Przytrzymywany przez dwóch policjantów, pod okiem załogi pogotowia, przez długie minuty błaga o pomoc, nim milknie na zawsze. Sekcja zwłok ma ustalić przyczyny, a opozycja żąda pilnych wyjaśnień od ministra spraw wewnętrznych Matteo Piantedosiego.
W Bolonii zmarł człowiek, którego dwóch funkcjonariuszy policji przytrzymywało na ziemi, a wszystko działo się na oczach obecnych tam ratowników medycznych z pogotowia 118.
Istnieje już wstrząsający film, który stał się viralem: mężczyzna – z twarzą przyciśniętą do asfaltu – przez kilka długich minut prosi o pomoc, po czym przestaje mówić i się poruszać.
Nikt nie reaguje, słychać tylko coraz głośniejsze cykanie cykad, które przypomina o upale ostatnich dni.
Po mniej więcej 30 sekundach Abderrahim Fakir, tak nazywał się mężczyzna obezwładniony przez policję, został obrócony na bok. Był już martwy.
Co wiemy o przebiegu wydarzeń, które doprowadziły w Bolonii do śmierci mężczyzny obezwładnionego przez policję
Jest 19 lipca, niedziela, a jesteśmy w Pilastro, dzielnicy peryferyjnej w północno‑wschodniej części Bolonii. Około południa termometr w stolicy Emilii-Romanii pokazuje ponad 35 stopni.
Funkcjonariusze przyjechali na miejsce około 12:15, wezwali pogotowie 118, a mniej więcej kwadrans później dotarła karetka Czerwonego Krzyża.
Komenda policji w Bolonii opublikowała komunikat, w którym odtwarza przebieg zdarzeń: „Funkcjonariusze interweniowali na prośbę mieszkańców, którzy zgłosili osobę w silnym stanie pobudzenia”.
„Funkcjonariuszom, którzy próbowali opanować sytuację, pomagali inni obecni tam mieszkańcy, także po zniszczeniu jednego z samochodów.
Funkcjonariusze natychmiast zwrócili się też o pomoc medyczną ze strony pogotowia 118”. Na razie nie ma innych informacji ani świadectw mówiących, co dokładnie robił Fakir.
Brat Fakira, który podczas interwencji był na miejscu razem z siostrą, powiedział dziennikarzom, że policjanci użyli wobec niego gazu pieprzowego, spryskując mu nim także usta.
Z rekonstrukcji przygotowanych przez agencje prasowe i lokalne redakcje wynika, że później funkcjonariusze mieli go obezwładnić, przytrzymując kolanami jego nadgarstki z tyłu, próbując go skuć kajdankami.
Kim był Abderrahim Fakir, mężczyzna, który zmarł w Bolonii podczas obezwładniania przez policję
Zmarły mężczyzna nazywał się Abderrahim Fakir, miał 42 lata i pochodził z Maroka. Nie miał obywatelstwa włoskiego, choć mieszkał we Włoszech od 7. roku życia, kiedy przyjechał tu z rodziną.
Adwokatka Barbara Spinelli, która reprezentowała go w sprawie przedłużenia zezwolenia na pobyt, powiedziała agencji Ansa: „Prowadził działalność gospodarczą, miał pracowników i mówił jak dobry ojciec rodziny, choć nie miał dzieci”.
Jak dodała, w ostatnich miesiącach wyrażał obawy związane z wejściem w życie nowego Europejskiego paktu o migracji. „Miał nieuzasadnioną obawę, że zostanie wydalony z Włoch. Starałam się go uspokoić, mówiłam mu, że jest ostatnią osobą, która powinna się bać, bo miał wszystkie dokumenty w porządku”.
Dziennik Repubblica pisze, że miał „drobne wcześniejsze przewinienia” i że był dwukrotnie żonaty: najpierw z Włoszką, potem z kobietą pochodzenia marokańskiego. Mieszkał w Borgonuovo, miejscowości w gminie Sasso Marconi, tuż pod Bolonią.
Rodzina powiedziała dziennikarzom, że Abderrahim był właścicielem firmy zajmującej się pracami załadunkowymi i sprzątaniem, w której organizował przede wszystkim logistykę i przeprowadzki. Miał w Pilastro przyjaciół, których często odwiedzał.
Nie wiadomo, czy Abderrahim Fakir miał problemy zdrowotne. Niektórzy znajomi, którzy przybyli na miejsce, twierdzili, że chorował na serce i cierpiał na astmę; na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia.
Prokuratura i służba zdrowia w Bolonii wszczęły dochodzenie w sprawie śmierci mężczyzny obezwładnionego przez policję
Sekcja zwłok prawdopodobnie pozwoli lepiej zrozumieć przebieg zdarzenia. Na razie prokuratura w Bolonii po raz pierwszy zastosowała nowy przepis dotyczący „tarczy” dla funkcjonariuszy.
Nie ma więc osób oficjalnie podejrzanych, ale nazwiska osób, którym przypisuje się czyn popełniony w warunkach okoliczności wyłączającej bezprawność, zostają wpisane do „rejestru wstępnych adnotacji”.
Komenda policji potwierdziła, że interweniujący funkcjonariusze mieli na sobie kamerki nasobne, niewielkie urządzenia nagrywające przebieg działań policji, a nagrania zostaną przekazane prokuratorom prowadzącym śledztwo.
Jak poinformowała w poniedziałkowy poranek sama prokuratura, ustalenia „uwzględnią cały rozwój wydarzeń (obejmujący dłuższy okres niż nagranie dotąd rozpowszechnione w sieci, również zabezpieczone przez ten urząd) oraz interwencję funkcjonariuszy zarówno sił porządkowych, jak i personelu medycznego”.
Równolegle bolonijska służba zdrowia wszczęła własne postępowanie wewnętrzne. W komunikacie przekazała, że „gromadzi wszystkie dostępne informacje” i ponownie przedstawiła godziny oraz kolejność interwencji przy via Svevo: karetka została wysłana o 12:17 i dotarła na miejsce o 12:30.
O 12:36 ratownicy z karetki skontaktowali się z centralą operacyjną, prosząc o konsultację lekarską, a jednocześnie poprosili o wysłanie karetki z lekarzem, która dotarła o 12:53 i stwierdziła zgon. Trzeba będzie ustalić, co wydarzyło się w tych 36 minutach.
Jak zareagowała rodzina i świat polityki na śmierć Abderrahima Fakira
Siostra Abderrahima Fakira oskarżyła policję, mówiąc, że „jeśli ktoś jest zdenerwowany, trzeba go uspokoić, a nie zabijać pod palącym słońcem”.
Już tego samego wieczoru, w niedzielę, rodzina i około 300 osób zgromadziły się w Pilastro na spontanicznym czuwaniu w geście solidarności i z żądaniem wyjaśnienia okoliczności jego śmierci.
W ciągu dnia wiceprzewodnicząca Senatu, Mariolina Castellone (M5S), tak zarysowała problem: „Kiedy człowiek zostaje powierzony opiece państwa, państwo ma obowiązek chronić jego życie i godność – zawsze”.
Zapowiedziano już dwie interpelacje poselskie do ministra spraw wewnętrznych, Mattea Piantedosiego: jedna ze strony senatorki Avs, Ilaria Cucchi (siostry Stefano, który zmarł 22 października 2009 roku w Rzymie, przebywając w areszcie tymczasowym), druga od sekretarza partii +Europa, Riccarda Magiego, który dodał: „Widzieliśmy agonię na żywo, i to na oczach personelu medycznego”. W poniedziałkowy poranek także PD i M5S przyłączyły się do żądania pilnej informacji w parlamencie.
Przez całe niedzielne popołudnie milczała centroprawica i partie rządzące, które uczyniły swoim sztandarem hasła bezpieczeństwa i obrony koniecznej. Wieczorem głos zabrał jednak szef klubu FdI w Izbie Deputowanych, Galeazzo Bignami, mówiąc o „interwencji przeprowadzonej z profesjonalizmem i w sposób odpowiedni przez siły porządkowe”. Wkrótce potem oświadczenie wydała Liga: „Policjanci wykonali swoje obowiązki. Precz z rękami od policji”.
Burmistrz Bolonii Matteo Lepore z kolei zaprosił mieszkańców na następny dzień, poniedziałek 20 lipca o 19:00, na manifestację na placu Nettuno w centrum Bolonii, domagając się również przejrzystego śledztwa.
Związek zawodowy Si Cobas ogłosił 24‑godzinny stan protestu w całym regionie i zapowiedział, że „o godzinie 22, zablokujemy strajkiem wszystkie firmy w Interporto di Bologna” w imię „byłego członka związku”.