Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Czy Unia Europejska naprawdę cenzuruje Amerykanów i ingeruje w wybory?

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen rozmawia z mediami po przybyciu na szczyt UE w Brukseli, 18 grudnia 2025 r.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen rozmawia z mediami po przybyciu na szczyt UE w Brukseli, 18 grudnia 2025 r. Prawo autorskie  AP Photo/Geert Vanden Wijngaert
Prawo autorskie AP Photo/Geert Vanden Wijngaert
Przez James Thomas
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Raport sporządzony przez Republikanów w USA potępił Komisję Europejską za rzekome "zagrożenie zagraniczną cenzurą". Amerykańscy politycy twierdzą, że niesprawiedliwie celuje ona w konserwatywne i populistyczne poglądy oraz próbuje manipulować wyborami w unijnych państwach członkowskich.

Według amerykańskich republikańskich ustawodawców, Unia Europejska od 10 lat prowadzi kampanię mającą na celu cenzurowanie amerykańskiej wolności słowa i naruszanie ich praw poprzez wywieranie presji na główne platformy mediów społecznościowych podczas tajnych spotkań w celu zmiany globalnych zasad moderowania treści.

W raporcie sporządzonym przez kierowaną przez Republikanów Izbową Komisję Sądownictwa zatytułowanym "Zagrożenie zagraniczną cenzurą, część II", amerykańscy politycy twierdzą, że urzędnicy Komisji Europejskiej agresywnie naciskali na sieci społecznościowe, aby cenzurowały treści - zwłaszcza amerykańskie i konserwatywne publikacje - pod fałszywym pozorem walki z bigoterią i fałszywymi wiadomościami.

"W odpowiedzi na tę kampanię nacisku, główne platformy mediów społecznościowych ocenzurowały prawdziwe informacje i wypowiedzi polityczne na temat niektórych z najważniejszych debat politycznych w najnowszej historii - w tym pandemii COVID-19, masowej migracji i kwestii transpłciowych, twierdząc, że zwalczają mowę nienawiści i dezinformację" - stwierdzili prawodawcy.

Komisja rzekomo miała ingerować również w wybory krajowe w państwach członkowskich Unii Europejskiej - Francji, Irlandii, Holandii, Rumunii i Słowacji, a także w kraju kandydującym - Mołdawii, w latach 2023-2025, a także w wybory europejskie w 2024 roku.

"Niepubliczne agendy spotkań i odczyty pokazują, że Komisja Europejska regularnie zwoływała spotkania organów regulacyjnych na szczeblu krajowym, lewicowych organizacji pozarządowych i platform przed wyborami, aby omówić, które opinie polityczne powinny być cenzurowane" - czytamy w raporcie.

Twierdzenia zawarte w raporcie zostały wykorzystane przez skrajnie prawicowe postacie w Europie i wzmocnione przez właściciela X Elona Muska, który jest zaciekłym krytykiem unijnych przepisów cyfrowych, ponieważ on również uważa, że są one narzędziami cenzury.

Dzieje się tak po tym, jak Unia Europejska niedawno ukarała X grzywną w wysokości 120 milionów euro za naruszenie ustawy o usługach cyfrowych (DSA) - rozporządzenia Unii Europejskiej mającego na celu stworzenie bezpieczniejszego i bardziej przejrzystego środowiska online - za "zwodniczy" projekt, słabą przejrzystość reklam i ograniczony dostęp dla naukowców.

Jednak zarówno wspólnota, jak i niezależni eksperci szybko potępili ustalenia raportu, a Komisja Europejska określiła je jako "czysty nonsens".

Zarzuty są "całkowicie bezpodstawne i wszyscy o tym wiemy" - powiedział rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier w oświadczeniu przesłanym pocztą elektroniczną. "Wolność słowa jest podstawowym prawem w Europie".

Wskazał na niezmiennie wysoką pozycję Unii Europejskiej w globalnych indeksach wolności słowa i zauważył, że DSA często pomaga platformom społecznościowym.

"W pierwszej połowie 2025 roku Meta podjęła 24,5 miliona decyzji o moderowaniu treści w Unii Europejskiej. Spośród nich prawie 30 proc. decyzji zostało cofniętych" - powiedział. "Było to możliwe tylko dzięki DSA. To nie jest cenzura, wręcz przeciwnie!" - dodał.

Odnosząc się do twierdzeń, że Unia Europejska ucisza głosy polityczne, Regnier powiedział: "Platformy internetowe mogą algorytmicznie wpływać na wybory, wszyscy o tym wiemy. Ale nie w Europie, ponieważ opowiadamy się za wolnymi i uczciwymi wyborami".

"Oto kolejny fakt: musieliśmy wszcząć dochodzenie przeciwko Meta w sprawie potencjalnego shadow-banningu treści politycznych w Europie" - dodał. "Również w tym przypadku DSA chroni wolność słowa".

Czym właściwie zajmuje się DSA i czy jej celem są Amerykanie?

Eksperci również szybko ostudzili entuzjazm związany z zarzutami zawartymi w raporcie, podkreślając polityczną agendę i zniekształcenie tego, co faktycznie mówi DSA.

Naukowcy z Uniwersytetu w Amsterdamie przekazali zespołowi ds. sprawdzania faktów Euronews, The Cube, że DSA stara się między innymi moderować i blokować nielegalne treści w Internecie oraz że jest ślepa na ideologię polityczną lub stanowisko.

"Celem DSA jest ustanowienie zharmonizowanych przepisów dotyczących bezpiecznego, przewidywalnego i godnego zaufania środowiska internetowego, które ułatwia innowacje i w którym prawa podstawowe zapisane w Karcie, w tym zasada ochrony konsumentów, są skutecznie chronione " - powiedziała Natali Helberger, profesor prawa i technologii cyfrowych.

W ustawie nie ma odniesienia do moderowania konserwatywnych, populistycznych lub prawicowych poglądów. Odnosi się jedynie do "nielegalnych treści" (zasadniczo wszelkich treści dyskryminujących, które są sprzeczne z prawem krajowym, takich jak rasizm i homofobia) oraz upewnienia się, że algorytmy i systemy nie mają negatywnego wpływu na dyskurs obywatelski, procesy wyborcze i bezpieczeństwo publiczne.

Wskazując na brzmienie przepisów, Helberger powiedział, że celem DSA nie jest zatem cenzura lub ingerencja w wybory, ale raczej zobowiązanie do poszanowania praw podstawowych i wolności politycznej od pierwszego artykułu.

"Groźba cenzury wypowiedzi politycznych jest dokładnie tym, czemu DSA stara się zapobiec" - powiedziała.

"DSA nie jest skierowane do Amerykanów, ale ma na celu ochronę podstawowych praw Europejczyków" - kontynuowała Helberger. "Nie jest też skierowana konkretnie do firm amerykańskich, ale do wszystkich firm, w tym europejskich i pozaeuropejskich, które oferują i sprzedają swoje usługi Europejczykom - pozostawiając firmom amerykańskim pełną swobodę niekierowania swoich usług na rynek europejski, jeśli zdecydują, że nie chcą podlegać zasadom obowiązującym w tym regionie".

Prawdą jest, że niektóre amerykańskie platformy mogą czuć, że w grę wchodzi "efekt Brukseli" - gdzie unijne standardy, choć technicznie obowiązują tylko we wspólnocie, zmuszają firmy zewnętrzne do przestrzegania ich w skali globalnej ze względu na efektywność - ale DSA z pewnością nie jest skierowana konkretnie do Amerykanów.

"W przeszłości platformy wzorowały się na regulacjach Unii Europejskiej i uczyniły z nich swoje globalne zarządzanie" - powiedział Claes de Vreese, profesor sztucznej inteligencji i społeczeństwa. "Ale to ich wybór - mogą oferować inne usługi i wymagania".

"Komisja interpretuje argument o ograniczaniu wolności słowa Amerykanów" - dodał. "Ale tak naprawdę platformy takie jak Meta i X mogą robić, co chcą; decydują się na stosowanie unijnych przepisów w USA".

Ciągła presja

Według ekspertów raport stanowi część konsekwentnej kampanii prowadzonej przez Komisję Sprawiedliwości Izby Reprezentantów, mającej na celu zinterpretowanie DSA jako ćwiczenia z cenzury.

"Raport jest 'szkodliwy', ale nie jest zaskakujący, ponieważ wpisuje się w ten systematyczny wysiłek" - powiedział de Vreese. "Naprawdę ważne jest, aby podkreślić, że nie jest to raport, który powstał z niczego - ma swoją historię".

Powiedział, że przewodniczący komisji, Jim Jordan, prowadził taką "krucjatę" przez długi czas, nasilając ją w 2025 roku, gdy skupił się na pomyśle, że unijne przepisy zmuszają amerykańskie platformy do przyjęcia restrykcyjnej polityki moderacji na całym świecie, szkodząc amerykańskim firmom z korzyścią dla europejskich konkurentów.

Oprócz publikowania agresywnych badań przeciwko Unii Europejskiej, Jordan osobiście konfrontował się z europejskimi urzędnikami w sprawie takich przepisów w związku z ich rzekomym "nadgorliwym" podejściem i zagrożeniem dla wolności słowa.

Rep. Jim Jordan, R-Ohio, środa 21 stycznia 2026 r., w Waszyngtonie
Rep. Jim Jordan, R-Ohio, środa 21 stycznia 2026 r., w Waszyngtonie Mariam Zuhaib/Copyright 2026 The AP. All rights reserved.

"Ta komisja czuje się ośmielona obecnymi kaprysami politycznymi w USA" - powiedział de Vreese. "Wcześniejsze doniesienia pojawiły się, gdy Trumpa nie było w pobliżu, ale teraz wsparcie Trumpa sprawia, że wpływ jest jeszcze silniejszy".

Helberger powiedziała, że jej zdaniem ustalenia komisji są "głęboko niepokojące", ponieważ sygnalizują kolejny słaby punkt w stosunkach USA-UE, pośród wcześniejszych gróźb Trumpa dotyczących Grenlandii, ceł i osobistych ataków na europejskich przywódców.

"Istnieją dobre powody, by postrzegać to jako część trwającej presji administracji Trumpa na wywieranie nacisku na Unię Europejską w celu obniżenia jej wymogów prawnych dotyczących bezpieczeństwa i poszanowania praw podstawowych Europejczyków" - powiedziała. Dodała, że przyniosłoby to korzyści amerykańskim firmom technologicznym i przyczyniłoby się do realizacji celów Trumpa, jakimi są "niekwestionowana i niekwestionowana globalna dominacja technologiczna".

Według de Vreese, raport jest również kontrowersyjny, ponieważ nie tylko błędnie przedstawia wysiłki polityczne, ale także wyróżnia poszczególnych urzędników, organy regulacyjne i organizacje. Zawiera na przykład zdjęcia i konkretne odniesienia do byłego komisarza europejskiego Thierry'ego Bretona i byłej wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej ds. wartości i przejrzystości Věry Jourovej.

"To bardzo problematyczny sposób prowadzenia dyskusji" - powiedział. "Sama dyskusja jest ważna, ale nie powinna przebiegać w ten sposób, z atakami ad hominem".

Nie tak "tajne" spotkania

De Vreese zakwestionował również pogląd, że urzędnicy Komisji Europejskiej odbyli tajne spotkania, na których naciskali na amerykańskie platformy, aby cenzurowały treści.

Powiedział, że został zaproszony na dwa takie spotkania, o których mowa w raporcie, w tym jedno z władzami holenderskimi, choć ostatecznie w nim nie uczestniczył.

"Wszystko, co Komisja próbowała zrobić na tych spotkaniach, to pokazać działające przykłady ryzyka" - powiedział. "Spotkanie z holenderskim regulatorem zostało przedstawione w raporcie jako tajna próba cenzury, ale spotkanie zostało opublikowane online; nigdy nie było tajemnicą".

"Raport przedstawia spotkania jako dowód na to, że Unia Europejska i jej państwa członkowskie próbują stłumić wolność słowa i zaszkodzić Stanom Zjednoczonym" - powiedział de Vreese. "W rzeczywistości miały one na celu wymianę poglądów i działań w ramach przygotowań do wyborów".

Według Helbergera, raport Komisji Sprawiedliwości Izby Reprezentantów tylko wzmacnia potrzebę przyspieszenia przez Unię Europejską odzyskania cyfrowej autonomii.

"Podkreśla on znaczenie nie tylko zastąpienia usług dużych amerykańskich firm technologicznych firmami Big Tech z Unii Europejskiej, ale także inwestowania i zachęcania do korzystania z europejskiej technologii, która szanuje i promuje europejskie wartości" - powiedziała.

"Raport podkreśla również, w jak niewielkim stopniu administracja Trumpa szanuje suwerenność obcych państw, takich jak Unia Europejska, i obawiam się, że istnieje realne niebezpieczeństwo, że Stany Zjednoczone będą chciały wykorzystać obecny poziom zależności od amerykańskich technologii przeciwko Europie" - dodała. "Dla suwerenności, międzynarodowej pozycji i legitymacji Uni Euroepjskiej kluczowe jest zatem, aby nie ulegać tej presji".

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Europa w aktach Epsteina: Jak bardzo elita polityczna kontynentu jest w to zamieszana?

Czy chatboty AI cenzurują prawdę o konfliktach?

Weryfikacja faktów: Czy Elon Musk pozwala Rosji wykorzystać Starlinki do ataku na Ukrainę?