Zarzuty dotyczące przecieku informacji z Węgier do Rosji wskazują na możliwość "aktywnego działania państwa członkowskiego przeciwko bezpieczeństwu i interesom UE i jej obywateli", stwierdziła Komisja Europejska.
Ursula von der Leyen planuje poruszyć kwestię domniemanej praktyki Węgier polegającej na przekazywaniu Rosji informacji z rozmów na szczeblu unijnym, jak ogłosiła jej rzeczniczka w następstwie nowych informacji.
Bezpośrednie zaangażowanie przewodniczącej Komisji Europejskiej pokazuje powszechne oburzenie i niepokój wywołany wyjątkowo bliskimi relacjami Budapesztu z Moskwą, które są coraz częściej postrzegane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Zarzuty "podkreślają niepokojącą możliwość koordynacji rządu państwa członkowskiego z Rosją, a tym samym aktywnego działania przeciwko bezpieczeństwu i interesom UE i jej obywateli", powiedziała rzeczniczka w czwartek po południu.
"Jest to zatem niezwykle niepokojące i rząd danego państwa członkowskiego powinien pilnie wyjaśnić tę sprawę".
Nie było od razu jasne, kiedy von der Leyen poruszy tę delikatną kwestię, biorąc pod uwagę, że Węgrzy udadzą się do urn wyborczych 12 kwietnia.
Brukselscy urzędnicy starali się zachować dyskrecję w okresie wyborczym, aby uniknąć podsycania antyunijnej i antyukraińskiej retoryki Orbána, która stała się cechą charakterystyczną jego kampanii.
Początkowo Komisja wezwała Węgry do wyjaśnienia raportów i przestrzegania zasady lojalnej współpracy, która przyświeca wspólnemu podejmowaniu decyzji przez wspólnotę.
Jednak w tym tygodniu narracja uległa zaostrzeniu po tym, jak pięć europejskich mediów opisało, jak węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó opuścił szczyt UE, aby zadzwonić do swojego rosyjskiego odpowiednika, Siergieja Ławrowa, aby poinformować go o debacie na wysokim szczeblu unijnym na temat tego, czy należy rozpocząć rozmowy akcesyjne z Ukrainą, czemu Orbán stanowczo się sprzeciwiał.
Zapis rozmowy telefonicznej, nagranej 14 grudnia 2023 roku, ukazuje Ławrowa zachęcającego Szijjártó do zawetowania decyzji. "Czasami bezpośredni szantaż z dobrej woli jest najlepszą opcją" - powiedział Ławrow do Szijjártó.
Doniesienia pięciu mediów pokazały, że Szijjártó aktywnie dyskutował z Ławrowem o usunięciu nazwisk z listy sankcji unijnych.
Szijjártó nie zaprzeczył treści tych doniesień. Zamiast tego przedstawił je jako próbę ingerencji w wybory z 12 kwietnia.
Informacje te pojawiają się w czasie napięć między Orbánem a jego innymi przywódcami w związku z jego decyzją o zawetowaniu pożyczki w wysokości 90 miliardów euro dla Ukrainy na ostatnim etapie procesu.
W międzyczasie ponadpartyjna grupa 10 eurodeputowanych wysłała list do Roberty Metsoli, przewodniczącej Parlamentu Europejskiego, domagając się ograniczenia dostępu "niektórych otwarcie prorosyjskich" polityków do poufnych informacji.
"Jesteśmy głęboko przekonani, że ta sytuacja podważa pracę, zaufanie i integralność instytucjonalną Parlamentu Europejskiego, a także bezpieczeństwo naszej Unii" - napisali posłowie we wspólnym liście, do którego dotarł Euronews.
"Nadszedł czas, aby aktywnie zająć się dominującymi wewnętrznymi słabościami i zagrożeniami dla bezpieczeństwa".