Włochy zatrzymały niemiecki statek Sea-Watch 5 na 45 dni. Powodem jest zarzut naruszenia zasad dotyczących akcji ratunkowych.
Niewiele kwestii tak trwale dzieli Niemcy i Włochy jak spór o prywatne statki ratunkowe na Morzu Śródziemnym.
Zatrzymanie niemieckiego Sea-Watch 5 przez włoskie władze po raz kolejny pokazuje, jak głęboki jest ten konflikt.
W miniony weekend włoskie władze zatrzymały jednostkę na 45 dni i nałożyły na organizację Sea-Watch grzywnę w wysokości 7,5 tysięcy euro.
13 sierpnia Sea-Watch 5 uratował sześć osób. Według organizacji podczas akcji załoga natknęła się na uzbrojoną, niezidentyfikowaną jednostkę i udokumentowała osiem zgonów.
Włoskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uzasadniło zatrzymanie naruszeniem obowiązku poinformowania libijskiej straży przybrzeżnej o akcji ratunkowej.
Sea-Watch zapowiedział odwołanie od tej decyzji. W odpowiedzi na pytania Euronews organizacja poinformowała, że prawdopodobnie złoży je w nadchodzącym tygodniu.
Rzeczniczka Sea-Watch Giulia Messmer wyjaśnia: "Decyzja o zatrzymaniu Sea-Watch 5 opiera się na twierdzeniu, że załoga nie poinformowała libijskich podmiotów o akcji ratunkowej na wodach międzynarodowych. Tymczasem włoskie centrum koordynacji ratownictwa morskiego nigdy nas o to nie poprosiło".
Dodaje, że libijska straż przybrzeżna pojawiła się na miejscu już po zakończeniu akcji i prowadziła z załogą łączność radiową.
Sprawa wpisuje się w wieloletni konflikt między Włochami a niemieckimi organizacjami prowadzącymi akcje ratunkowe na morzu.
W centrum sporu znajduje się szerszy zarzut. Krytycy, w tym przedstawiciele CDU/CSU i AfD od lat twierdzą, że obecność organizacji ratunkowych na morzu zachęca do podejmowania niebezpiecznych przepraw i sprzyja działalności sieci przemytniczych.
Jednym z argumentów jest sposób postępowania z uratowanymi osobami.
Są one zazwyczaj przewożone do Włoch, a nie do Libii czy Tunezji. Odesłanie ich do tych państw byłoby jednak sprzeczne z prawem międzynarodowym.
Spór z długą historią
Cywilne akcje ratownicze na środkowym Morzu Śródziemnym prowadzone są od 2015 roku, kiedy powstała organizacja Sea-Watch.
Wcześniej, w październiku 2014 roku, Włochy zakończyły operację Mare Nostrum.
Zastąpiła ją mniejsza, skoncentrowana przede wszystkim na ochronie granic unijna misja Triton.
Niemieckie akcje ratunkowe stały się szczególnie głośne za sprawą Caroli Rackete.
W 2019 roku jako kapitan Sea-Watch 3 wpłynęła do portu na Lampedusie mimo urzędowego zakazu cumowania.
Później z listy Lewicy weszła do Parlamentu Europejskiego. W 2025 roku, po około roku, zrzekła się mandatu.
Po objęciu urzędu premiera Włoch przez Giorgię Meloni w październiku 2022 roku włoskie władze kilkakrotnie zaostrzały przepisy dotyczące prywatnych statków ratunkowych.
Jednostki po każdej operacji muszą natychmiast kierować się do wyznaczonego portu.
Często znajduje się on daleko od miejsca akcji. Oznacza to, że statek może zostać zobowiązany do opuszczenia obszaru, nawet jeśli na pokładzie wciąż jest miejsce dla kolejnych osób wymagających pomocy.
Podstawą tych regulacji jest tak zwana ustawa Piantedosiego z 2023 roku.
W grudniu 2024 roku Senat Włoch dodatkowo zaostrzył przepisy.
Odpowiedzialność może ponosić także właściciel lub operator statku, jeśli ta sama jednostka ponownie naruszy przepisy w ciągu pięciu lat.
Wcześniej konsekwencje dotyczyły przede wszystkim kapitana.
Według danych Sea-Watch od 2023 roku Włochy zatrzymały statki ratunkowe 44 razy. Łączny okres zatrzymań przekroczył 960 dni.
Organizacje i finansowanie
Sea-Watch nie jest jedyną organizacją prowadzącą akcje ratunkowe na środkowym Morzu Śródziemnym.
W regionie działają także Sea-Eye, SOS Humanity oraz mniejsza RESQSHIP.
Kilka jednostek, w tym Sea-Watch 5 i Humanity 1 pełni jednocześnie rolę statków sojuszniczych stowarzyszenia United4Rescue.
Organizacja powstała w 2019 roku i zajmuje się zbieraniem oraz przekazywaniem darowizn.
Z własnego sprawozdania rocznego wynika, że w 2025 roku Sea-Watch finansował działalność niemal wyłącznie z darowizn.
Organizacja zebrała około 13,5 mln euro od blisko 59,2 tys. darczyńców.
United4Rescue zebrało w 2024 roku około 1,5 mln euro od około 4 tys. osób prywatnych, organizacji i gmin.
Do 2025 roku organizacje otrzymywały również środki z niemieckiego budżetu.
Bundestag za rządów minister spraw zagranicznych Annaleny Baerbock z Zielonych zatwierdził w 2022 roku 8 mln euro na lata 2023–2026.
Wiosną 2025 roku szef dyplomacji Johann Wadephul z CDU wstrzymał jednak tę pomoc.
Tłumaczył, że tego rodzaju działalność nie należy do zadań jego resortu, mimo że uchwała Bundestagu nadal obowiązywała.
Na środkowym Morzu Śródziemnym działają także organizacje z innych państw.
Niemiecko-francuska SOS Méditerranée prowadzi akcje z wykorzystaniem statku Ocean Viking.
Hiszpańska Proactiva Open Arms, według "Süddeutsche Zeitung" dysponuje jednym z największych budżetów w tej branży.
Włoska Mediterranea Saving Humans od 2018 roku prowadzi akcje z użyciem statku Mare Jonio.
Mimo to, według włoskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, ponad połowa wszystkich migrantów, którzy od października 2022 roku dotarli do Włoch na pokładach prywatnych statków ratunkowych, przypada na organizacje niemieckie.
Ratunek czy zorganizowana dalsza podróż?
Spór o działalność organizacji ratunkowych dotyczy nie tylko sposobu prowadzenia akcji na morzu.
W Niemczech od lat trwa dyskusja o tym, czy obecność prywatnych statków pomaga ratować ludzi, czy też w praktyce ułatwia przemyt migrantów.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz z CDU mówił w 2025 roku w programie Sandry Maischberger, że akcje ratunkowe na morzu "nie są zadaniem prywatnych przedsiębiorstw, lecz obowiązkiem państwa".
Johann Wadephul, wówczas odpowiedzialny w CDU/CSU za politykę zagraniczną, stwierdził w 2023 roku: "W praktyce – choć oczywiście nie w zamierzony sposób -organizacje ratunkowe umożliwiają nieludzkim gangom przemytniczym prowadzenie ich biznesu. Na to nie powinny iść niemieckie pieniądze podatników".
Frakcja AfD w swoich dokumentach programowych domaga się całkowitego zakończenia państwowego wsparcia.
Jej przedstawiciele konsekwentnie używają określenia "NGO-Schlepper", sugerując, że organizacje pozarządowe pełnią rolę przemytników.
Organizacje ratunkowe odrzucają te zarzuty.
Dyrektor zarządzający SOS Humanity Till Rummenhohl nazwał słowa Wadephula "zasadniczo nieprawdziwymi".
Jego zdaniem zależność między obecnością statków ratunkowych a skalą ruchów migracyjnych została wielokrotnie obalona w badaniach naukowych.
Podobnie wypowiedział się szef Fronteksu Hans Leijtens.
W rozmowie z Euronews powiedział, że nigdy nie widział dowodu na istnienie takiego efektu przyciągania.
Niemieckie partie są podzielone
Spór o prywatne akcje ratunkowe dzieli także niemiecką scenę polityczną.
Zieloni, SPD i Lewica opowiadają się za większym udziałem państwa w organizacji ratownictwa.
CDU/CSU i AfD domagają się ograniczenia, a w niektórych przypadkach całkowitego zakończenia publicznego finansowania takich działań.
Politycy Zielonych, SPD i Lewicy wraz ze 128 posłami Bundestagu zażądali w kwietniu 2026 roku utworzenia finansowanego ze środków publicznych unijnego programu ratownictwa morskiego.
Posłanka Zielonych Jamila Schäfer uznała akcje ratunkowe na morzu za "nie dobrowolną usługę dodatkową, lecz humanitarny obowiązek".
Rzeczniczka klubu Lewicy ds. polityki wewnętrznej i migracyjnej Clara Bünger zarzuca zarówno Włochom, jak i Niemcom hipokryzję.
W odpowiedzi na pytania Euronews mówi: "Karze się ludzi za ratowanie życia, a jednocześnie współpracuje z libijskimi podmiotami, którym zarzuca się najpoważniejsze naruszenia praw człowieka. Takiej odrażającej hipokryzji trudno cokolwiek dorównać".
Bünger postuluje stworzenie państwowego systemu cywilnego ratownictwa morskiego. Organizacje pomocowe nie musiałyby wówczas samodzielnie wykonywać tego zadania.
CDU/CSU oraz AfD żądają czegoś odwrotnego. Wstrzymanie finansowania w 2025 roku częściowo realizuje już ich postulaty.
Na pytanie Euronews wiceprzewodniczący frakcji chadecji Günter Krings odpowiada: "Jeśli statki znajdują się na wodach włoskich, muszą przestrzegać włoskiego prawa. Dotyczy to oczywiście także jednostek należących do organizacji pozarządowych. Dlatego uważam ten przypadek w pierwszej kolejności za nic nadzwyczajnego - na pewno nie nadaje się on do politycznego rozdmuchiwania skandalu".
Zdaniem rzecznika frakcji AfD ds. spraw wewnętrznych Gottfrieda Curia istota problemu tkwi w samej działalności organizacji:
"Włochy słusznie odmawiają przejęcia odpowiedzialności za migrantów przybywających na ich wybrzeża, którzy wcześniej zostali zabrani przez niemieckie statki przemytnicze u wybrzeży Afryki, a następnie aktywnie przewiezieni do Włoch".
Dlatego frakcja AfD od dawna domaga się z zasady zawracania migrantów, którzy już podróżowali przez bezpieczne państwo trzecie.
Dodatkowe obciążenie: spór o przekazywanie migrantów
Sprawa Sea-Watch 5 przypada na okres już i tak napiętych relacji niemiecko-włoskich.
Kolejnym źródłem konfliktu jest kwestia przekazywania migrantów między państwami UE.
Od przyjęcia nowego unijnego paktu azylowego w czerwcu 2026 roku Niemcy naciskają na przekazywanie tak zwanych spraw dublińskich.
Chodzi o migrantów, którzy najpierw dotarli do Włoch, a następnie wyjechali dalej, nie składając tam wniosku o azyl.
Włochy od 2022 roku odrzuciły około 80 tys. takich wniosków. Od tego czasu nie przyjęły ani jednego przypadku przekazania z Niemiec.
Wicepremier Matteo Salvini oświadczył na spotkaniu partyjnym Ligi w Trydencie, że mimo nowych zasad UE Włochy na razie nie będą przyjmować z powrotem migrantów z Niemiec:
"Niemcy nie mają prawa odesłać nam choćby jednego nielegalnego imigranta, dopóki niemieckie statki organizacji pozarządowych pływają po Morzu Śródziemnym, aby wyładowywać we Włoszech i w Europie tysiące nielegalnych imigrantów".
Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi domaga się ponadto od Niemiec rekompensaty:
"Z moim niemieckim odpowiednikiem podzielam ocenę, że działalność organizacji pozarządowych stanowi czynnik przyciągający dla nieregularnej migracji".
Według jego resortu niemieckie organizacje od października 2022 roku przywiozły do Włoch około 22,5 tys. migrantów.
To ponad połowa wszystkich osób uratowanych przez prywatne statki w tym samym okresie.
Spotkanie Piantedosiego z ministrem spraw wewnętrznych Niemiec Alexandrem Dobrindtem z CSU zaplanowano na najbliższe tygodnie.
Kość niezgody: libijska straż przybrzeżna
Obowiązek zgłaszania akcji ratunkowych również libijskiej straży przybrzeżnej wynika z włoskiego kodeksu postępowania z 2017 roku.
Libia od 2018 roku rości sobie prawo do własnej strefy poszukiwania i ratownictwa.
Z perspektywy Włoch jej centrum koordynacyjne jest właściwą instancją w tego rodzaju sytuacjach.
Dekret Piantedosiego z 2023 roku oraz zaostrzone w 2025 roku rozporządzenie Flow, regulujące legalną migrację zarobkową do Włoch z państw spoza UE poprzez stałe limity, wymieniają wprost ignorowanie libijskich poleceń jako podstawę do nałożenia sankcji.
Sea-Watch i inne organizacje sprzeciwiają się tym regulacjom. Twierdzą, że libijska straż przybrzeżna jest kontrolowana przez milicje i nie stanowi legalnego organu państwowego.
Human Rights Watch oraz Europejskie Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka przekonywały w 2025 roku przed włoskim Trybunałem Konstytucyjnym, że wymagana współpraca narusza zakaz odsyłania ludzi do niebezpiecznych państw.
W efekcie 13 organizacji w 2025 roku wspólnie zakończyło komunikację z centrum koordynacyjnym w Trypolisie.
Biuro ONZ ds. praw człowieka zaapelowało na początku 2026 roku o zerwanie współpracy z libijskimi podmiotami.
Rząd Włoch wskazuje z kolei na spadek liczby przybyć. Według Piantedosiego tego lata była ona o 60 proc. niższa niż w 2023 roku.
Włoski minister wiąże ten spadek między innymi z porozumieniami z Libią i Tunezją.
Spór o Sea-Watch 5 jest więc częścią znacznie większego konfliktu. W tle pozostają kwestie odpowiedzialności za ratowanie ludzi na morzu, polityki migracyjnej, kontroli granic oraz zasad współpracy między państwami Unii Europejskiej.
Zatrzymanie niemieckiego statku pokazuje, że Berlin i Rzym nadal pozostają po dwóch stronach tego sporu.