Allegro: często sami robią na Allegro zakupy. Jednak ten kanał nie wystarczy, bo nawet wszyscy polscy decydenci razem wzięci nie są w stanie samodzielnie przeforsować unijnego prawa.
Do kogo więc pukacie w pierwszej kolejności?
Zawsze idziemy bezpośrednio do źródła: w Komisji Europejskiej rozmawiamy z właściwymi dyrektoriatami, a w Parlamencie Europejskim z odpowiednimi komisjami, posłami sprawozdawcami i kontrsprawozdawcami, niezależnie od ich narodowości. Kiedy przychodzimy przygotowani merytorycznie i twardymi danymi jako duża europejska firma, zawsze jesteśmy przyjmowani z otwartymi ramionami. Choć oczywiście, jak każdy, chcielibyśmy widzieć więcej Polaków na kluczowych stanowiskach decyzyjnych w strukturach unijnych.
Niedawno pozyskaliście miliard złotych finansowania z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) na rozwój sztucznej inteligencji, między innymi poprzez automatyzację procesów oraz algorytmów rekomendacyjnych. Czy Allegro to wciąż platforma zakupowa, czy już firma AI, która przy okazji wysyła paczki?
Jesteśmy firmą technologiczną. Marketplace i e-commerce to oczywiście nasz rdzeń, ale bardzo mocno rozwijamy technologie AI, własną logistykę oraz usługi fintechowe, takie jak Allegro Pay. Środki z EBI na innowacje i sztuczną inteligencję to dla nas potężny projekt rozwojowy.
Sztuczna inteligencja i agenci AI całkowicie przekształcają handel elektroniczny i jako lider nie możemy zostać w tyle. Nie zdradzamy szczegółów operacyjnych, ale inwestycje w nowe technologie to dziś nasz główny priorytet i kolejnymi wdrożeniami, partnerstwami nadajemy ton odpowiedzialnym zmianom technologicznym na rynku.
W debacie publicznej wiele mówi się o europejskiej suwerenności cyfrowej. Jak te hasła wyglądają w zderzeniu z rzeczywistością, skoro nawet Wy korzystacie z amerykańskiej chmury Googla?
Wystarczy spojrzeć na twarde dane rynkowe: ponad 80 procent europejskich firm korzysta z amerykańskiego oprogramowania, chmury i modeli sztucznej inteligencji. Trudno sobie wyobrazić, by unijny regulator mógł nagle nakazać firmom odejście od tych rozwiązań, skoro na rynku brakuje europejskich odpowiedników o takiej skali.
Tu wypowiem się również jako European Tech Alliance, gdzie stoimy na stanowisku, że należy wspierać i budować europejską alternatywę, dbać o lepszą interoperacyjność i poszerzać wybór dla przedsiębiorstw. Należy jednak patrzeć realnie na otoczenie i nie tyle czegoś na siłę zakazywać, ale wykorzystywać możliwości, odpowiedzialnie współpracować, jednocześnie też wyraźnie reagować, gdy np. bezpieczeństwo danych może być zagrożone. Jako europejskie biznesy jesteśmy też reprezentantami lokalnych konsumentów i firm.
No właśnie - niedawno zostałaś przewodniczącą rady European Tech Alliance. Czy w brukselskiej debacie udaje się wreszcie przebić z perspektywą naszego regionu?
To dla mnie ogromne wyróżnienie, bo wciąż zbyt mało jest Polaków na czele brukselskich organizacji biznesowych. Kiedy spojrzy się na mapę członków European Tech Alliance, widać wyraźnie, że zagęszczenie firm rośnie w zachodniej części kontynentu. Może nam się to nie podobać, ale każda organizacja jest zawsze silna siłą swoich przedstawicieli.
Jednocześnie w samych instytucjach unijnych wciąż zdarza się pewne skrzywienie: główny głos mają podmioty z Europy Zachodniej, a analizy i myślenie o rynku nierzadko kończą się na linii Odry. Dlatego też im więcej będzie firm z naszej części Europy, tym bardziej nasza perspektywa będzie słyszana.
Dziś często zdarza się, że nie jest. W głośnym raporcie Maria Draghiego o konkurencyjności UE unijna diagnoza rynku cyfrowego opiera się niemal wyłącznie na zachodnich koncernach: SAP, ASML czy Spotify. Z całego naszego regionu na liście konsultowanych podmiotów pojawił się w zasadzie tylko estoński Bolt, a polscy liderzy cyfrowi zostali pominięci. Czy to nie jest przykład tego, że innowacje z naszego regionu bywają w Brukseli niewidoczne?
Raport Draghiego rzeczywiście dobrze pokazał, że mamy jeszcze w tym obszarze sporo do zrobienia. Ale właśnie dlatego jesteśmy dziś znacznie bardziej aktywni w Brukseli. Od 2025 roku Allegro jest członkiem grupy eksperckiej ds. VAT przy Komisji Europejskiej, która bezpośrednio doradza Komisji w tym obszarze.
Zostaliśmy też zaproszeni do trzech dialogów implementacyjnych na wysokim szczeblu dotyczących kwestii konsumenckich, podatkowych oraz modernizacji unijnych ram dla usług pocztowych i doręczania przesyłek. To spotkania, podczas których Komisja zbiera doświadczenia firm i konfrontuje założenia regulacyjne z praktyką rynku.
To jest dla mnie szczególnie ważna zmiana. Coraz częściej nie tylko my zabiegamy o możliwość przedstawienia swojego stanowiska, ale to instytucje europejskie zapraszają Allegro do rozmowy.
Co więc firma, która wyrosła na polskim rynku, może wnieść do tej debaty, poza listą branżowych życzeń?
Naszą misją jest dbanie o to, by głos naszego regionu był równie mocno słyszany. Jako firma działająca na kilku rynkach dostarczamy unijnym decydentom unikalnej wiedzy o lokalnej specyfice i barierach, takich jak zjawisko nadregulacji, czyli “gold-platingu”. A mówiąc wprost: im więcej firm z Europy Środkowo-Wschodniej zaangażuje się w pracę w Brukseli, tym silniejsza będzie nasza wspólna pozycja.
„Przebijanie brukselskiej bańki” to nowa seria wywiadów o mechanizmach wpływu w Brukseli. Poprzednią rozmowę o tym, jak temat wody staje się w Polsce wyzwaniem na miarę transformacji energetycznej i jak w jej temacie lobbuje Federacja Przedsiębiorców Polskich znajdziesz tutaj.