W sieci krąży przekaz o rzekomych naciskach UE na Ukrainę w sprawie mobilizacji kobiet. Bruksela nie domaga się jednak takiego rozwiązania.
W mediach społecznościowych pojawiają się informacje, że Unia Europejska ma naciskać na Ukrainę, by rozpoczęła obowiązkową mobilizację kobiet.
Twierdzenia te rozpowszechniane są przede wszystkim na rosyjskojęzycznych kanałach w Telegramie oraz w serwisie X.
Nie ma jednak dowodów, że Bruksela wysuwa wobec Kijowa takie żądania.
Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, działające przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, wskazuje, że źródłem tych informacji jest rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SVR).
Rosyjska służba twierdzi, że państwa Unii Europejskiej mają wywierać presję na Ukrainę, aby ta rozpoczęła przymusowy pobór kobiet do wojska.
W przekazach pojawia się również nazwisko szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas.
Rosyjska propaganda przypisuje jej słowa, że mobilizacja kobiet byłaby "krokiem we właściwym kierunku".
Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji podkreśla jednak, że jest to fałszywa informacja.
Nie ma wiarygodnych dowodów na to, że którykolwiek z unijnych polityków domagał się wprowadzenia w Ukrainie obowiązkowej służby wojskowej kobiet.
Nie potwierdzają tego również doniesienia europejskich mediów.
Kobiety w Ukrainie mogą dobrowolnie wstępować do sił obrony.
Nie ma obecnie planów objęcia ich obowiązkową mobilizacją ani projektów ustaw w tej sprawie procedowanych w ukraińskim parlamencie.
Skąd wzięła się ta informacja?
Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji wcześniej zwracało uwagę na kampanię, w ramach której prorosyjskie konta próbowały przedstawiać publikacje zachodnich mediów jako dowód na rosnące poparcie dla mobilizacji ukraińskich kobiet.
W tym kontekście wskazywano między innymi na artykuł "The Telegraph" poświęcony kobietom służącym w ukraińskiej armii.
Tekst opisuje ich doświadczenia i rolę na froncie. Kwestia mobilizacji kobiet pojawia się w nim jedynie przy okazji wypowiedzi jednej z bohaterek.
Operatorka drona, przedstawiona jako Katya, mówi o izraelskim modelu poboru, który obejmuje kobiety i mężczyzn.
Wyraża też własną opinię, że podobne rozwiązanie mogłoby zostać wprowadzone w Ukrainie.
Publikacja nie przedstawia jednak obowiązkowej mobilizacji kobiet jako rekomendacji redakcji ani stanowiska władz Wielkiej Brytanii czy Unii Europejskiej.
"Byłoby dziwne, gdyby Europa o tym decydowała"
Informacjom o rzekomych naciskach Brukseli zaprzeczył również unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius.
Podczas rozmowy z dziennikarzami 11 września, po pierwszym posiedzeniu zarządu EU-Ukraine Drone Alliance, został zapytany o doniesienia dotyczące mobilizacji kobiet w Ukrainie.
"Nie mam żadnych informacji" o takich działaniach - odpowiedział Kubilius.
"Powiedziałbym, że byłoby dziwne, gdyby Europa próbowała przekonywać Ukraińców, jak mają prowadzić mobilizację, włącznie z mobilizacją kobiet" - zaznaczył.
"Nie dziwi mnie, że to pochodzi z Kremla" - dodał.
Kobiety i obowiązkowa służba wojskowa w Europie
Debata dotycząca służby wojskowej kobiet rzeczywiście toczy się w kilku państwach europejskich.
Nie oznacza to jednak, że podobne rozwiązanie jest przedmiotem unijnych nacisków na Ukrainę.
Dania rozszerzyła w lipcu 2025 roku obowiązkową służbę wojskową na kobiety. Pierwsze kobiety zostały objęte tym systemem w 2026 roku.
Model opiera się na rozwiązaniu przypominającym loterię.
Dania dołączyła tym samym do Norwegii i Szwecji, które stosują system powszechnego poboru obejmujący również kobiety.
Pod koniec 2025 roku własny model służby wojskowej zdecydowały się zmienić także Niemcy.
Rząd postawił na dobrowolną służbę dla mężczyzn, co wywołało szerszą debatę na temat przyszłości niemieckiej armii oraz roli kobiet w siłach zbrojnych.
W większości europejskich państw, w których obowiązuje pobór do wojska, kobiety nadal nie są jednak objęte obowiązkową służbą. Ich udział w siłach zbrojnych pozostaje dobrowolny.