Po 25 latach rozmów, UE podpisała w sobotę umowę handlową UE-Mercosur, tworząc strefę wolnego handlu dla 700 milionów osób. Ratyfikacja jest jednak nadal w toku, a Parlament Europejski jest gotowy na burzliwą debatę.
Szefowa UE Ursula von der Leyen pochwaliła w sobotę wybór "uczciwego handlu ponad cłami", gdy blok europejski podpisał ważną umowę handlową z południowoamerykańskimi krajami Mercosur, która była przygotowywana przez 25 lat.
"Wybieramy uczciwy handel zamiast ceł, wybieramy produktywne długoterminowe partnerstwo zamiast izolacji" - powiedziała Von der Leyen podczas ceremonii w Asuncion w Paragwaju.
Szef Rady Europejskiej Antonio Costa powiedział, że umowa jest "przesłaniem w obronie wolnego handlu, opartego na zasadach, multilateralizmu i prawa międzynarodowego jako podstawy stosunków między krajami i regionami".
Stwierdził, że stoi to w opozycji do "wykorzystywania handlu jako broni geopolitycznej".
Negocjowana przez 25 lat umowa Mercosur stworzy strefę wolnego handlu obejmującą około 700 milionów ludzi, stopniowo eliminując około 90% ceł w sektorach przemysłowym, usługowym i rolnym. Komisja Europejska szacuje, że firmy z UE zaoszczędziłyby ponad 4 miliardy euro rocznie na opłatach celnych. Kraje Mercosur zobowiązały się również do otwarcia swoich rynków zamówień publicznych dla firm europejskich na takich samych warunkach jak konkurenci krajowi.
Umowa przewiduje uznanie 344 "oznaczeń geograficznych", chroniących europejskie produkty przed imitacją, a także ma na celu zabezpieczenie dostaw kluczowych minerałów, zmniejszając zależność UE od Chin.
Umowa skrystalizowała podziały w bloku.
Zwolennicy - na czele z Niemcami i Hiszpanią - argumentują, że UE potrzebuje nowych więzi handlowych, ponieważ Stany Zjednoczone zamykają swój rynek, a Chiny prowadzą coraz bardziej agresywną politykę handlową. Przeciwnicy, na czele z Francją, twierdzą, że umowa zagraża europejskim rolnikom, narażając ich na nieuczciwą konkurencję ze strony importu z Ameryki Łacińskiej.
Piłka jest po stronie Parlamentu Europejskiego
Paryżowi ostatecznie nie udało się zebrać mniejszości blokującej, by powstrzymać podpisanie umowy, tracąc w ostatniej chwili decydujące poparcie Włoch. Rzym poparł umowę po zapewnieniu finansowania dla swoich rolników od 2028 r. oraz zwolnienia z unijnego podatku granicznego od nawozów.
Pomimo sprzeciwu wobec umowy, Francja zapewniła klauzulę ochronną umożliwiającą ponowne wprowadzenie ceł, jeśli import z Mercosuru wzrośnie o ponad 5% w sektorach wrażliwych.
Umowa ogranicza również bezcłowy dostęp do kluczowych produktów rolnych. Roczny import wołowiny zostanie ograniczony do 99 000 ton po obniżonej taryfie w wysokości 7,5%, co odpowiada 1,5% produkcji UE. Import drobiu zostanie ograniczony do 180 000 ton rocznie, czyli 1,3% produkcji UE.
Według szacunków Komisji, eksport z UE do krajów Mercosur ma wzrosnąć o 39% (48,7 mld euro) do 2040 r., podczas gdy import z Ameryki Łacińskiej wzrośnie o 16,9% (8,9 mld euro).
Jednak, jak napisał prezydent Francji Emmanuel Macron na X w zeszłym tygodniu, "podpisanie umowy nie oznacza końca historii".
Po podpisaniu umowy piłka jest teraz po stronie Parlamentu Europejskiego. Ratyfikacja wymaga zgody prawodawców, a posłowie do PE pozostają podzieleni w dużej mierze wzdłuż linii krajowych, nawet jeśli zwolennicy mają nadzieję, że poparcie rządów UE wpłynie na niezdecydowanych kolegów.
Przeciwnicy mają zamiar przetestować to poparcie już w przyszłym tygodniu, kiedy prawodawcy będą głosować nad rezolucją wzywającą do zaskarżenia umowy przed najwyższym sądem UE.