Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Rosyjski dziennikarz na emigracji nie może wjechać do Niemiec

Dziennikarz Andrej Nowaschow na emigracji w Armenii, 30 kwietnia 2026
Dziennikarz Andrej Nowaschow na emigracji w Armenii, 30 kwietnia 2026 r. Prawo autorskie  Andrej Nowaschow
Prawo autorskie Andrej Nowaschow
Przez Laura Fleischmann & Maja Kunert
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Rząd federalny obiecał rosyjskiemu dziennikarzowi Andriejowi Nowaszowowi ochronę w Niemczech, lecz od ponad roku utknął on w Armenii, bezskutecznie czekając na wizę.

Od ponad roku rosyjski dziennikarz Andriej Nowaszow tkwi na emigracji w Armenii – mimo obietnicy niemieckiego rządu federalnego, że przyjmie go w Niemczech.

REKLAMA
REKLAMA

Od dawna dziennikarz jest prześladowany przez rosyjskie władze. Jak wyjaśnia Nowaszow w rozmowie z Euronews, po raz pierwszy służby bezpieczeństwa wzięły go na cel w 2019 roku. „Kiedy ukazał się mój pierwszy tekst w ‘Sibir.Realii’, zadzwonili do mnie ludzie z FSB i zaczęli grozić”. FSB to rosyjska służba bezpieczeństwa działająca w kraju. Funkcjonariusze wypytywali o dziennikarza jego sąsiadów. „To była akcja zastraszania” - przekonuje dziennikarz.

Przez lata Nowaszow pracował dla rosyjskojęzycznych mediów, takich jak „Sibir.Realii”. Kreml uznaje ten portal internetowy za „zagranicznego agenta”. „Sibir.Realii” jest częścią finansowanego przez USA Radia Swoboda. Sama współpraca z Sibir.Realii może oznaczać nawet sześć lat więzienia.

Przeciwko Nowaszowowi wszczynano kolejne postępowania sądowe. W maju 2023 roku sąd skazał go w końcu na osiem miesięcy prac przymusowych w zachodniosyberyjskim Prokopjewsku – jako palacza w, jak sam to opisuje w rozmowie z Euronews, „przedpotopowej kotłowni”.

„Łopatą wrzucałem węgiel do pieca – technika z XIX wieku. Kotły miały słaby ciąg, węgiel był kiepskiej jakości” – wspomina Nowaszow. Praca była brudna, ciężka i wykańczająca nerwowo. Na dziennikarza nałożono też zakaz kontaktu z redakcją.

Skazano go za to, że na prywatnym koncie w mediach społecznościowych publikował wpisy krytyczne wobec wojny. On sam podejrzewa jednak, że to element kampanii wymierzonej w jego działalność dziennikarską. Do dziś utrzymuje, że jest niewinny.

Brak perspektyw

Tuż przed końcem okresu prac przymusowych służby ponownie przeszukały mieszkanie dziennikarza. Drugie postępowanie karne już czekało. Przez pewien czas Nowaszow musiał nosić elektroniczną bransoletkę na nodze i zdecydował się uciec do Armenii.

Z emigracji w Armenii nadal pisze teksty dla rosyjskich mediów i w ten sposób się utrzymuje. Próby podjęcia prostej, niewykwalifikowanej pracy musiał porzucić. „Armenia to kraj o słabej gospodarce. W niektórych regionach bezrobocie sięga 40 procent” – mówi dziennikarz.

Z czasem praca dla rosyjskich redakcji stawała się dla Nowaszowa coraz trudniejsza. Pod koniec stycznia 2025 roku rosyjskie ministerstwo sprawiedliwości wpisało go zaocznie na listę „zagranicznych agentów”.

Za pośrednictwem organizacji pozarządowej Reporterzy bez Granic Nowaszow wystąpił o wizę humanitarną do Niemiec. Organizacja ta broni wolności prasy i wspiera prześladowanych dziennikarzy. W marcu 2025 roku Rosjanin otrzymał pozytywną decyzję: „Zezwolenie na wjazd do Niemiec z powodów humanitarnych zgodnie z § 22 zdanie 2 ustawy o pobycie (AufenthG)”. Dla Nowaszowa ta wiadomość nadeszła w idealnym momencie.

„To dało mi ogromną nadzieję. Wierzyłem, że w Niemczech będę mógł jakoś zacząć życie od nowa, bo w Armenii doszedłem do ściany” – opowiada Nowaszow. „Ale bardzo szybko okazało się, że niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych zmieniło zdanie. I wpadłem w emocjonalną pustkę, z której do dziś nie potrafię wyjść”.

Zgodnie z dokumentami Nowaszow miał w ciągu 30 dni zgłosić się do niemieckiej ambasady lub konsulatu, aby otrzymać wizę wjazdową.

Kilka razy próbował umówić się na wizytę w ambasadzie Niemiec w Erywaniu, stolicy Armenii, by wyrobić wizę – bez skutku. Próbował także wejść osobiście: „Wyjaśniłem pracownikowi ochrony konsulatu, po co przyszedłem. Nie wpuścił mnie jednak do środka”.

Zawieszone programy przyjęć humanitarnych

W tle jest prawdopodobnie decyzja z lipca 2025 roku. Zaledwie kilka miesięcy po tym, jak Nowaszow dostał zgodę na przyjazd, nowy rząd federalny zawiesił wszystkie humanitarne programy przyjmowania uchodźców. Ucierpiały na tym liczne afgańskie współpracowniczki i współpracownicy Niemiec, a także rosyjska opozycja oraz dziennikarze. Jednym z nich jest Nowaszow.

Na pytanie Euronews niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiada: „W przypadku osób, których przyjęcie zadeklarowano przed objęciem urzędu przez nowy rząd, a którym nie wydano jeszcze wizy, w każdym indywidualnym przypadku sprawdza się, czy nadal istnieje polityczne zainteresowanie ich przyjęciem”.

Prezydent Rosji Władimir Putin w Moskwie, Rosja, 12 maja 2026
Prezydent Rosji Władimir Putin w Moskwie, Rosja, 12 maja 2026 Sputnik

Tę weryfikację prowadzi Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (BMI). To resort decyduje, kto kwalifikuje się do wizy humanitarnej. W drugim etapie zainteresowana osoba otrzymuje wizę w niemieckiej placówce dyplomatycznej.

Jak mówi w rozmowie z Euronews Alena Struzh, rzeczniczka ds. Europy Wschodniej w Reporterach bez Granic, „w ani jednym przypadku” już zadeklarowanego przyjęcia BMI nie skontaktowało się dotąd z Reporterami bez Granic. W wielu sprawach organizacja próbuje pośredniczyć.

Struzh dodaje: „Nie znamy też żadnego przypadku, w którym wcześniej wydana zgoda na przyjęcie zostałaby po zapowiedzianej ponownej weryfikacji rzeczywiście potwierdzona – ani w sprawach, które prowadzimy, ani z tego, co mówią nam inne organizacje pozarządowe, z którymi jesteśmy w kontakcie w tej kwestii”.

„To nie jest instrument humanitarny”

Jak podkreśla Struzh, nie ma jasnego terminu, do kiedy władze mają podjąć decyzję. Taka sytuacja „w dużej mierze paraliżuje działania zainteresowanych, bo w tych warunkach pozostaje niejasne, w jaki sposób i przeciw czemu w ogóle mogą wystąpić na drodze sądowej” – wyjaśnia ekspertka ds. Europy Wschodniej. „Ta strategia jest elementem polityki symbolicznych gestów, które mają odpowiadać na wrogie nastroje społeczne i polityczne wobec migracji”.

Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśla, że wiza obiecana Nowaszowowi nie jest „humanitarnym instrumentem służącym ochronie osób zagrożonych”. Ma ona służyć „zachowaniu politycznych interesów Niemiec”. Dlatego przyjęcie jest możliwe tylko w szczególnych przypadkach, na przykład gdy istnieje „polityczne zainteresowanie” tym, by dana osoba „z Niemiec kontynuowała wyróżniające się zaangażowanie opozycyjne”. Albo gdy ktoś z powodu pracy dla niemieckich instytucji znajduje się w niebezpieczeństwie.

Dziś Nowaszow ma już niewiele nadziei: „Wydaje mi się, że ani Unia Europejska jako całość, ani Niemcy w szczególności nie chcą otwarcie powiedzieć, że nie zamierzają już bronić demokracji i wolności słowa w innych krajach”.

Zarzuca niemieckiemu rządowi, że nie chce już pomagać osobom prześladowanym politycznie: „To już się skończyło, została tylko stara retoryka, która z przyzwyczajenia wciąż jeszcze się powtarza”.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Dlaczego anteny na rosyjskich budynkach dyplomatycznych budzą niepokój w Europie?

Protest w Wenecji. FEMEN i Pussy Riot przeciw obecności Rosji na Biennale

Kandydat na lidera laburzystów Wes Streeting: Brexit to „katastrofalny błąd”