Friedrich Merz zapowiedział zmiany w kierownictwie CDU i nie wykluczył rekonstrukcji rządu. Decyzja w sprawie następcy Jensa Spahna ma zapaść do końca lipca.
"To może być okazja, by jeszcze raz przemyśleć skład rządu federalnego" - powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz w wywiadzie dla ZDF.
Słowa te padły po tym, jak zwrócił się do przewodniczącego frakcji CDU w Bundestagu Jensa Spahna o rezygnację z pełnionej funkcji.
Zastrzegł przy tym, że mówi "w trybie przypuszczającym". Zapowiedział również, że nazwisko następcy Spahna poznamy do końca lipca.
Za faworyta do objęcia stanowiska szefa frakcji CDU uznawany jest minister w Urzędzie Kanclerskim Thorsten Frei.
Kanclerz nie chciał jednak odnieść się do spekulacji personalnych.
Jeśli Frei obejmie funkcję przewodniczącego frakcji, konieczne będzie wyznaczenie nowego szefa Urzędu Kanclerskiego.
Zmiany mają zostać przeprowadzone jeszcze przed wrześniowymi wyborami do parlamentów krajowych w Saksonii-Anhalt, Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim.
CDU w każdym z tych landów mierzy się ze słabymi notowaniami. W Saksonii-Anhalt AfD, uznawana za ugrupowanie skrajnie prawicowe, liczy na historyczne zwycięstwo.
Kandydat partii Ulrich Siegmund ma szansę zostać pierwszym premierem landu wywodzącym się z AfD.
Jens Spahn od dłuższego czasu pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci CDU.
W ostatnich latach krytykę wywołały m.in. sprawa zakupu masek ochronnych w czasie pandemii, jego kontakty z przedsiębiorcą Peterem Thielem oraz spór dotyczący wyboru nowej sędzi Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.
Do listy kontrowersji dołączyła informacja, że Spahn i jego mąż zostali rodzicami dzięki surogatce w Stanach Zjednoczonych.
Po ujawnieniu tej wiadomości Friedrich Merz zaczął wyraźniej dystansować się od polityka.
Obaj politycy pochodzą z Nadrenii Północnej-Westfalii. Mimo wspólnego zaplecza od lat postrzegani są jako rywale wewnątrz CDU.
48-letni Spahn był wielokrotnie wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów na urząd kanclerza, co miało wzmacniać napięcia między nim a 70-letnim Merzem.
Oburzenie "miało prawdopodobnie związek z jego osobą"
Merz przyznał, że skala reakcji na sprawę Spahna była dla niego zaskoczeniem.
"Nie spodziewałem się przynajmniej takiej skali" - powiedział. Dodał, że "to prawdopodobnie miało też związek z jego osobą, a także z tym, jak komunikował tę sprawę".
Merz i Spahn należą do konserwatywnego skrzydła CDU i są katolikami.
Obaj spotykają się z zarzutami, że ich styl życia odbiega od codzienności większości Niemców.
Friedrich Merz jest milionerem, pilotuje własny prywatny odrzutowiec i prywatnie wypoczywa w luksusowych hotelach z polami golfowymi.
Z kolei Jens Spahn w 2020 roku sprzedał swoją willę w berlińskiej dzielnicy Dahlem za kilka milionów euro.
Według doniesień mediów koszt skorzystania z surogacji w USA wynosi od 150 do 250 tys. euro.
Lewica i Zieloni zarzucają Spahnowi, że mimo własnych doświadczeń nie opowiadał się za bardziej liberalną polityką rodzinną.
Polityk otwarcie mówi o swojej homoseksualności, ale jednocześnie wielokrotnie publicznie sprzeciwiał się surogacji.
Merz jako kanclerz
W rozmowie z ZDF Friedrich Merz podkreślił, że "oburzenie wobec Jensa Spahna było naprawdę duże".
Odnosząc się do możliwych konsekwencji dla CDU/CSU, stwierdził: "Wczoraj w ciągu dnia stało się to dla mnie aż nadto jasne i dlatego zareagowaliśmy".
Jeszcze przed objęciem funkcji przewodniczącego frakcji Jens Spahn apelował o "znormalizowanie" relacji CDU z AfD.
Friedrich Merz konsekwentnie odrzuca jednak możliwość współpracy z ugrupowaniem uznawanym za skrajnie prawicowe.
Na kilka tygodni przed wyborami do landtagów rośnie także presja na samego kanclerza. Sondaże pokazują dalszy spadek poparcia dla Friedricha Merza.
Z jego pracy zadowolonych jest już tylko 13 proc. ankietowanych, a pięciu na sześciu Niemców ocenia jego działalność negatywnie.
Według badania "ARD-DeutschlandTrend" żaden urzędujący kanclerz Niemiec przed Friedrichem Merzem nie notował tak niskiego poziomu poparcia.