Węgry wkraczają w decydującą fazę kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Orbán i opozycja przedstawiają kontrastujące wizje kraju i sporu z UE.
Na nieco ponad dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech kampania wkracza w decydującą fazę.
Fidesz Viktora Orbána, rządzący bezwzględną większością od niemal 16 lat, mierzy się z rosnącym wyzwaniem ze strony Partii TISZA Pétera Magyara, która w większości sondaży wyprzedza rządzących.
Wynik głosowania ma znaczenie nie tylko dla Węgier, lecz także dla całej Unii Europejskiej.
Budapeszt od lat blokuje decyzje wspólnotowe i pozostaje jedynym państwem objętym sankcjami za systemową korupcję.
"Pytanie brzmi, czy kraj, który przez ostatnie 15 lat był największą przeszkodą w podejmowaniu strategicznych decyzji w UE, może stać się konstruktywnym partnerem" - mówi Dániel Hegedűs z Instytutu Polityki Europejskiej.
W weekend obie strony zintensyfikowały swoje działania.
Péter Magyar przedstawił 240-stronicowy manifest wyborczy, obiecując ulgi podatkowe dla osób o niskich dochodach, podwyżki emerytur i odblokowanie wstrzymanych funduszy unijnych, jednocześnie zapowiadając przygotowanie kraju do przyjęcia euro.
Orbán natomiast nasilił antyukraińską retorykę i liczy na wsparcie Donalda Trumpa.
Orbán celuje w Ukrainę, opozycję i von der Leyen
Premier Węgier powtarza sprzeciw wobec członkostwa Ukrainy w UE i zapowiada blokowanie tego procesu.
Twierdzi, że integracja Kijowa z Unią sprowadzi na Europę wojnę i kryzysy gospodarcze.
"Węgrzy nie chcą współpracy wojskowej ani gospodarczej z Ukraińcami, bo wciągają nas w konflikt"- mówił Orbán podczas wiecu w Szombathely.
Krytykuje też opozycję, oskarżając Magyara o przyjmowanie poleceń od Zełenskiego i Ursuli von der Leyen.
Szefowa Komisji Europejskiej jest regularnie atakowana przez Orbána za politykę klimatyczną i migracyjną, a także przedstawiana jako marionetka George’a Sorosa.
Premier określa Ukrainę jako kraj "pozbawiony suwerenności" i zależny od unijnych funduszy, choć nie blokuje sankcji wobec Rosji.
"Fidesz mobilizuje zagranicznych liderów, by wzbudzać strach. Teraz jest to szczególnie niemoralne, bo dotyczy kraju walczącego o niepodległość" - podkreśla Hegedűs.
Czynnik Trumpa wpływa na kampanię
Orbán zapowiedział wizytę w Waszyngtonie pod koniec lutego, by uczestniczyć w wydarzeniu Rady Pokoju.
Węgry są jednym z nielicznych państw UE w tej prywatnej inicjatywie Trumpa, uznawanej przez większość członków Unii za niezgodną z Kartą Narodów Zjednoczonych.
Prezydent USA wyraził wsparcie dla Orbána, doceniając jego twarde stanowisko w sprawie migracji i nazywając go "wielkim przywódcą".
Trump przyznał Węgrom zwolnienie z importu rosyjskiej energii na kolejny rok.
Ewentualna wizyta w Budapeszcie mogłaby przynieść Orbánowi spektakularny efekt medialny, ale jej termin nie został jeszcze ustalony.
Rosyjska energia i przystąpienie Ukrainy do UE
Pomimo proeuropejskiego kierunku, partia Magyara nie planuje radykalnych zmian w kwestii energetycznej ani przyspieszenia akcesji Ukrainy do UE.
Wycofanie się z rosyjskiej energii przewidziano dopiero na 2035 rok, a szybka integracja Ukrainy nie jest popierana.
Strategia opozycji polega na przedstawieniu się jako konstruktywnej alternatywy dla Orbána, bez nadmiernego zbliżania się do Brukseli, co może okazać się korzystne w sondażach.