Rośnie presja na Unię Europejską, by uruchomiła swój instrument przeciwdziałania przymusowi w odpowiedzi na groźbę Trumpa nałożenia ceł, dopóki Dania nie zgodzi się sprzedać Grenlandii. Emmanuel Macron wzywa do użycia bazooki handlowej, podczas gdy Giorgia Meloni mówi, że taryfy Trumpa są "błędem".
Coraz głośniejsze stają się apele o to, by Unia Europejska zastosowała swoją bazookę handlową przeciwko Stanom Zjednoczonym po tym, jak prezydent Trump powiedział, że nałoży nowe cła na Danię i jej europejskich sojuszników, dopóki nie zgodzi się na sprzedaż Grenlandii w bezprecedensowej eskalacji.
Przywódcy europejscy koordynują swoje kolejne posunięcia po tym, jak administracja Trumpa zagroziła nałożeniem nowych 10% ceł na wszystkie produkty pochodzące z ośmiu krajów europejskich, w tym Danii, Niemiec i Francji, i zasugerowała, że mogą nastąpić dalsze środki odwetowe, dopóki nie zostanie osiągnięte porozumienie w sprawie "pełnego i całkowitego zakupu Grenlandii".
Grenlandia jest półautonomicznym terytorium należącym do Królestwa Danii.
W niedzielę osiem krajów pod przewodnictwem Danii, Szwecji, Finlandii, Francji, Niemiec, Holandii i Wielkiej Brytanii stwierdziło we wspólnym oświadczeniu, że "groźby taryfowe podważają stosunki transatlantyckie i grożą niebezpieczną spiralą spadkową".
Powtórzyły również swoją "pełną solidarność" z Danią i podwoiły wysiłki na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa w Arktyce, mówiąc, że wspólna misja sił europejskich na Grenlandii, która wywołała gniew Białego Domu, "nie stanowi zagrożenia dla nikogo".
Premier Włoch Giorgia Meloni, która nie uczestniczyła we wspólnej misji w Arktyce i pozostała na uboczu w sprawie Grenlandii, powiedziała dziennikarzom w niedzielę, że groźba taryfowa Trumpa jest "błędem" i zasugerowała przypadek nieporozumienia w NATO, którego członkami są zarówno Waszyngton, jak i Kopenhaga.
Meloni powiedziała, że rozmawiała z prezydentem USA przez telefon w niedzielę.
Cła Trumpa. Czy UE użyje "bazooki handlowej"?
Mimo to nasilają się apele do UE o zastosowanie ostatecznego narzędzia przeciwdziałania przymusowi wobec USA, jeśli Biały Dom spełni swoją groźbę nałożenia nowych ceł od 1 lutego, gdy ambasadorowie UE przygotowują się do nadzwyczajnego spotkania o godzinie 17:00 w niedzielę.
Według źródła zbliżonego do Pałacu Elizejskiego prezydent Francji Emmanuel Macron ma poprosić UE o zbadanie wszystkich dostępnych narzędzi, w tym narzędzia bloku przeciwdziałającego przymusowi w odpowiedzi na to, co Paryż uważa za niedopuszczalne zagrożenie ze strony USA.
Instrument przeciwdziałania przymusowi przyjęty w 2023 r. w celu zwalczania szantażu politycznego poprzez handel pozwoliłby UE na ograniczenie udziału państw trzecich w przetargach na zamówienia publiczne, ograniczenie licencji handlowych i odcięcie dostępu do jednolitego rynku.
Narzędzie to nigdy nie zostało użyte i chociaż miałoby poważny wpływ na usługi i produkty amerykańskie, mogłoby również mieć konsekwencje geopolityczne.
Europejczycy zmieniają ton po nieudanej strategii ustępstw
Najnowszy spór podważa europejską strategię ustępstw wobec Trumpa, która do tej pory przyświecała Komisji Europejskiej i 27 państwom członkowskim.
Latem ubiegłego roku UE i USA podpisały umowę, która potroiła cła na europejskie produkty do 15%, jednocześnie obniżając taryfy do zera na amerykańskie towary przemysłowe.
Komisja została oskarżona o utrwalenie momentu "upokorzenia dla Europy", a były prezes Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, który jest jednym z najbardziej wpływowych głosów w europejskich kręgach dyplomatycznych, powiedział, że w rezultacie UE wyszła słabsza.
W tamtym czasie Bruksela wskazywała, że umowa, która wprowadziła znaczne ustępstwa na rzecz Waszyngtonu, była ceną za zaangażowanie USA w Ukrainie i globalną stabilność. Przewodnicząca Komisji Europejskiej von der Leyen powiedziała, że umowa, nawet jeśli była oczerniana, zapewniła bardzo potrzebną jasność dla przedsiębiorstw i pomogła złagodzić napięcia transatlantyckie.
Najnowsza groźba Trumpa pokazuje, że umowa niewiele wniosła i sugeruje, że Europejczycy będą musieli rozważyć środki odwetowe po tym, jak opowiedzieli się za polityką deeskalacji. Teraz ton się zmienia.
"Czas by Europa się postawiła"
Premier Szwecji Ulf Kristersson, bliski sojusznik Danii, powiedział w sobotę, że blok nie pozwoli sobie na "szantaż" w jednym z najostrzejszych jak dotąd oświadczeń. Francuski premier Macron powiedział, że UE nie da się zastraszyć groźbami.
Wojowniczy język wokół Grenlandii zjednoczył również wszystkie główne proeuropejskie siły polityczne w Parlamencie Europejskim, podkreślając powagę chwili.
Europejska Partia Ludowa, konserwatywna grupa, która dominuje w hemicyklu, socjaliści i liberałowie z Renew zgodzili się, że odrzucą wdrożenie umowy między USA a UE obniżającej cła na amerykańskie towary przemysłowe, dopóki Trump nie zmieni kursu.
Byli komisarze UE Paolo Gentiloni i Cecilia Malmstrom, mózg stojący za instrumentem przeciwdziałającym przymusowi podczas jej kadencji na stanowisku szefa handlu w pierwszej Komisji von der Leyen, powiedzieli, że UE powinna w następnej kolejności wdrożyć środki zaradcze.
"To ciągłe grożenie taryfami staje się śmieszne. Czas, by Europa się postawiła. Istnieją środki zaradcze, w tym narzędzie przeciwdziałania przymusowi. Grenlandia nie jest na sprzedaż", powiedziała w poście w mediach społecznościowych na X.