Sekretarz generalny NATO twierdzi, że prezydent USA Donald Trump uczynił sojusz bardziej odpornym. Rutte uzasadnił presję Trumpa na sojuszników, aby wydawali więcej na obronę i pochwalił zdolność do przyciągnięcia Putina do stołu negocjacyjnego.
Donald Trump wyświadczył NATO przysługę, zmuszając sojuszników do zobowiązania się do przeznaczania 5 proc. PKB na obronność - powiedział sekretarz generalny Mark Rutte w czwartek, w którym podkreślił, że prezydent USA pomógł uczynić sojusz silniejszym i bezpieczniejszym.
Rutte przemawiał, gdy NATO przedstawiło swój roczny raport pokazujący, że wszyscy sojusznicy płacą obecnie 2 proc. PKB, co, jak twierdzi, nie miałoby miejsca bez interwencji Trumpa, w tym opóźnionych Hiszpanii, Belgii i Włoch, którym przez dziesięciolecia nie udawało się osiągnąć celów.
"Nie wierzę, że całe NATO osiągnęłoby poziom 2 proc. do 2025 roku bez obecnej administracji USA” - powiedział Rutte dziennikarzom podczas konferencji prasowej w Brukseli. Nowy cel, wynegocjowany podczas specjalnie przygotowanego dla Trumpa szczytu w zeszłym roku w Hadze, wynosi 5 proc. PKB i jest podzielony na dwie kategorie, w tym 3,5 proc. na zdolności wojskowe.
Rutte podkreślił, że bez Trumpa NATO nie zobowiązałoby się do tego, co określił jako ambitny, ale absolutnie niezbędny cel wydatków. Rutte przemawiał w kwaterze głównej NATO w Brukseli z okazji publikacji rocznego raportu Sojuszu za rok 2025.
W raporcie stwierdzono, że Rosja pozostaje najbardziej "znaczącym i bezpośrednim zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa oraz pokoju i stabilności w obszarze euroatlantyckim", zauważając jednocześnie, że "brutalna wojna agresji przeciwko Ukrainie jest wspierana przez Chiny, Koreę Północną, Iran i Białoruś".
Były premier Holandii często znajdował się pod ostrzałem za to, że jest postrzegany jako zbyt przychylny prezydentowi Trumpowi i bezkrytyczny wobec amerykańskich decyzji ze szkodą dla reszty sojuszy.
Na następującej po tym konferencji prasowej Rutte był zmuszony odpowiadać na pytania dotyczące wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako najbardziej wpływowego partnera sojuszu, w związku z groźbami przejęcia Grenlandii od sojusznika - Danii, oraz trwającą wojną z Iranem.
Rutte wydawał się wspierać trwającą operację wojskową prowadzoną przez USA wraz z Izraelem przeciwko Iranowi, sugerując, że "to, co robią teraz Stany Zjednoczone, degraduje (wojskowe) możliwości", a alternatywa byłaby naiwna. "I tak, pochwalam to" - powiedział.
NATO nie jest bezpośrednio zaangażowane w konflikt.
Zauważył, że Trump jest coraz bardziej sfrustrowany niechęcią - jak dotąd - europejskich sojuszników do odpowiedzi na jego apel o pomoc w ponownym otwarciu cieśniny Ormuz, która została zaatakowana przez Iran w odwecie za amerykańsko-izraelskie ataki. Cieśnina ta transportuje jedną piątą światowych dostaw ropy naftowej, w wyniku czego ceny energii wpadły w niestabilną spiralę.
Rutte podkreślił, że kluczowe kraje NATO - Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, a także kilka spoza sojuszu, takich jak Japonia, opracowują plany pomocy w regionie i otwarcia szlaku. To "dzieje się w tej chwili", powiedział.
W zeszłym tygodniu kraje UE zasugerowały na szczycie w Brukseli, że wszelkie wysiłki zmierzające do interwencji zostaną podjęte, gdy region nie będzie w trakcie "gorącego", niebezpiecznego konfliktu.
Rzecznik brytyjskiego ministerstwa obrony powiedział, że jeszcze w tym tygodniu Wielka Brytania i Francja będą przewodniczyć rozmowom wojskowym z ponad 30 krajami w celu utworzenia koalicji na rzecz ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, bez podania dalszych szczegółów.