Co roku 2 sierpnia, w Dniu Pamięci o Zagładzie Romów, Europa wspomina setki tysięcy Romów i Sinti prześladowanych i zamordowanych w czasach nazizmu. Prawdziwe pytanie brzmi jednak, co dzieje się 3 sierpnia i każdego kolejnego dnia – pisze w komentarzu dla Euronews Michaela Küchler.
Ofiary prześladowań można stracić dwa razy: najpierw, gdy odbiera się im życie, a potem, gdy ich imiona po cichu giną w mrokach historii.
Przez dziesięciolecia jednym z najbardziej przejmujących obrazów nazistowskich prześladowań było zdjęcie znane po prostu jako „dziewczynka w chuście”. Sfilmowano ją, gdy wyglądała przez zamykające się drzwi wagonu pociągu odjeżdżającego z obozu przejściowego Westerbork, a powszechnie zakładano, że jest Żydówką. Kadr stał się sławny. Dziewczynka nie. Dopiero po latach badania historyczne przywróciły jej tożsamość.
Nazywała się Settela Steinbach. Była Sinti, należała do społeczności romskiej.
Settela miała dziewięć lat, gdy w maju 1944 roku ją i jej rodzinę deportowano do Auschwitz-Birkenau. Najprawdopodobniej została tam zamordowana wraz z matką, dwoma braćmi i dwiema siostrami w nocy z 2 na 3 sierpnia 1944 roku. Przetrwała tylko fotografia. Jej imię, tożsamość oraz historia narodu, do którego należała, niemal całkiem zniknęły z opowieści o tym zdjęciu.
Setki tysięcy Romów i Sinti prześladowano i zamordowano w czasach nazizmu
Co roku 2 sierpnia, w Dniu Pamięci o Zagładzie Romów, Europa wspomina Settelę oraz setki tysięcy Romów i Sinti prześladowanych i zamordowanych w czasach nazizmu. Prawdziwe pytanie brzmi, co dzieje się 3 sierpnia – i każdego kolejnego dnia. Nie wolno dopuścić, aby dzień pamięci stał się corocznym rytuałem podniosłych słów, po którym następuje instytucjonalna amnezja.
Romowie i Sinti padali ofiarą rasistowskich ustaw, więzienia, pracy przymusowej, deportacji, masowych egzekucji i mordów w całej Europie, a ich zagłada wciąż pozostaje jednym z najsłabiej uznanych rozdziałów nazistowskich prześladowań.
To zaniedbanie nie skończyło się w 1945 roku – przez całe dziesięciolecia ofiary spośród Romów i Sinti były wykluczane z narodowych historii. Wielu ocalałych nie otrzymało ani sprawiedliwości, ani właściwego uznania. Uprzedzenia, które utorowały drogę prześladowaniom, nie zniknęły posłusznie wraz z końcem wojny.
Uznanie wciąż jest wybiórcze
Oczywiście poczyniono pewne postępy. Powstały miejsca pamięci, a badania zdecydowanie się pogłębiły. Ocalali, ich potomkowie, naukowcy i organizacje z mozołem odzyskują imiona i historie. To właśnie taka trudna, a zarazem fundamentalna praca sprawiła, że „dziewczynka w chuście” odzyskała imię.
Jednak uznanie wciąż jest wybiórcze. W zbyt wielu szkołach i muzeach ta zagłada jest przedstawiana jako fakultatywny dodatek do historii czasów nazizmu, a nie jej integralna część. Gdy zapyta się, co spotkało Romów i Sinti pod rządami nazistów, odpowiedzią nadal bywa bezradne milczenie. To milczenie nie jest winą młodych ludzi urodzonych wiele lat później – nie mogą znać tego, czego nikt ich nie nauczył.
Zbrodnie nazistów nie zaczęły się od masowego mordowania. Zaczęły się od stereotypów, wykluczenia, formularzy, klasyfikacji rasowej i stopniowego odbierania praw – biurokratycznych wstępów do barbarzyństwa. Nauczanie tej historii pokazuje, jak uprzedzenia najpierw przybierają pozornie administracyjną i prawną formę, a z czasem stają się śmiertelnie groźne.
Historia musi pokazywać Romów i Sinti jako kogoś więcej niż bezimienne ofiary
Musi też pokazywać Romów i Sinti jako kogoś więcej niż anonimowe ofiary. Mieli rodziny, zawody, wspólnoty, marzenia. Stawiali opór prześladowaniom i po wojnie odbudowywali życie. Settela nie była tylko przestraszonym dzieckiem uchwyconym na kilka sekund w obiektywie kamery. Była córką i siostrą, a jej ojciec był handlarzem i skrzypkiem. Te fakty przywracają jej indywidualność, którą prześladowania próbowały wymazać – nie są ozdobnym detalem.
Gdy możliwości bezpośredniego wysłuchania żyjących jeszcze ocalałych i świadków z każdym rokiem maleją, odpowiedzialność w coraz większym stopniu przechodzi na instytucje. Ponieważ uznanie przyszło tak późno, wiele romskich i sintowskich głosów nigdy nie zostało w ogóle nagranych, co sprawia, że istniejące świadectwa są tym cenniejsze. Musimy chronić zapis historyczny, a jednocześnie nadal dokumentować doświadczenia tych, którzy wciąż są w stanie się nimi podzielić. Archiwa trzeba otwierać, miejsca związane z zagładą zabezpieczać, fotografie prawidłowo identyfikować, a perspektywy Romów i Sinti stawiać w centrum edukacji i upamiętnień.
Zaangażowania Europy w pamięć nie można mierzyć wyłącznie uroczystościami 2 sierpnia
„Recommendations for Teaching and Learning about the Persecution and Genocide of the Roma during the Nazi Era” – Zalecenia Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście dotyczące nauczania o prześladowaniach i ludobójstwie Romów w czasach nazizmu – opracowano po to, by przekształcić ten obowiązek w coś więcej niż dobre intencje. Dokument jest skierowany do rządów, decydentów, nauczycieli, muzeów, miejsc pamięci, archiwów i edukatorów społeczeństwa obywatelskiego. Daje praktyczne ramy: tłumaczy, dlaczego tej historii należy uczyć, czego powinni się dowiedzieć uczniowie i jak podchodzić do tego tematu w sposób odpowiedzialny.
Zalecenia pomagają państwom włączać tę historię do głównego nurtu edukacji i kultury pamięci, chronić zapis historyczny, przeciwdziałać zniekształceniom oraz zapewnić, że nauczanie obejmuje romskie głosy, opór i – co kluczowe – sprawczość. Oferują także wskazówki dotyczące programów nauczania, materiałów edukacyjnych i szkolenia nauczycieli, z poszanowaniem doświadczeń narodowych i lokalnych oraz z udziałem samych społeczności romskich.
Nasz dokument nie jest jednak w stanie wytworzyć politycznej woli. Może natomiast odebrać wygodną wymówkę, że nikt nie wie, jak w praktyce powinno wyglądać działanie. Zaangażowania Europy w pamięć nie można mierzyć wyłącznie liczbą i podniosłością uroczystości organizowanych 2 sierpnia. Trzeba je mierzyć tym, co przez cały rok dzieje się w klasach, archiwach, muzeach i instytucjach publicznych.
Miara tego, czy zadanie zostało spełnione, będzie taka, czy przyszłe pokolenia uczniów nadal będą napotykać milczenie tam, gdzie powinna być nauczana ta historia. I czy osoby takie jak Settela pozostaną jedynie anonimową twarzą na starym filmie, czy też będą pamiętane jako ludzie z imionami, rodzinami i własną historią.
Europa nie przywróci życia tym, którzy zostali zamordowani. Może jednak przynajmniej odmówić, by stracić ich po raz drugi.
Michaela Küchler jest zawodową dyplomatką. Pełniła wiele funkcji, m.in. attaché prasowej w Santiago de Chile, attaché kulturalnej w dawnej Czechosłowacji oraz konsul generalnej w Ćennaj. Była też negocjatorką rozszerzenia Unii Europejskiej oraz doradczynią do spraw polityki europejskiej przy dwóch kanclerzach federalnych i trzech prezydentach federalnych. Jako przewodnicząca niemieckiej prezydencji Międzynarodowego Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) w 2020 roku zainicjowała działania na rzecz przeciwdziałania zniekształcaniu historii Holokaustu i ludobójstwa Romów.