We Włoszech paliwo kosztuje już fortunę, ale jest miejsce, gdzie można zatankować znacznie taniej. W Valle Castellana stację prowadzi gmina, sprzedając paliwo niemal po cenie zakupu. Kierowcy zjeżdżają tu z coraz dalszych zakątków.
W większości Włoch zatankowanie samochodu do pełna stało się dziś niemałym wydatkiem. Tymczasem w jednej z abruzyjskich miejscowości działa stacja, na której paliwo można kupić wyraźnie taniej. Nie jest to efekt chwilowej promocji ani działalność jednej z sieci dyskontowych. Stacja należy bowiem do gminy. W mediach społecznościowych szybko zyskała zresztą charakterystyczną nazwę: „benzyna burmistrza”.
Chodzi o Valle Castellana, miejscowość liczącą nieco ponad 800 mieszkańców, położoną w prowincji Teramo, w samym sercu Parku Narodowego Gran Sasso e Monti della Laga. Benzyna i olej napędowy są tu sprzedawane praktycznie po cenie zakupu. Dzięki temu kierowcy płacą o 10–20 centów mniej za litr niż na zwykłych stacjach.
Obecnie na tablicy cenowej widnieje około 1,75 euro za litr benzyny i 1,89 euro za litr oleju napędowego.
Gmina prowadzi własną stację paliw
Pomysł nie narodził się w odpowiedzi na ostatni gwałtowny wzrost cen paliw. Jego źródło było znacznie bardziej przyziemne: chodziło o uratowanie podstawowej usługi w miejscu, które mogło zostać jej pozbawione.
W 2018 roku jedynej stacji w okolicy groziło zamknięcie. Dla mieszkańców Valle Castellana, rozproszonych po niemal 40 przysiółkach, oznaczałoby to konieczność pokonywania około 20 kilometrów, by zatankować samochód. W górskim regionie, który od lat zmaga się z wyludnianiem oraz konsekwencjami trzęsienia ziemi, byłby to poważny problem.
Gmina, której burmistrzem jest Camillo D'Angelo, postanowiła więc działać. Samorząd przejął stację i zaczął kupować paliwo bezpośrednio, a następnie sprzedawać je bez typowej marży handlowej. Z dokumentów gminnych wynika, że również w 2026 roku to właśnie gmina zarządza stacją i odpowiada za zakupy benzyny oraz oleju napędowego.
Dziś przed dystrybutorami ustawiają się kolejki
Decyzja, która początkowo miała po prostu zapewnić mieszkańcom dostęp do podstawowej usługi, z czasem przerodziła się w małą ogólnokrajową sensację. Stało się to zresztą w wyjątkowo trudnym momencie dla kierowców.
Przy średnich cenach na włoskich stacjach samoobsługowych sięgających około 2,01 euro za litr benzyny i 2,13 euro za litr oleju napędowego, gminna stacja w Valle Castellana zaczęła przyciągać również kierowców spoza miejscowości.
Tankują tu mieszkańcy, osoby dojeżdżające do pracy, ekipy zaangażowane w odbudowę po trzęsieniu ziemi, a także turyści. Pojawiają się również kierowcy z pobliskich prowincji Teramo i Ascoli Piceno, którzy chcą skorzystać z niższych cen. Efekt jest łatwy do przewidzenia: przed dystrybutorami coraz częściej tworzą się kolejki.
Pełny bak może być tańszy nawet o 10 euro
Różnica w cenie szybko przekłada się na konkretne oszczędności. Przy obniżce rzędu 10–20 centów na litrze zatankowanie 50-litrowego baku oznacza oszczędność od 5 do nawet 10 euro. Dla osób, które codziennie korzystają z samochodu, jest to kwota, którą trudno zignorować.
Co ciekawe, stacja nie okazuje się wyłącznie obciążeniem dla gminnego budżetu. Jak podaje burmistrz, jej przychody wzrosły z około 75 tys. euro w 2024 roku do 500 tys. euro w 2025 roku. Według prognoz w 2026 roku wynik ma być jeszcze lepszy.
Z lokalnego rozwiązania może powstać model dla innych gmin
Historia Valle Castellana zaczęła interesować również samorządy spoza miejscowości. Według D'Angelo o szczegóły dotyczące procedury pytały już inne gminy, w tym Castelli w tej samej prowincji Teramo.
Rozwiązanie stworzone z myślą o bardzo konkretnym, lokalnym problemie stało się więc historią o znacznie szerszym zasięgu. Niewielka górska gmina postanowiła sama prowadzić stację paliw i sprzedawać benzynę oraz olej napędowy taniej niż duże sieci.
Nie jest to oczywiście model, który da się bez przeszkód skopiować w każdej miejscowości. W Valle Castellana, przynajmniej na razie, wydaje się jednak działać. A ponieważ wysokie ceny paliw wciąż mocno obciążają portfele włoskich kierowców, trudno się dziwić, że „benzyna burmistrza” tak szybko stała się lokalnym i ogólnokrajowym fenomenem.