Manifestanci w całej Europie wyszli na ulice przeciwko irańskiemu reżimowi w obliczu trwającej wojny z USA i Izraelem. Niektórzy wspierali wygnanego księcia Rezę Pahlaviego, inni sprzeciwiali się przywróceniu monarchii. Byli też zwolennicy wprowadzenia demokracji, jak i zwolennicy obecnej władzy.
W miastach w całej Europie powiewały flagi Iranu sprzed rewolucji, a protestujący zgromadzili się w sobotę, aby wyrazić poparcie dla narodu irańskiego w obliczu trwającej wojny z USA i Izraelem.
Wielu demonstrantów, w tym w Berlinie, Sztokholmie i Paryżu, wyraziło poparcie dla wygnanego księcia Rezy Pahlaviego, syna ostatniego szacha Iranu, który przedstawia siebie jako alternatywę i ogłosił gotowość powrotu do kraju i przejęcia władzy, po tym, jak Najwyższy Przywódca Ali Chamenei zginął w izraelsko-amerykańskim ataku.
W Londynie demonstrowano przeciwko wojnie, podczas gdy inni maszerowali popierając Chameneiego.
Według londyńskiej Metropolitan Police, w marszu "Ręce precz od Iranu" wzięło udział od 5 do 6 tysięcy osób, skandujących "stop bombardowaniom teraz, teraz, teraz".
W Paryżu odbyły się dwie demonstracje: jedna popierająca syna zmarłego szacha jako przywódcę transformacji, a druga potępiająca ten scenariusz.
"Popieram Pahlaviego, który wzywa do rewolucji" - powiedział Masoud Ghanaatian, 35-letni student podczas protestu w południowym Paryżu, gdzie uczestnicy nieśli zdjęcia syna zmarłego szacha i flagi USA, Izraela i Iranu sprzed rewolucji.
"Jest demokratą. Może nadzorować transformację i obiecuje zorganizować wybory".
Ale inni protestujący maszerowali w żółtych kamizelkach z napisem "Wolny Iran" pokazywali hasła "No Shah, no Mullah" - "Nie dla szacha nie dla mułłów", chcący w Iranie demokratycznych rządów.
Setki zwolenników szacha zebrały się również w Sztokholmie, trzymając zdjęcia Pahlaviego i jego zmarłego ojca.
W Amsterdamie protestujący maszerowali wzdłuż jednego z kanałów miasta, trzymając flagi izraelskie, amerykańskie i przedrewolucyjnego Iranu, wzywając rząd do zaproszenia Pahlaviego do kraju i zamknięcia irańskiej ambasady.
Rankiem w Wielkiej Brytanii protestujący domagający zakończenia wojny zebrali się przy wejściu do bazy sił powietrznych w Fairford, w południowo-zachodniej Anglii, trzymając banery z napisami "Ręce precz od Iranu", "Pokój" i "Jankesi wracają do domu".
Prezydent USA Donald Trump obiecał pomóc w odbudowie irańskiej gospodarki, jeśli Teheran będzie miał rząd "akceptowalny" dla niego, w zastępstwie za zmarłego najwyższego przywódcę.
Amir Saeid Iravani, ambasador Iranu przy ONZ, powiedział, że USA nie będą odgrywać żadnej roli w wyborze następcy Chameneiego.
"Wybór przywódcy Iranu odbędzie się ściśle zgodnie z naszymi procedurami konstytucyjnymi i wyłącznie z woli narodu irańskiego, bez jakiejkolwiek zagranicznej ingerencji" - dodał.