Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

ABW zatrzymała organizatorów fałszywych manifestacji. Jak Rosja podsyca antyukraińskie nastroje?

[Archiwum] Mężczyzna macha flagami Ukrainy i Polski podczas demonstracji przed budynkiem, w którym mieszczą się rosyjscy dyplomaci w Warszawie, w niedzielę 13 marca 2022 r.
[Archiwum] Mężczyzna macha flagami Ukrainy i Polski podczas demonstracji przed budynkiem, w którym mieszczą się rosyjscy dyplomaci w Warszawie, w niedzielę 13 marca 2022 r. Prawo autorskie  AP Photo/Czarek Sokolowski, File
Prawo autorskie AP Photo/Czarek Sokolowski, File
Przez Katarzyna Kubacka
Opublikowano dnia
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

ABW zatrzymała osoby rekrutujące i opłacające uczestników manifestacji organizowanych przez ukraińskich migrantów w Polsce. To kolejna operacja wpływu, mająca na celu wywołanie niechęci do Ukraińców, według służb finansowana przez Rosję. Ekspert wskazuje, że podobne działania ostatnio się nasilają.

"Funkcjonariusze ABW we współpracy ze Strażą Graniczną zatrzymali dziewięciu obywateli Ukrainy i dwóch obywateli Białorusi w celu ich natychmiastowego wydalenia z Polski" – przekazał w poniedziałek na X minister koordynator Służb Specjalnych Tomasz Siemoniak.

REKLAMA
REKLAMA

Mechanizm opłacania uczestników fałszywych manifestacji opisywały już wcześniej ukraińskie media, m.in. portal Sestry. Jak przypomina redakcja, podobny schemat funkcjonował w Ukrainie podczas protestów w latach 2013–2014 pod nazwą „antymajdan”. Za wynagrodzenie dowożono ludzi na wiece, zapewniano im gotowe hasła i scenariusze wydarzeń. Celem było stworzenie wrażenia szerokiego poparcia społecznego lub wywołanie sztucznego oburzenia, które następnie wykorzystywano jako narzędzie nacisku politycznego.

Jak wskazuje w rozmowie z Euronews redaktor naczelny fact-checkingowego Stowarzyszenia Demagog, Rosja stale poszerza swój arsenał operacji wpływu, wykorzystując je m.in. do budowania podziałów między Ukraińcami i Polakami.

Sztuczne manifestacje w Polsce

Jaka była specyfika sztucznie organizowanych manifestacji w Polsce? Jak informowały media, Ukraińcom mieszkającym w Polsce płacono za udział w demonstracjach dotyczących głównie korupcji w Ukrainie, ale także poparcia dla polityki prezydenta Trumpa na rzecz pokoju oraz wyrażania niechęci wobec prezydenta Zełenskiego.

Według portalu Sestry uczestnicy otrzymywali za udział od 100 do 200 dolarów. Protesty odbywały się w kilku dużych miastach, m.in. w Warszawie, Wrocławiu i Katowicach. W Bydgoszczy zarejestrowano fundację, która miała odpowiadać za logistykę, rekrutację uczestników oraz wypłatę wynagrodzeń.

"Zdjęcia i nagrania z tego protestu były wykorzystywane w rosyjskich źródłach, które przekonywały, że europejskie media próbowały go przemilczeć” – mówi Marcin Kostecki, odnosząc się do protestu we Wrocławiu. „Miał on być dowodem na to, że Ukraińcy w rzeczywistości są negatywnie nastawieni wobec własnych władz i chcą pokoju za wszelką cenę, a wszelkie informacje wskazujące na coś innego to fałszywy obraz kreowany przez Zachód”.

Według ustaleń, celem protestów było również dyskredytowanie Ukrainy i utrwalanie przekazu przedstawiającego ją jako państwo pogrążone w korupcji.

„Do inicjowania protestów wykorzystywano tematy budzące emocje, m.in. informacje o skandalach korupcyjnych i bieżących wydarzeniach ukraińskiej polityki wewnętrznej. To przykład działań poniżej progu klasycznej agresji, których celem jest rozbijanie zaufania społecznego, podsycanie napięć i wykorzystywanie osób uciekających przed wojną jako narzędzia rosyjskiej operacji wpływu” – można przeczytać w komunikacie ABW.

To jednak nie wszystko. Nieco wcześniej w Internecie pojawiła się m.in. fałszywa informacja, jakoby Ukraińcy zorganizowali we Wrocławiu dużą manifestację w celu zwiększenia kwoty wypłacanej w ramach programu „Rodzina 800 plus”. Jak jednak wskazał portal Demagog, oryginalne nagranie wykorzystane w fałszywym kontekście pochodzi z 2022 roku, a uczestnicy to zwolennicy byłego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki.

Doppelganger, Matrioszka i inne operacje wpływu

Fałszywe manifestacje to tylko jeden z elementów rosyjskich operacji wpływu. W ostatnich latach eksperci wielokrotnie opisywali kampanie takie jak Doppelganger, polegającą na tworzeniu stron i materiałów udających znane media oraz rozpowszechnianiu dezinformacji, oraz Matrioszka, w której wykorzystywano podszywanie się pod instytucje i organizacje, aby zwiększyć wiarygodność fałszywych treści. Celem tych działań jest stopniowe osłabianie zaufania do instytucji, pogłębianie podziałów społecznych oraz wpływanie na opinię publiczną w państwach wspierających Ukrainę.

O antyukraińskiej narracji w Polsce pisze m.in. Polska Agencja Prasowa, powołując się na raport Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) oraz ukraińskiego rządowego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji.

Jak wynika z treści raportu, w ostatnim czasie fałszywe narracje uderzają przede wszystkim w proces integracji Ukrainy z Unią Europejską, co dopełnia obrazu wspomnianych wcześniej manifestacji przeciwko korupcji w Ukrainie. Główne elementy tej narracji obejmują m.in.:

• sugestie, że Europa – a zwłaszcza państwa Unii Europejskiej – dążą do podziału Ukrainy lub kwestionują jej integralność terytorialną;

• przekazy o tym, że Ukraina nie ma realnych perspektyw członkostwa w UE, a Zachód miałby być coraz bardziej zmęczony jej wspieraniem;

• tezy o narastających napięciach i ukrytych konfliktach między Ukrainą a jej zachodnimi partnerami;

• narracje wymierzone w uchodźców z Ukrainy, którym przypisuje się m.in. przestępczość i zagrożenia społeczne – szczególnie widoczne w Polsce.

Osobny raport przygotowany przez Fundację Geremka z sierpnia 2025 roku wskazuje, że przekazy te dotyczą przede wszystkim rzekomych przywilejów Ukraińców w dostępie do świadczeń, ich wpływu na system socjalny oraz przypisywania im odpowiedzialności za wzrost przestępczości. Tego typu narracje mają na celu wzmacnianie napięć społecznych i osłabianie poparcia dla Ukrainy, a ich źródła często wiązane są z rosyjskimi operacjami wpływu.

Narracje te działają jednak zaskakująco skutecznie – jak pokazują badania CBOS, sympatia wobec Ukraińców w Polsce spadła w 2025 roku do 30 procent.

Ekspert: Rosja wykorzystuje emocje wokół relacji polsko-ukraińskich

Jak mówi Marcin Kostecki, Rosja nieustannie próbuje budować i pogłębiać podziały między Polakami i Ukraińcami. Zjawisko to było widoczne już przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę

„Jednocześnie od dłuższego czasu rozbudowuje swój arsenał działań, aby jak najszybciej osiągnąć zamierzony efekt – niechęć Polaków do Ukraińców, która mogłaby przełożyć się na zmianę polityczną w Polsce i ograniczenie pomocy dla Ukrainy” – mówi.

Pytany o narzędzia wykorzystywane przez Rosję, Kostecki wskazuje m.in. akty dywersji i sabotażu połączone z działaniami w przestrzeni informacyjnej – np. podpalenia, za które następnie obwinia się Ukraińców.

„Najbardziej skuteczne może jednak okazać się drażnienie rzeczywistych zadr w relacjach polsko-ukraińskich, np. stosunku Polaków do zbrodni OUN/UPA oraz stosunku Ukraińców do działań polskich elit z okresu I i II Rzeczypospolitej” – mówi ekspert.

„Rosyjska dezinformacja i propaganda stara się również wykorzystać nastroje wokół odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, przekonując Polaków o faszystowskich i zbrodniczych poglądach Ukraińców, a Ukraińców o roszczeniowych i zaborczych postawach Polaków”. Jak dodaje, jednocześnie wykorzystuje bieżące emocje, licząc na to, że odbiorcy łatwiej uwierzą w treści, które wcześniej mogliby odrzucić.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

Dezinformacja wymierzona w Trumpa i europejskich przywódców na szczycie G7

Policjanci w ukryciu i fałszywe zdjęcia: dezinformacja po zabójstwie Henry'ego Nowaka

Kto ma korzyści z dezinformacji? - Akcja Doppelgänger i antyukraińska mowa nienawiści