Dron, który według władz wcześniej brał udział w atakach na infrastrukturę na Ukrainie, rozbił się w Gałaczu w Rumunii, powodując nowe napięcia na wschodniej flance Europy. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oceniła, że Rosja „przekroczyła kolejną granicę”.
W piątek władze Rumunii poinformowały o groźnym incydencie w mieście Gałacz na wschodzie kraju.
Rosyjski dron wojskowy, który według informacji miał przenosić materiały wybuchowe, rozbił się na terenie miasta, uderzając w dach budynku mieszkalnego i wywołując pożar.
Minister spraw zagranicznych Rumunii Oana Țoiu przekazała, że w wyniku zdarzenia budynek został natychmiast ewakuowany, a dwie osoby odniosły lekkie obrażenia.
Jak podkreśliła w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych, gdy radary wykryły obecność rosyjskich dronów, poderwano dwa samoloty oraz śmigłowiec rumuńskich sił powietrznych. Maszyny miały zgodę na użycie uzbrojenia. Według Țoiu był to „poważny i nieodpowiedzialny akt eskalacji” ze strony Moskwy.
Minister obrony Rumunii Radu Miruță poinformował, że zidentyfikowany obiekt był dronem typu Geran-2, czyli rosyjską wersją irańskiego Shahed-136.
Urządzenie zostało wykryte przez systemy radarowe i przebywało w przestrzeni powietrznej Rumunii około czterech minut. Według ministra ładunek wybuchowy eksplodował w momencie uderzenia w budynek. Służby prowadzą obecnie działania mające na celu zabezpieczenie i analizę szczątków.
Na miejscu trwa śledztwo, a teren został odgrodzony. Mieszkańcy wciąż nie mogą wrócić do swoich domów.
W związku z incydentem Rumunia wezwała ambasadora Federacji Rosyjskiej do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Reakcje NATO i Unii Europejskiej
Zdarzenie wywołało ostrą reakcję europejskich przywódców.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła, że Rosja „przekroczyła kolejną granicę” i zapowiedziała kontynuację presji na Moskwę.
Zapewniła również o pełnej solidarności Unii Europejskiej z Rumunią i jej obywatelami. Dodała, że trwają przygotowania do kolejnego, 21. pakietu sankcji wobec Rosji.
NATO w oficjalnym komunikacie potępiło „lekkomyślność” Rosji i zapowiedziało wzmocnienie obrony przed „wszelkimi zagrożeniami, w tym dronami”.
Sojusz zwrócił uwagę, że w ostatnich tygodniach wschodnia flanka NATO zmaga się z serią incydentów związanych z naruszeniami przestrzeni powietrznej przez bezzałogowce.
W ostatnim czasie podobne zdarzenia odnotowano również w Estonii, Łotwie i Litwie.
Rosja i państwa bałtyckie w coraz ostrzejszym sporze
Moskwa oskarża państwa bałtyckie o umożliwianie Ukrainie wykorzystywania ich przestrzeni powietrznej do ataków na terytorium Rosji i grozi „odpowiedzią”. Rządy Litwy, Łotwy oraz Estonii wraz z krajami nordyckimi odrzuciły te zarzuty, określając je jako „jawne dezinformacje”.
Wspólne oświadczenie podkreślało, że żadne z tych państw nigdy nie udostępniało swojej przestrzeni powietrznej ani terytorium do ataków na Rosję.
Jak zaznaczył litewski minister obrony Robertas Kaunas w rozmowie z Euronews, państwa bałtyckie muszą przygotować się na kolejne incydenty z udziałem dronów.
„To nowa rzeczywistość, z którą mierzą się kraje bałtyckie. Musimy się dostosować, ponieważ prawdopodobieństwo powtórzenia podobnych sytuacji jest bardzo wysokie” – powiedział.
Narastające napięcie na wschodniej flance NATO
Incydent w Rumunii wpisuje się w szerszy obraz rosnącego napięcia między Rosją a państwami NATO. Wraz z kolejnymi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez drony, Sojusz zapowiada zwiększenie gotowości obronnej i wzmocnienie systemów przeciwdronowych.
Sytuacja pokazuje, że wojna dronowa staje się jednym z kluczowych elementów współczesnych konfliktów hybrydowych, a państwa Europy Wschodniej znajdują się dziś w szczególnie newralgicznym punkcie tej eskalacji.