Loader
Śledź nas
Reklama

Po tygodniach poparcia Fedorowa demonstranci odrzucają apel o wybory w czasie wojny

Ludzie skandują przy kartonowej podobiznie Mychajła Fedorowa podczas protestu przeciw jego odwołaniu z funkcji ministra obrony Ukrainy w Kijowie, 14 sierpnia 2026 r.
Ludzie skandują hasła obok kartonowego wizerunku Mychajła Fedorowa podczas protestu przeciw jego dymisji z funkcji ministra obrony Ukrainy w Kijowie, 14 sierpnia 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez Sasha Vakulina
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Miesiąc ogólnokrajowych protestów wzywających do powrotu Mychajło Fedorowa na stanowisko ministra obrony wydaje się dobiegać końca po tym, jak organizatorzy odrzucili i skrytykowali jego apel o wybory w czasie wojny.

Apel Mychajła Fedorowa o przeprowadzenie wyborów w czasie wojny został odrzucony przez protestujących, którzy przez ostatni miesiąc domagali się jego powrotu na stanowisko ministra obrony.

REKLAMA
REKLAMA

Wtorkowe wieczorne wystąpienie wideo byłego ministra było nieoczekiwanym zwrotem dla ruchu. Stał za nim od czasu, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odwołał go w ramach wojennej rekonstrukcji rządu.

Jednak główni organizatorzy sprzeciwili się pomysłowi przeprowadzenia wyborów w czasie wojny i zasygnalizowali zakończenie codziennych demonstracji.

Na tym kadrze z nagrania opublikowanego w serwisie YouTube b. minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow przemawia w Kijowie we wtorek, 18 sierpnia 2026 r.
Na tym kadrze z nagrania opublikowanego w serwisie YouTube b. minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow przemawia w Kijowie we wtorek, 18 sierpnia 2026 r. Mykhailo Fedorov Handout via AP/Mykhailo Fedorov Handout

Dmytro Koziatynski, weteran wojenny z Ukrainy i jeden z organizatorów protestów, oświadczył w środę wieczorem, że sprzeciwia się przeprowadzaniu wyborów, dopóki trwa wojna.

„Źle oceniam wybory w czasie wojny” – napisał w serwisie X, dodając, że nie może "wyobrazić sobie, jak technicznie umożliwić głosowanie i kandydowanie tysiącom żołnierzy obecnie na pierwszej linii frontu".

Po czterech i pół roku pełnoskalowej inwazji Rosji, jak przekonywał Koziatynski, Ukraina nie może pozwolić sobie na podziały, jakie mogłaby przynieść kampania wyborcza.

„W każdym razie uliczne protesty na pewno nie są miejscem na dyskusję o wyborach” – stwierdził.

Jego wypowiedź wydaje się stawiać kropkę nad i po miesiącu codziennych demonstracji w całej Ukrainie, które zaczęły się, gdy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w połowie lipca odwołał Fedorowa z kierowania ministerstwem obrony.

Koziatynski podkreślił, że protesty dotyczyły kierunku ukraińskiej polityki obronnej, a nie osobistej przyszłości politycznej Fedorowa.

„Te protesty dotyczyły konkretnie dialogu i reform, a nie pojedynczych osób” – powiedział.

Wyraził też poparcie dla Jewhenija Chmary, którego Zełenski w tym tygodniu oficjalnie nominował na stałego następcę Fedorowa.

„Chcę życzyć panu Chmarze powodzenia na nowym stanowisku i szczerze liczę, że będzie kontynuował kurs reform i walki z korupcją w sektorze obronnym” – powiedział Koziatynski.

Dziękując tym, którzy dołączyli do demonstracji, zaznaczył, że ruch i tak przyniósł wymierne efekty. Wskazał na odwołanie Ołeksandra Syrskiego i powołanie Mychajła Drapatyja.

„Uważam, że to wszystko było warte wysiłku” – powiedział. „Przynajmniej doprowadziliśmy do odwołania Syrskiego i mianowania Drapatyja, czego jeszcze miesiąc temu prawie nikt się nie spodziewał”.

Ludzie skandują hasła obok tekturowej podobizny Mychajła Fedorowa podczas demonstracji przeciwko jego odwołaniu ze stanowiska ministra obrony Ukrainy w Kijowie w piątek, 14 sierpnia 2026 r.
Ludzie skandują hasła obok tekturowej podobizny Mychajła Fedorowa podczas demonstracji przeciwko jego odwołaniu ze stanowiska ministra obrony Ukrainy w Kijowie w piątek, 14 sierpnia 2026 r. AP Photo

„Nie protestowałem dla twoich politycznych ambicji”

Wystąpienie Fedorowa wywołało też tysiące reakcji w mediach społecznościowych. Wiele z nich kwestionowało zarówno moment jego interwencji, jak i motywy ogłoszenia postulatu wyborów dopiero wtedy, gdy rozwiały się nadzieje na powrót do ministerstwa obrony.

„Uważasz, że to dobry moment na wideo kampanijne?” – napisał jeden z demonstrantów w serwisie Threads. Inny skomentował, zwracając się do Fedorowa: „Ma się wrażenie, że wziąłeś na siebie zbyt wiele”.

Inni pytali, dlaczego Fedorow, po siedmiu latach w zespole Zełenskiego, zdecydował się mówić o problemach systemu politycznego dopiero wtedy, gdy zamknęła się przed nim możliwość powrotu.

„Czyli gdybyś wrócił na stanowisko, nie krytykowałbyś systemu i nie wzywał do wyborów?” – pytał jeden z użytkowników.

Część osób, które brały udział w demonstracjach, próbowała zdystansować ruch protestu od ewentualnych szerszych politycznych ambicji Fedorowa.

„Nie wychodziłem na ulicę dla twoich politycznych ambicji, tylko po to, byś pozostał w ministerstwie obrony” – napisał jeden z komentujących.

„Nie powinieneś był tego robić. To populizm” – stwierdził inny.

Członkowie ukraińskich sił zbrojnych także zastanawiali się, jak realnie przeprowadzić wybory, gdy setki tysięcy żołnierzy odpierają rosyjską inwazję.

Jeden z wojskowych zapytał Fedorowa, czy żołnierze mieliby oddawać głosy w «Kostjantyniwce czy Pokrowsku» – miastach położonych blisko najcięższych walk we wschodniej Ukrainie.

Reakcja administracji Zełenskiego była krótka. Doradca prezydenta, Dmytro Łytwyn, przekazał dziennikarzom w grupowej rozmowie na WhatsAppie, że trwające ataki Rosji jasno określają stanowisko rządu wobec ewentualnych wyborów.

„Codzienne uderzenia rosyjskich dronów i rakiet są wyczerpującą odpowiedzią”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Zdymisjonowany minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow wzywa do wyborów prezydenckich

Zdymisjonowany minister obrony Fedorow oskarża dowódcę armii Ukrainy o podziały i niekompetencję

Dymisja ministra obrony Fedorowa. Setki osób protestowały w Kijowie