Po zakończeniu procesu apelacyjnego, podczas którego żadna ze stron nie ustąpiła ze swojego stanowiska, obrona byłego prezydenta Francji po raz kolejny zapewniła, że Nicolas Sarkozy „nie przyjął ani jednego centa z Libii”.
„Sprawa rzekomego libijskiego finansowania mojej kampanii rozpoczęła się od kłamstw i teorii spiskowych, a powinna zakończyć się prawdą i pełną przejrzystością” – powiedział w środę, 27 maja, przed sądem były prezydent Francji Nicolas Sarkozy podczas ostatniego dnia procesu apelacyjnego. „Nigdy nie przyznam się do czegoś, czego nie zrobiłem. Nie zamierzam odgrywać przed państwem żadnej komedii” – dodał.
Wcześniej tego samego dnia Christophe Ingrain, jeden z czterech obrońców byłego prezydenta, przekonywał, że „od trzynastu lat za wszelką cenę próbuje się wplątać Nicolasa Sarkozy’ego w tę groteskową historię”. „Nie można skazywać człowieka wyłącznie na podstawie hipotez” – podkreślał adwokat, domagając się uniewinnienia swojego klienta.
Prokuratura generalna przedstawia jednak Nicolasa Sarkozy’ego jako „inicjatora” korupcyjnego porozumienia z Libią rządzoną przez dyktatora Muammara Kaddafiego, określając tę sprawę jako jedną z najpoważniejszych, z jakimi może mierzyć się Republika.
13 maja oskarżyciel publiczny zażądał dla byłego prezydenta kary siedmiu lat więzienia, grzywny w wysokości 300 tys. euro oraz pięcioletniego zakazu pełnienia funkcji publicznych.
Sarkozy jest oskarżony o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalne finansowanie kampanii wyborczej, paserstwo sprzeniewierzonych libijskich środków publicznych oraz korupcję. Żądania prokuratury są zbliżone do stanowiska Krajowej Prokuratury Finansowej przedstawionego w pierwszej instancji.
W ubiegłym roku były prezydent został w pierwszej instancji skazany na pięć lat więzienia za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, choć jednocześnie uniewinniono go od trzech pozostałych zarzutów.
W praktyce wyrok oznaczał dla niego dwadzieścia dni spędzonych w paryskim więzieniu La Santé. Skazani zostali również jego bliscy współpracownicy – Claude Guéant i Brice Hortefeux – którzy także odwołali się od orzeczenia.
Według śledczych Nicolas Sarkozy miał wraz z Brice’em Hortefeux i Claude’em Guéantem zawrzeć „pakt korupcyjny” z reżimem Muammara Kaddafiego.
Jak twierdzi oskarżenie, celem było pozyskanie ukrytych funduszy na finansowanie kampanii wyborczej za pośrednictwem biznesmena Ziadego Takieddine’a, w zamian za szereg politycznych i prawnych ustępstw.
Jednym z nich miało być ponowne rozpatrzenie sytuacji prawnej Abdallaha Senussiego, uznawanego za zleceniodawcę zamachu na samolot DC-10 i skazanego zaocznie za terroryzm.
Po zakwestionowaniu wiarygodności Claude’a Guéanta – swojego wieloletniego współpracownika, który ze względów zdrowotnych nie uczestniczy w procesie apelacyjnym – linia obrony Nicolasa Sarkozy’ego wyraźnie się osłabiła.
Były minister spraw wewnętrznych przedstawił bowiem dwa dokumenty podważające wersję wydarzeń prezentowaną przez byłego prezydenta. Zapewnił także, że to właśnie Sarkozy miał poruszyć kwestię sytuacji prawnej Abdallaha Senussiego, uznawanego za organizatora zamachu na DC-10 z 1989 roku, aby uzyskać dostęp do libijskich środków publicznych na potrzeby kampanii wyborczej.
Ogłoszenie wyroku w procesie apelacyjnym, po zakończeniu narady sędziowskiej, zapowiedziano na 30 listopada.