Skrajnie prawicowa Konfederacja chce całkowitego wycofania systemu kaucyjnego w Polsce. Ugrupowanie złożyło projekt zakładający jego likwidację. Ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ostro skrytykowała pomysł.
Jak przekonuje Paulina Hennig-Kloska, skutkiem wycofania systemu kaucyjnego byłoby więcej odpadów w przestrzeni publicznej, wyższe koszty dla mieszkańców i konieczność wypłaty odszkodowań przedsiębiorcom. Tymczasem systemy kaucyjne od lat funkcjonują w wielu państwach Europy.
System kaucyjny do likwidacji?
System kaucyjny zaczął obowiązywać w Polsce 1 października 2025 roku. Za objęte nim opakowania konsumenci płacą kaucję, którą mogą odzyskać po oddaniu pustej butelki lub puszki w punkcie zbiórki. Sklepy o powierzchni powyżej 200 m2 mają obowiązek korzystania z tego systemu.
W przypadku Polski system obejmuje jednorazowe butelki z tworzyw sztucznych o pojemności do 3 litrów, puszki metalowe do 1 litra oraz butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Rozwiązanie ma zwiększyć poziom selektywnej zbiórki opakowań po napojach i ograniczyć ilość odpadów trafiających do środowiska.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska – informacje o systemie kaucyjnym
System jest również związany z europejskimi celami dotyczącymi poziomów zbiórki i recyklingu opakowań. Państwa Unii Europejskiej mają zwiększać poziom selektywnego zbierania określonych rodzajów opakowań po napojach. Kaucja jest jednym z mechanizmów, które mają pomóc w osiągnięciu tych celów.
Teraz system znalazł się jednak na celowniku Konfederacji. Prawicowe ugrupowanie chce jego całkowitej likwidacji i złożyło w tej sprawie projekt ustawy.
Pomysł oznaczałby odwrót od rozwiązania, które w Polsce dopiero zaczęło być wdrażane na szeroką skalę. Konfederacja wskazuje na koszty, dodatkowe obowiązki oraz problemy, jakie pojawiają się przy funkcjonowaniu systemu.
Projektodawcy uważąją, że system wyklucza osoby starsze, z niepełnosprawnościami oraz mieszkańców wsi i małych miast, gdzie brakuje automatów. Zwracają też uwagę na paradoks ekologiczny – konieczność jazdy samochodem w celu zwrotu opakowań przeczy prośrodowiskowym założeniom ustawy.
Hennig-Kloska odpowiada na propozycję Konfederacji
Do pomysłu Konfederacji odniosła się ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. W serwisie X przekonywała, że likwidacja systemu miałaby konkretne konsekwencje dla mieszkańców, samorządów i przedsiębiorców.
Według ministry wycofanie programu kaucyjnego to „więcej butelek i puszek w lasach, parkach, rzekach i jeziorach, plastik dziś zniknął z przestrzeni publicznej”.
Ministra wskazała również na możliwe konsekwencje finansowe dla mieszkańców. Jej zdaniem po likwidacji systemu samorządy mogłyby mieć większy problem z realizacją wymaganych poziomów recyklingu, co w konsekwencji mogłoby przełożyć się na wyższe opłaty za gospodarowanie odpadami.
Hennig-Kloska zwróciła także uwagę na przedsiębiorców, którzy uczestniczą w tworzeniu infrastruktury systemu: „Koszty odszkodowania, trzeba byłoby zapłacić przedsiębiorcom tworzącym system z naszych podatków”.
Ministra oceniła propozycję Konfederacji bardzo ostro: „Takie myślenie to brak szacunku do państwa, obywateli i przedsiębiorców”.
„Liczby nie kłamią”. Dane dotyczące zwrotów
Hennig-Kloska przekonuje jednocześnie, że system kaucyjny szybko zyskał w Polsce użytkowników: „System kaucyjny to 2,3 mld opakowań zwróconych w pół roku. 64 tys. punktów zwrotów w całej Polsce. Nowe kaucjomaty powstające przy plażach i na osiedlach”.
Ministra podkreśliła, że skala korzystania z systemu ma być dowodem na jego akceptację przez konsumentów. „Liczby nie kłamią - Polacy korzystają z systemu kaucyjnego. I kolejna konfederacka awantura tego nie zmieni” – podsumowała.
Resort klimatu wskazuje, że wraz z rozwojem infrastruktury konsumenci otrzymują coraz więcej możliwości zwrotu opakowań. Jednocześnie system pozostaje rozwiązaniem stosunkowo nowym i jego funkcjonowanie jest nadal ulepszane.
Likwidacja oznaczałaby nie tylko zmianę przepisów, ale także rezygnację z infrastruktury, która powstała w związku z jego uruchomieniem.
Tak system działa za granicą
W wielu krajach rozwiązanie funkcjonuje od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat, jednak nie zostało w Europie wprowadzone w sposób jednolity a odmienne przepisy dotyczące zwrotu butelek i puszek funkcjonują nawet w krajach sąsiadujących.
W Europie systemy kaucyjne są szczególnie rozwinięte w Niemczech, Holandii, Danii, Norwegii, czy Szwecji, która wprowdziła pierwszy system, początkowo dla zwrotnych szklanych butelek, już w 1885 roku.
W Niemczech obowiązkowy system działa od 2003 roku, a poziom zwrotów sięga nawet 97 proc. Norwegia osiąga ponad 92 proc. recyklingu objętych systemem plastikowych butelek i aluminiowych puszek, natomiastBelgia i Luksemburgnadal nie mają ogólnokrajowego systemu kaucyjnego. We Francji system jest dopiero w fazie próbnej. W Czechach próba jego wprowadzenia zakończyła się niepowodzeniem w marcu 2025 roku, natomiast w sąsiedniej Słowacji system działa sprawnie od 2022 roku.
Unijnym celem jest osiągnięcie do 2029 roku co najmniej 90 proc. zbiórki plastikowych butelek i puszek na napoje, dlatego system kaucyjny staje się jednym z kluczowych narzędzi realizacji celów recyklingowych w Europie.
Spór o system dopiero się zaczyna
Z jednej strony pojawiają się argumenty dotyczące kosztów, obowiązków nakładanych na przedsiębiorców i konsumentów oraz praktycznych problemów związanych ze zwrotem opakowań.
Z drugiej strony rząd wskazuje na rosnącą liczbę zwracanych opakowań i doświadczenia państw, w których system funkcjonuje od wielu lat. Do tego dochodzą unijne wymagania i infrastruktura, która dopiero zaczęła działać na pełną skalę.
Wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce przyniosło szybki wzrost poziomu zbiórki i recyklingu opakowań do około 60 proc. Statystyki potwierdzają, że kraje dysponujące tym mechanizmem osiągają wskaźniki odzysku rzędu 85–98 proc., wyprzedzając państwa bez kaucji.
Projekt Konfederacji trafił już do Sejmu, więc spór może wkrótce stać się kolejnym frontem politycznej wojny między opozycją a rządem.