Liban ogłosił żałobę narodową po śmiercionośnych izraelskich atakach, w których w środę zginęło co najmniej 254 osób. Unia Europejska apeluje, by kraj ten został objęty zawieszeniem broni wynegocjowanym między USA a Iranem.
Unia Europejska stanowczo potępiła nową falę izraelskich ataków na Liban, ostrzegając, że eskalacja działań zbrojnych może doprowadzić do zerwania kruchego porozumienia o zawieszeniu broni, wypracowanego przy udziale Stanów Zjednoczonych i Iranu w celu zakończenia wojny.
Pakistan, który pośredniczył w zawarciu tego porozumienia, oświadczył, że rozejm obejmie Liban „ze skutkiem natychmiastowym”. Izrael szybko jednak zakwestionował te zapewnienia i rozpoczął kolejne działania militarne. Według libańskich władz, w środę zginęły co najmniej 254 osoby.
Jest to najwyższa liczba ofiar śmiertelnych w ciągu jednego dnia w trwającym od lat konflikcie między Izraelem a wspieraną przez Iran szyicką milicją Hezbollah.
„Hezbollah wciągnął Liban w wojnę, jednak prawo Izraela do obrony nie usprawiedliwia tak ogromnej skali zniszczeń” – powiedziała w czwartek rano wysoka przedstawiciel UE, Kaja Kallas, dołączając do narastającej fali krytyki.
„Izraelskie ataki ostatniej nocy pochłonęły setki ofiar, co utrudnia uznanie tak brutalnych działań za mieszczące się w granicach samoobrony. Działania Izraela poważnie podważają amerykańsko-irańskie zawieszenie broni. Rozejm powinien obejmować również Liban” – dodała.
„Hezbollah musi zostać rozbrojony. Unia Europejska wspiera wysiłki Libanu zmierzające do jego rozbrojenia” - zapewniła.
W następstwie środowych ataków Liban ogłosił żałobę narodową. W ciągu zaledwie 10 minut przeprowadzono ponad 100 nalotów. Ofensywa dotknęła przede wszystkim południowy Liban oraz kilka dzielnic stolicy, Bejrutu, wywołując panikę wśród ludności cywilnej i akcje ratunkowe mające na celu wydobycie osób spod gruzów.
Izraelska armia oświadczyła, że jej celem były obiekty wojskowe wykorzystywane przez Hezbollah, oskarżając jednocześnie tę organizację o ukrywanie się wśród ludności cywilnej.
Premier Libanu, Nawaf Salam, stwierdził, że ataki zostały przeprowadzone na obszarach cywilnych z „całkowitym lekceważeniem prawa międzynarodowego i międzynarodowego prawa humanitarnego”. Prezydent Joseph Aoun określił je mianem „masakry”.
„Druga Gaza”
Nagły wzrost przemocy poważnie zaniepokoił europejskich przywódców, którzy obawiają się, że pogłębiająca się niestabilność i cierpienie ludności mogą zniweczyć kruche wysiłki libańskiego rządu na rzecz wzmocnienia armii państwowej i ograniczenia wpływów Hezbollahu w wieloetnicznym państwie. Pojawiają się również obawy przed możliwą nową falą migracji.
Po rozmowie telefonicznej z Salamem i Aounem prezydent Francji, Emmanuel Macron, potępił izraelskie bombardowania „w najostrzejszych możliwych słowach”.
„Ataki te stanowią bezpośrednie zagrożenie dla trwałości niedawno osiągniętego zawieszenia broni. Liban musi być nim w pełni objęty” – podkreślił Macron.
Włoski minister spraw zagranicznych, Antonio Tajani, ostrzegł przed ryzykiem „drugiej Gazy” i wezwał w tej sprawie izraelskiego ambasadora. Jego belgijski odpowiednik, Maxime Prévot, przebywający w Libanie w czasie ataków, określił działania Izraela jako „nieproporcjonalne”.
Niemiecki minister spraw zagranicznych, Johann Wadephu, zaapelował do Izraela o „ograniczenie się do niezbędnej samoobrony wobec Hezbollahu i niewykraczanie poza ten zakres” - przekazał rzecznik.
Premier Hiszpanii, Pedro Sánchez, skierował krytykę bezpośrednio pod adresem premiera Izraela, Benjamina Netanjahu, mówiąc, że „jego pogarda dla ludzkiego życia jest nie do zniesienia”.
Sánchez, znany z ostrej krytyki rządu Netanjahu, wezwał również Unię Europejską do zawieszenia umowy stowarzyszeniowej z Izraelem - postulatu, który Hiszpania i inne państwa podnosiły już wcześniej w kontekście wojny w Strefie Gazy.
W ubiegłym roku, w obliczu pogarszającej się sytuacji humanitarnej, Komisja Europejska zaproponowała częściowe zawieszenie umowy. Jednak głębokie podziały wśród państw członkowskich uniemożliwiły uzyskanie wymaganej większości kwalifikowanej, co zablokowało dalsze procedowanie tej inicjatywy.
W obliczu narastającego oburzenia Biały Dom podjął próbę doprecyzowania warunków zawieszenia broni z Iranem. Porozumienie to jest jednak zaciekle kwestionowane przez dwa rywalizujące obozy, co rodzi poważne wątpliwości co do trwałości kruchego rozejmu.
Teheran utrzymuje, że Liban od początku był objęty 10-punktowym planem, a izraelskie ataki stanowią naruszenie jego postanowień. Z kolei wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, J.D. Vance, który brał udział w przygotowaniu porozumienia, podkreślił, że Waszyngton „nigdy nie składał takiej obietnicy”, a rozbieżne interpretacje wynikają z „uzasadnionego nieporozumienia”.
Jak dodał Vance, Izrael miał zaproponować „pewne działania sprawdzające w Libanie”, aby „upewnić się, że negocjacje zakończą się powodzeniem”.
Tymczasem rzeczniczka Białego Domu, Karoline Leavitt, zaznaczyła, że ewentualne objęcie Libanu porozumieniem o zawieszeniu broni „pozostaje przedmiotem dalszych rozmów”. Jednocześnie ostrzegła, że ewentualne zamknięcie cieśniny Ormuz w odpowiedzi na ostatnie izraelskie ataki byłoby „nie do przyjęcia”.