Od początku starania Mołdawii i Ukrainy o członkostwo były nieformalnie powiązane. Teraz, po otwarciu pierwszego pakietu negocjacji, ich drogi mogą się rozejść.
Unia Europejska przygotowała grunt pod rozdzielenie procesu akcesyjnego Mołdawii od ścieżki Ukrainy, po tym jak oba państwa kandydujące przełamały dwuletnie weto Węgier i otworzyły pierwszy klaster negocjacji akcesyjnych.
Oba kraje były nieformalnie traktowane jako para od pierwszych dni rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie, która skłoniła je do złożenia wniosków o członkostwo jeden po drugim.
Od tamtej pory nad rozmowami wisiało pytanie, kiedy Kiszyniów powinien rozejść się z Kijowem. Jednak perspektywa pozostawienia kraju ogarniętego wojną na liście oczekujących okazała się problematyczna i w praktyce duet pozostał razem.
We wtorek, po szczycie UE–Mołdawia w Brukseli, przywódcy Unii zasugerowali, że rozdzielenie obu procesów może wkrótce okazać się nieuniknione.
„Gdy pierwszy klaster jest już otwarty, każdy kraj kandydujący odpowiada za siebie, bo musi przeprowadzić inne reformy, zależnie od tego, o którym kraju kandydującym mówimy” – powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
„Tutaj mówię wyłącznie o Mołdawii” – podkreśliła.
U jej boku stał przewodniczący Rady Europejskiej António Costa, który pochwalił rząd Mołdawii za bardzo szybkie uchwalanie reform i ocenił, że przy takim tempie kraj ten może „szybko” odblokować pozostałe pięć klastrów.
„Rozszerzenie to najważniejsza inwestycja geopolityczna” – powiedział Costa.
Proces akcesyjny obejmuje 33 rozdziały, podzielone na sześć klastrów tematycznych.
Mołdawia i Ukraina są uznawane za technicznie gotowe do otwarcia wszystkich klastrów, ale jak dotąd otworzyły tylko pierwszy, znany jako „Fundamenty”, ponieważ obejmuje praworządność, prawa człowieka, walkę z korupcją i wymiar sprawiedliwości.
„Uważam, że nie powinniśmy patrzeć na to zbyt krótkowzrocznie” – powiedziała von der Leyen.
„Jeśli kraj kandydujący osiąga takie wyniki jak Mołdawia, zasługuje na postępy. Proces oparty na zasługach nie oznacza powolnego tempa – oznacza sprawiedliwość. A sprawiedliwość polega na tym, że jeśli wy realizujecie zobowiązania, my musimy zrobić to samo. Na razie nie martwię się o przebieg procesu”.
Prezydent Mołdawii Maia Sandu, która również wzięła udział w konferencji prasowej, stwierdziła, że pozostałe pięć klastrów powinno zostać otwarte „natychmiast, bez żadnych opóźnień”.
„Dopóki jesteśmy gotowi, jestem pewna, że tak się stanie” – powiedziała Sandu.
Ponieważ w dyskusji dominuje temat Ukrainy, kwestia akcesji Mołdawii w dużej mierze pozostaje poza światłem reflektorów, przyciągając niewiele uwagi, ale też niewiele kontrowersji.
Podczas ubiegłotygodniowego szczytu przywódców UE nowy premier Węgier Péter Magyar sprzeciwił się fragmentowi wspólnych konkluzji, który mówił o jak najszybszym otwarciu wszystkich klastrów w negocjacjach z Ukrainą. Magyar nie zgłosił takich zastrzeżeń w odniesieniu do Mołdawii. Dla zachowania równego traktowania 27 przywódców zdecydowało jednak o usunięciu tego samego sformułowania z części dotyczącej Mołdawii.
Urzędnicy i dyplomaci w Brukseli przyznają, że kwestia rozdzielenia obu kandydatur to tylko kwestia czasu, skoro formalny proces nabiera rozpędu, choć wciąż nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób do tego dojdzie. Część uważa, że utrzymywanie Mołdawii w jednym pakiecie z Ukrainą jest niesprawiedliwe, bo tworzy fałszywe wrażenie, że kraj żyjący w pokoju jest w takiej samej sytuacji jak państwo ogarnięte wojną.
Z drugiej strony w Brukseli panuje świadomość, że dla Ukrainy rozdzielenie ścieżek jest niezwykle drażliwą kwestią, która mogłaby wysłać Ukraińcom zły sygnał. Unia chce uniknąć scenariusza, w którym Kiszyniów bez trudu przesuwa się naprzód, a Kijów jest wstrzymywany z powodów politycznych. Do zaciągnięcia hamulca wystarczy jedno weto.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wziął udział w ubiegłotygodniowym szczycie, by podkreślić znaczenie, jakie jego kraj przywiązuje do członkostwa jako przyszłej gwarancji bezpieczeństwa.
„Pierwszy klaster został niedawno otwarty i w pełni na to zasługują zarówno Ukraina, jak i Mołdawia” – powiedział Zełenski 27 przywódcom.
„Jesteśmy gotowi iść dalej. Chętnie zrobimy to razem. Możemy otworzyć także pozostałych pięć klastrów”.