Komisarz UE Stéphane Séjourné przedstawił strategię odcinającą Pekin od funduszy unijnych przez europejskie preferencje w sektorach strategicznych; kraje z restrykcyjnymi przepisami lokalnymi też byłyby wykluczone.
Komisja Europejska przedstawiła w środę swój długo oczekiwany plan przemysłowy, wprowadzając "preferencje europejskie", które odcinają Chiny od europejskiego finansowania publicznego i zaostrzają śruby przyszłych inwestycji Pekinu w Unii Europejskiej.
Posunięcie nastąpiło po tym, jak 200 000 europejskich miejsc pracy zostało zlikwidowanych w energochłonnych gałęziach przemysłu i sektorze motoryzacyjnym od 2024 r. Przy 600 000 przewidywanych w tej dekadzie w samej tylko produkcji samochodów, ponieważ Chiny zalewają Europę eksportem, budując jednocześnie zakłady, które tworzą niewielkie lokalne zatrudnienie.
"W obliczu bezprecedensowej globalnej niepewności i nieuczciwej konkurencji, europejski przemysł może liczyć na przepisy tego aktu, aby zwiększyć popyt i zagwarantować odporne łańcuchy dostaw w strategicznych sektorach" - powiedział unijny komisarz ds. przemysłu Stéphane Séjourné, prezentując długo oczekiwany akt wykonawczy UE o akceleratorze przemysłowym (IAA).
Strategia ukierunkowana jest na trzy strategiczne sektory: czyste technologie, producentów samochodów i energochłonne branże, takie jak aluminium, stal i cement.
Wprowadza progi "Made in Europe", w tym wymóg 70 proc. zawartości UE dla pojazdów elektrycznych -z istotnymi wyjątkami dla większości komponentów baterii - 25 proc. dla aluminium i 25 proc. dla cementu.
"Stworzy to miejsca pracy, kierując pieniądze podatników do europejskiej produkcji, zmniejszając naszą zależność i zwiększając nasze bezpieczeństwo gospodarcze i suwerenność" - dodał Séjourné.
Chiny na celowniku surowszych przepisów inwestycyjnych
Podczas tworzenia IAA doszło do ostrej walki między państwami członkowskimi a departamentami Komisji.
Blok krajów nordyckich i bałtyckich ostrzegł, że nowe zasady mogą osłabić inwestycje i ograniczyć dostęp krajów UE do zagranicznych technologii, podczas gdy Niemcy naciskały na otwarcie etykiety "Made in Europe", aby uwzględnić towary i komponenty od podobnie myślących partnerów. Tymczasem Francja przyjęła bardziej protekcjonistyczną linię.
Ostatecznie Komisja zaproponowała rozszerzenie statusu pochodzenia z UE na produkty pochodzące od partnerów handlowych z umowami o wolnym handlu, którzy stosują zasadę wzajemności, zwłaszcza w zamówieniach publicznych.
"Rozważymy produkty pochodzące z Unii, które są wytwarzane w krajach trzecich, z którymi mamy międzynarodowe zobowiązania" - powiedział urzędnik Komisji.
Wyklucza to Chiny i USA, które nie mają takich umów ze wspólnotą, ale może również wykluczać podobnie myślących partnerów, takich jak Kanada, gdzie polityka "Kupuj kanadyjskie" może wkrótce mieć zastosowanie do firm z UE.
"Propozycja mówi również, że sprawdzimy później, czy kraje te nie są dla nas otwarte na tej samej liście kategorii technologii, nawet jeśli miały to zrobić" - dodał unijny urzędnik.
Nowe warunki będą miały również zastosowanie do bezpośrednich inwestycji zagranicznych o wartości powyżej 100 milionów euro w baterie, pojazdy elektryczne, panele słoneczne i surowce krytyczne - ponownie z Chinami w centrum uwagi.
"Zasadniczo przyjeżdżają na kawałek europejskiej ziemi, budują swoje fabryki, przyjeżdżają z tysiącami chińskich pracowników i prowadzą fabrykę samodzielnie, z niewielką lokalną wartością dodaną" - powiedział inny urzędnik unijny, wyjaśniając decyzję Komisji o ograniczeniu dostępu do jej rynku.
Od teraz, jeśli inwestor pochodzi z kraju posiadającego 40 proc. globalnego udziału w rynku w danym sektorze, 50 proc. będzie musiało być przypisane pracownikom z UE. Zastosowanie będą miały również inne warunki, takie jak własność zagraniczna utrzymująca się poniżej 49 proc., wspólne przedsięwzięcia z podmiotami europejskimi, transfery technologii, 1 proc. globalnych przychodów firmy kierowanych na badania i rozwój w UE oraz 30 proc. produkcji prowadzonej w Unii.
"Europa nie jest supermarketem" - powiedział ten sam urzędnik UE, "musi być fabryką".
Propozycja musi teraz zostać zatwierdzona przez ustawodawców unijnych - Parlament Europejski i Radę UE, która reprezentuje państwa członkowskie.