Ogień na pograniczu Niemiec i Belgii wymknął się spod kontroli. Płomienie objęły już około 1600 hektarów, a dym dociera do odległych regionów. Ewakuowano mieszkańców, rannych zostało pięć osób, a do walki z żywiołem ruszyły służby z kilku państw.
Ze względu na rozprzestrzeniający się pożar w belgijskim rezerwacie przyrody Hohes Venn władze niemieckiego miasta Monschau zalecają mieszkańcom, aby zawczasu przygotowali się na ewentualną ewakuację.
Jak poinformowało miasto, zalecenie dotyczy części miejscowości Geisberg, Ruitzhof, Vennhof, Haus Sonnentau oraz Mützenich. Położone przy granicy niemiecko-belgijskiej Monschau przekazało informacje na swojej stronie na Facebooku.
Ze względu na możliwe zagrożenie dla zdrowia związane z zadymieniem do rana mają zostać tymczasowo opuszczone również dzielnice Plattevenn, Leyloch i Kalterherberg. W związku z dalszym rozprzestrzenianiem się frontu ognia w Hohen Venn od przedpołudnia należy spodziewać się silnego zadymienia, a także opadów sadzy i pyłu – przekazało miasto w porannym komunikacie opublikowanym na swojej stronie internetowej.
Władze podkreślają, że nie można wykluczyć zagrożenia dla zdrowia związanego z dymem pożarowym.
Monschau leży około dwóch kilometrów od granicy, tuż przy Hohen Venn – rozległym torfowisku położonym na pograniczu Niemiec i Belgii. Po belgijskiej stronie w sobotę ewakuowano już mieszkańców miejscowości Küchelscheid i Leykaul.
Jak informuje WDR, w Hohen Venn płonie nie tylko roślinność, lecz miejscami także warstwa torfu. W przypadku pożarów mokradeł i torfowisk ogień na powierzchni może zostać ugaszony, podczas gdy pod ziemią nadal tli się żar. Takie głęboko ukryte ogniska bywają określane mianem „pożarów zombie”.
Mogą utrzymywać się przez dni, tygodnie, a nawet miesiące, by później ponownie się rozprzestrzenić. Ze względu na to, że woda z trudem dociera do głęboko położonych ognisk, tego rodzaju pożary są wyjątkowo trudne do opanowania.
Szalejący na pograniczu niemiecko-belgijskim pożar lasu objął już około 1600 hektarów. To powierzchnia odpowiadająca mniej więcej 2240 boiskom piłkarskim.
Lokalni politycy, cytowani przez belgijskiego nadawcę publicznego RTBF, określają żywioł jako „największy pożar w historii Belgii”. Już w sobotę Belgia zwróciła się do innych państw Unii Europejskiej o pomoc.
Według lokalnych władz w działaniach gaśniczych uczestniczą również niemieckie jednostki straży pożarnej. Jak przekazała na platformie X unijna komisarz ds. zarządzania kryzysowego Hadja Lahbib, do akcji skierowano także dodatkowe śmigłowce i samoloty gaśnicze z Czech, Szwecji oraz Niderlandów.
Pożar wybuchł w piątek po południu. Jak informuje „Rheinische Post”, dym jest już wyczuwalny także w Nadrenii-Palatynacie.
Komenda policji w Trewirze poinformowała, że ze względu na obecne warunki pogodowe i kierunek wiatru chmury dymu z pożarów w Belgii oraz Nadrenii Północnej-Westfalii od popołudnia przemieszczają się nad regionem. Szczególnie mocno dotknięte są Eifel i dolina Mozeli. W wielu miejscach wyraźnie czuć swąd spalenizny, a miejscami w powietrzu unosi się również popiół.
Sytuacja w Hürtgenwaldzie się stabilizuje
Z powodu silnego zadymienia w sobotę tymczasowo przerwano festyn w Wittlich, w powiecie Bernkastel-Wittlich w Nadrenii-Palatynacie. Rozpoczęta w piątek Säubrennerkirmes jest jednym z największych świąt ludowych w regionie.
Tymczasem w Hürtgenwaldzie, miejscowości położonej około 30 kilometrów od Monschau, sytuacja się ustabilizowała. W późnych godzinach sobotniego wieczoru około 2 tys. mieszkańców dzielnicy Gey mogło wrócić do swoich domów.
„Sytuacja się poprawiła, ale do całkowitego ugaszenia ognia jeszcze bardzo daleko” – powiedział agencji dpa rzecznik powiatu Düren. Strażacy muszą między innymi dogasić liczne ogniska żaru.
Według zapowiedzi akcja gaśnicza potrwa prawdopodobnie jeszcze kilka dni. Jej prowadzenie utrudniają niewybuchy z czasów II wojny światowej zalegające w ziemi. Z tego powodu strażacy nie mogą bezpośrednio wejść na niektóre obszary. Hürtgenwald był w latach 1944–1945 miejscem ciężkich walk między wojskami USA a jednostkami Wehrmachtu.
Według WDR jest to największy pożar lasu w Nadrenii Północnej-Westfalii od początku prowadzenia statystyk. Ogień objął obszar około 300 hektarów, czyli powierzchnię odpowiadającą mniej więcej 420 boiskom piłkarskim.
Minister rolnictwa Nadrenii Północnej-Westfalii Silke Gorißen (CDU), która w piątek odwiedziła służby uczestniczące w akcji, powiedziała: „Przynajmniej nie mamy wiedzy o pożarze lasu, który dorównywałby obecnemu”.
W działania gaśnicze, oprócz straży pożarnej, policji i Bundeswehry, zaangażowane są również organizacje pomocowe, m.in. THW, Malteser, Johanniter oraz Niemiecki Czerwony Krzyż. Na miejscu nadal pracują liczni ochotnicy, w tym szczególnie rolnicy.
Do akcji skierowano także dwa pojazdy opancerzone Bergepanzer, które są wykorzystywane do wycinania pasów przeciwpożarowych oraz przygotowywania dróg dojazdowych w trudno dostępnym terenie.
Zgodnie z oficjalnymi statystykami pożarów lasów Federalnej Agencji ds. Rolnictwa i Żywności (BLE), w 2025 roku w Nadrenii Północnej-Westfalii pożary objęły łącznie 51,7 hektara lasów.
Oznacza to, że obecny pożar w Hürtgenwaldzie, który obejmuje około 300 hektarów, jest już niemal sześciokrotnie większy niż łączna powierzchnia lasów, które spłonęły w całym kraju związkowym w ubiegłym roku.
Według władz w związku z akcją gaśniczą w Hürtgenwaldzie rannych zostało dotychczas pięć osób. Wśród poszkodowanych jest czterech strażaków oraz mieszkaniec, który podczas ewakuacji doznał problemów zdrowotnych.