Loader
Śledź nas
Reklama

Kryzys w Ceucie stawia Unię Europejską przed nową próbą

Europa zaostrza kurs po masowym napływie migrantów.
Europa zaostrza kurs po masowym napływie migrantów. Prawo autorskie  Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2026 The Associated Press. All rights reserved.
Przez Vincenzo Genovese & Eleonora Vasques
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Masowy napływ migrantów do Ceuty wywołał polityczny wstrząs w Europie i wystawił unijną politykę migracyjną na poważną próbę. Kryzys zaostrza spór o granice i solidarność między państwami UE.

Kwestia migracji ponownie znalazła się w centrum europejskiej debaty.

REKLAMA
REKLAMA

Instytucje w Brukseli wracają do pracy po lecie, które przyniosło jeden z najpoważniejszych kryzysów migracyjnych ostatnich lat.

30 lipca do hiszpańskiej eksklawy Ceuta przedostało się w ciągu jednego dnia ponad 70 tys. nielegalnych migrantów.

To więcej niż łączna liczba wszystkich pozostałych nielegalnych przekroczeń granic Europy od początku 2026 roku.

Masowy napływ migrantów wywołał polityczny kryzys w Hiszpanii i zaalarmował pozostałe państwa Unii Europejskiej.

Wydarzenia w Ceucie natychmiast zwiększyły presję na Brukselę.

Państwa członkowskie chcą zaostrzenia zasad dotyczących osób ubiegających się o azyl oraz skuteczniejszego odsyłania tych, którzy nie mają prawa pozostać w Europie.

Kryzys pokazał też, jak wiele słabości ma nowy system migracyjny UE, który po raz pierwszy został poddany tak poważnej próbie.

Temat ma powrócić w październiku podczas posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli.

Wcześniej będzie przedmiotem kolejnych rozmów ministrów spraw wewnętrznych i ambasadorów państw członkowskich.

Strefa Schengen w kryzysie

Jedną z pierwszych konsekwencji kryzysu okazało się zagrożenie dla swobody przemieszczania się w Europie.

Po wydarzeniach w Ceucie Włochy przywróciły na miesiąc kontrole na granicach lotniczych i morskich z Hiszpanią.

Dania i Finlandia poszły jeszcze dalej, wzywając do tymczasowego zawieszenia Hiszpanii w strefie Schengen.

Madryt odpowiedział własnymi ograniczeniami wobec Włoch. Hiszpania przywróciła kontrole graniczne do 7 września.

Pod koniec miesiąca oba kraje zdecydowały się przedłużyć obowiązywanie tych środków o kolejne 15 dni.

Włoski rząd nie jest jedynym, który coraz częściej wskazuje, że swoboda przemieszczania się w strefie Schengen może ułatwiać wtórne ruchy nielegalnych migrantów wewnątrz Unii.

Na początku sierpnia, podczas nadzwyczajnego spotkania online w Brukseli, ministrowie spraw wewnętrznych rozpoczęli dyskusję o przyszłości Schengen.

Dwudziestu dwóch rządów zadeklarowało gotowość do zastosowania wszelkich "koniecznych środków", aby "chronić porządek publiczny i reagować na ryzyka wynikające z wtórnych przemieszczeń migrantów".

W praktyce może to oznaczać dalsze wzmacnianie lub ponowne wprowadzanie kontroli na granicach wewnętrznych.

"System Schengen stał się jedną z głównych ofiar wewnętrznych dynamik politycznych i obaw państw członkowskich związanych z migracją" - powiedział Euronews badacz migracji z brukselskiego think tanku CEPS Davide Colombi.

Państwa członkowskie mogą samodzielnie przywracać tymczasowe kontrole graniczne, jeśli uznają, że wymaga tego bezpieczeństwo.

Zasadniczo mogą obowiązywać przez sześć miesięcy, a w określonych przypadkach zostać przedłużone nawet do dwóch lat.

Obecnie kontrole przywróciło dziewięć państw UE: Niemcy, Hiszpania, Włochy, Dania, Austria, Niderlandy, Polska, Francja i Szwecja.

Podobne środki stosuje również Norwegia. Rządy uzasadniają te decyzje zagrożeniami związanymi z nielegalną migracją lub terroryzmem.

Kontrole na granicach wewnętrznych zaczęły powracać już w 2015 roku, podczas europejskiego kryzysu uchodźczego.

Od tamtej pory coraz wyraźniej widać, że przyszłość swobodnego przepływu osób zależy od tego, czy Unia będzie w stanie skutecznie kontrolować swoje granice zewnętrzne.

"Migracja będzie miała szerokie konsekwencje dla ruchu wewnątrz Unii. Na razie Komisja wybiera drogę dyplomacji, zamiast egzekwować prawo UE i kwestionować ponowne wprowadzanie kontroli granicznych" - ocenił Colombi.

Gdzie podziała się solidarność?

Kryzys w Ceucie wystawił na próbę również jedną z podstawowych zasad nowej polityki migracyjnej Unii - solidarność między państwami członkowskimi.

Zamiast wsparcia rząd Pedra Sáncheza usłyszał jednak zarzuty.

Część europejskich stolic oskarżyła Hiszpanię o niewystarczającą ochronę zewnętrznych granic UE.

Tymczasem solidarność stanowi jeden z filarów nowych zasad migracyjnych, które weszły w życie 12 czerwca.

Pakt o migracji i azylu przewiduje obowiązkowy mechanizm wsparcia dla państw znajdujących się pod największą presją migracyjną.

Podstawą systemu jest tzw. "pula solidarności". Każde państwo członkowskie ma zdecydować, w jaki sposób wesprze kraje najbardziej obciążone napływem migrantów.

Może przyjąć określoną liczbę osób ubiegających się o azyl, wpłacić środki finansowe albo pokryć koszty personelu i innych działań operacyjnych.

Największe emocje nadal budzi kwestia relokacji. Europejskie rządy niechętnie zgadzają się na przyjmowanie migrantów z innych państw.

W efekcie liczba osób przewidzianych do relokacji w ramach puli na 2026 rok została wyraźnie ograniczona.

Mechanizm dotyczy jednak wyłącznie osób ubiegających się o azyl oraz tych, którym przyznano ochronę. Nie obejmuje większości nielegalnych migrantów z Maroka, którzy w lipcu przedostali się do Ceuty.

Osoby te zostały lub mają zostać odesłane do kraju pochodzenia.

Mimo to Hiszpania znalazła się w grupie państw uznanych za znajdujące się pod presją migracyjną ze względu na liczbę przyjazdów w ubiegłym roku.

W tym roku może więc liczyć na wsparcie pozostałych członków UE.

Łącznie 8878 migrantów, którzy złożyli wnioski o azyl w Hiszpanii, Włoszech, Grecji, na Cyprze i Malcie, ma zostać przyjętych przez inne państwa.

System przewiduje również odsyłanie tzw. migrantów wtórnych ruchów do państwa pierwszego wjazdu.

Chodzi o osoby, które dostały się do Unii przez jeden kraj, a następnie nielegalnie przeniosły się do innego i tam wystąpiły o azyl.

Zgodnie z zasadami UE odpowiedzialność za rozpatrzenie ich wniosku nadal spoczywa na państwie pierwszego wjazdu.

Już teraz w systemie pojawiają się jednak pierwsze napięcia. Siedem państw zwróciło się do Włoch o ponowne przyjęcie migrantów.

Rzym zażądał w zamian dodatkowej rekompensaty za osoby uratowane na morzu przez statki organizacji pozarządowych i przewiezione na włoskie wybrzeże.

Takiego mechanizmu obecne przepisy nie przewidują.

Debata o solidarności ma nabrać tempa na początku września.

Włoski minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi spotka się wtedy z niemieckim ministrem Alexandrem Dobrindtem.

Kolejna dyskusja odbędzie się na początku października podczas posiedzenia Rady ds. Wymiaru Spraw Wewnętrznych.

Jednym z najważniejszych tematów będzie kształt puli solidarności na 2027 rok.

Włochy i Hiszpania mogą tym razem wystąpić wspólnie, domagając się większego zaangażowania pozostałych państw. Byłby to zwrot po miesiącach napięć i sporów między Rzymem a Madrytem.

Niepewna przyszłość ośrodków powrotów

Drugim filarem unijnej strategii migracyjnej mają być skuteczniejsze powroty osób przebywających w Europie nielegalnie.

Nowe rozporządzenie przyjęte w czerwcu przewiduje możliwość odsyłania migrantów do państw, z którymi nie mają oni bezpośredniego ani pośredniego związku.

Warunkiem jest zawarcie odpowiedniego porozumienia z krajem, który zgodzi się na utworzenie na swoim terytorium ośrodka deportacyjnego.

Takie "ośrodki powrotów" mogą pełnić funkcję miejsc tranzytowych. Migranci oczekiwaliby tam na odesłanie do swoich krajów pochodzenia.

Nie jest jednak wykluczone, że niektóre z nich staną się miejscami dłuższego pobytu, bez gwarancji dalszego transferu.

Europejskie rządy już szukają potencjalnych partnerów. Rozmowy koncentrują się przede wszystkim na państwach Azji i Afryki Środkowej.

Według jednego z dyplomatów cytowanego przez Euronews pierwsze porozumienie mogłoby zostać zawarte jeszcze przed końcem roku.

Niemcy, Austria, Dania, Grecja i Niderlandy wspólnie pracują nad takim rozwiązaniem. Według doniesień prowadzą rozmowy z Ugandą i Rwandą.

Ministrowie odpowiedzialni za sprawy migracji z tych pięciu krajów mają omówić postępy podczas spotkania w Kopenhadze 4 września.

Jeśli projekt zakończy się sukcesem, grupa tych państw może wyznaczyć kierunek dla podobnych rozwiązań w całej Unii.

Droga do ich wdrożenia może być jednak znacznie bardziej skomplikowana.

Krytyczne stanowisko zajmują organizacje społeczne.

Pojawiają się też pytania o odpowiedzialność za osoby umieszczone w takich ośrodkach oraz o zgodność całego systemu z europejskimi standardami ochrony praw człowieka.

"Na razie nie jest do końca jasne, kto odpowiada za migrantów w ośrodku powrotów, jak długo mogą tam przebywać, kto monitoruje ich sytuację i zapewnia skuteczne środki ochrony w razie naruszeń praw człowieka" - wskazuje Colombi.

Jak podkreśla badacz, przepisy pozostają celowo nieprecyzyjne, ponieważ mają pozostawić państwom członkowskim większą swobodę działania.

"Myślę, że gdy takie ośrodki zaczną działać, pojawią się przeciwko nim pozwy.

Istnieje ryzyko, że Trybunał całkowicie je uchyli, tak jak stało się to z brytyjsko-rwandyjskim programem migracyjnym" - dodał.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Hiszpania zaostrza ton przed szczytem UE, broni Maroka: „Żądamy solidarności”

Kryzys w Ceucie stawia Unię Europejską przed nową próbą

87 lat od wybuchu II wojny światowej. Westerplatte w cieniu wojny w Ukrainie