Kilka pokoleń dorastało za żelazną kurtyną z figurkami Hansa Becka z plastiku. Ponad 50 lat temu Schenk Károly przeniósł ten pomysł na Węgry, tworząc własną markę.
Niezwykła wystawa zabawek czeka na odwiedzających w Peczu. Schenk Károly, ślusarz i przetwórca tworzyw sztucznych z Csömör, poznał zabawki Playmobile podczas wizyty u krewnych w RFN co najmniej 50 lat temu. Po powrocie stworzył węgierską wersję małych ludzików. Zmienił je tylko o tyle, że figurki nie zginały się w pasie, dzięki czemu formalnie nie uchodziły za podróbkę.
W tamtym czasie na Węgrzech drogie, trudno dostępne zabawki z Zachodu nie stanowiły konkurencji dla figurek Schenka Károlya. Przez dziesięciolecia cieszyły się niesłabnącą popularnością, dziś mają wiernych kolekcjonerów. Na wystawę w Peczu składają się zbiory ośmiu pasjonatów, liczące blisko 3 tysiące figurek.
Niesamowite wrażenie robi scena bitwy pod Mohaczem, ułożona z dokładnie tylu figurek, ile wskazuje historyczna data wydarzenia, czyli 1526. Pomysł jest tym bardziej aktualny, że właśnie mija 500 lat od klęski węgierskiej armii dowodzonej przez króla Ludwika II, pokonanej przez wojska sułtana Sulejmana I.
Zastępca dyrektora Muzeum Janusa Pannoniusa, Béla Simon, powiedział reporterowi Euronews, że z figurek Schenka nie da się zbudować w pełni autentycznej makiety pola bitwy. To nie ołowiane żołnierzyki i nie wierne kopie, lecz małe, kolorowe zabawki. Kuratorzy wystawy i tak spróbowali jednak w pewnym stopniu odtworzyć ruchy wojsk na podstawie opisów bitwy.
Wystawa zatytułowana „Barwny świat żołnierzyków - 50 lat mini ludzików Schenka Károlya” jest dostępna do 18 października w sali wystawowej SZ12 Muzeum Janusa Pannoniusa w Peczu.