Sarkozy'ego skazano na pięć lat więzienia za rzekomy udział w spisku mającym na celu uzyskanie funduszy od rządu libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego w zamian za przysługi polityczne i dyplomatyczne.
We wtorek były prezydent Republiki Francuskiej stanął przed paryskim sądem, aby omówić ważną sprawę domniemanego finansowania jego kampanii prezydenckiej w 2007 roku przez Libię.
Jest on ścigany w tej polityczno-finansowej sprawie wszczętej w 2011 roku, w której sądy podejrzewają pakt korupcyjny z reżimem Muammara Kaddafiego w celu wsparcia jego zwycięskiej kampanii prezydenckiej w 2007 roku. Sarkozy od początku kwestionował te oskarżenia, mówiąc każdemu, kto chciał słuchać, że_"nigdy nie było ani centa libijskich pieniędzy_" w jego kampanii.
Po skazaniu we wrześniu 2025 r. na pięć lat pozbawienia wolności, z czego część bez zawieszenia, za spisek kryminalny, i po spędzeniu 3 tygodni w więzieniu na przełomie października i listopada, Nicolas Sarkozy gra teraz o swoją rehabilitację w oczach opinii publicznej.
Od czasu wznowienia postępowania w połowie marca, wykazał się niezwykłą powściągliwością, w wyraźnym kontraście do swojego zachowania podczas pierwszego procesu, kiedy był bardzo porywczy.
W pierwszym dniu przesłuchań były prezydent przyjął trzeźwy i rygorystyczny ton, odpowiadając precyzyjnie na pytania prezesa Sądu Apelacyjnego w Paryżu, Oliviera Gérona.
Cień zamachu bombowego na UTA DC-10
Na początku swojego przesłuchania były prezydent podkreślił, że jego obrona ma wymiar zarówno osobisty, jak i wspomnieniowy. Powiedział, że chce odpowiedzieć na_"cierpienie_" wyrażone przez rodziny ofiar ataku na UTA DC-10 w 1989 roku, w którym zginęło 170 osób, w tym 54 obywateli Francji, przedstawiając to, co określił jako_"prawdę_" o swojej niewinności w sprawie podejrzeń o finansowanie jego kampanii prezydenckiej przez Libię.
W sądzie były szef państwa uznał zasadność bólu odczuwanego przez rodziny ofiar, które wypowiadały się w poprzednich dniach podczas przesłuchania, wywołując gniew i poczucie niesprawiedliwości. Powiedział, że rozumie ich cierpienie, posuwając się nawet do stwierdzenia, że czułby_"taki sam gniew_", gdyby był na ich miejscu.
Upierał się jednak, że żadne słowa nie są w stanie sprostać takiej tragedii, wierząc, że tylko prawda może stanowić godną odpowiedź.
W tej rozległej sprawie Nicolas Sarkozy jest podejrzewany w szczególności o to, że pozwolił niektórym ze swoich bliskich współpracowników na rozpoczęcie tajnych rozmów finansowych z reżimem Muammara Kaddafiego pod koniec 2005 roku.
Te rzekome negocjacje dotyczyły w szczególności Abdallaha Senoussiego, byłego szefa libijskiego wywiadu, skazanego na dożywocie za kierowanie atakiem na samolot.
Podczas wtorkowej rozprawy Nicolas Sarkozy został ponownie zapytany o libijskie powiązania swojego najbliższego współpracownika i współoskarżonego Claude'a Guéanta i powtórzył swoje argumenty z procesu, niemal do końca.
Sednem debaty pozostaje kolacja z 1 października 2005 r. w Trypolisie, gdzie Claude Guéant spotkał się z Abdallahem Senoussim.
"Claude Guéant wyjaśnił, że znalazł się na tym przyjęciu znienacka, bez żadnego wcześniejszego przygotowania. Nie mam powodu, by wątpić w jego wersję", oświadczył Nicolas Sarkozy. Następnie zakwestionował powód posiłku, ale nie posunął się dalej. W ten sposób potwierdził szczerość swojego współpracownika, wskazując jednocześnie na polityczny błąd w ocenie.
Wreszcie, na temat swoich powiązań z libijskim przywódcą Muammarem Kaddafim, Nicolas Sarkozy oświadczył nagle:"Powinienem wybrać człowieka tak nieprzewidywalnego jak pan Kaddafi, którego już nigdy nie zobaczę, do finansowania mojej kampanii..... Nie znałem Libii, nie znałem Libijczyków. Rozmawiałem z nim przez 30 minut ".
Pozostali oskarżeni w sprawie Libii
Podobnie jak w pierwszym procesie, Nicolas Sarkozy występuje wraz z około dziesięcioma współoskarżonymi, których sądy podejrzewają o stworzenie ukrytych obiegów finansowych dzięki międzynarodowym pośrednikom i stosunkom dyplomatycznym, które czasami są niejasne.
Claude Guéant, bardzo blisko związany z byłym prezydentem, skazany w pierwszej instancji na sześć lat więzienia za kilka przestępstw, w tym pranie brudnych pieniędzy i korupcję, jest jednym z oskarżonych. Jego stan zdrowia uniemożliwia mu stawienie się na rozprawie apelacyjnej.
Brice Hortefeux został również skazany za spisek w celu popełnienia przestępstwa i otrzymał wyrok więzienia, który może zostać zmieniony. Sędziowie podejrzewają, że on i jego bliscy współpracownicy odegrali kluczową rolę w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji z dygnitarzami libijskiego reżimu.
Biznesmeni, Alexandre Djouhri, skazany na sześć lat więzienia pod zarzutem udziału w skomplikowanych porozumieniach finansowych i libijski dygnitarz Béchir Saleh, oskarżony o ułatwianie transferów funduszy, również będą zeznawać.
Wreszcie, wielki nieobecny tego procesu apelacyjnego, Ziad Tiakeddine, centralna postać w tej sprawie według sądów, oskarżony o przekazanie walizek z gotówką francuskim pośrednikom, który zmarł w 2025 roku, co spowodowało zakończenie postępowania przeciwko niemu.
Nicolas Sarkozy zostanie ponownie przesłuchany w najbliższą środę i w poniedziałek 13 kwietnia.
Proces apelacyjny ma potrwać do 3 czerwca.