Poniedziałkowe oświadczenie Komisji Europejskiej pojawiło się kilka dni po tym, jak Emmanuel Macron z Francji i Giorgia Meloni z Włoch poparli wznowienie dialogu z Moskwą.
Komisja Europejska publicznie podniosła perspektywę zaangażowania się w bezpośrednie rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w celu zakończenia wojny w Ukrainie, jednocześnie ostrzegając, że nieustanna kampania bombardowań Moskwy uniemożliwia taki ruch na tym etapie.
Pokój w Ukrainie zależy od Putina
"Pracujemy bardzo, bardzo ciężko na rzecz pokoju w Ukrainie" - powiedziała w poniedziałek po południu Paula Pinho, główna rzeczniczka Komisji Europejskiej.
"Pokój w Ukrainie zależy od jednej osoby. Tą osobą jest, jak dobrze wiecie, prezydent Putin. Więc oczywiście w pewnym momencie będą musiały odbyć się rozmowy również z prezydentem Putinem. W międzyczasie wykonuje się wiele pracy" - kontynuowała Pinho.
"Niestety, nie widzimy żadnych oznak (ze strony) prezydenta Putina, aby angażował się w takie rozmowy, więc jeszcze tam nie jesteśmy, ale w pewnym momencie rzeczywiście mielibyśmy nadzieję, że odbędą się takie rozmowy, które ostatecznie doprowadzą do pokoju w Ukrainie".
Zapytanz, czy to przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen powinna odebrać telefon, Pinho odmówiła "spekulacji na temat tego, kiedy, jeśli i kto" i wezwała Putina do wyrażenia zgody na spotkanie twarzą w twarz z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, którego rosyjski przywódca wielokrotnie odmawiał.
"To nie jest zasługa prezydenta Zełenskiego, który bardzo często powtarzał, że jest na to gotowy" - powiedziała Pinho. "Jeszcze tam nie jesteśmy", powtórzyła. "Chcielibyśmy tam być".
Wojna w Ukrainie. Zmiana tonu Brukseli
Komentarze te stanowią ważną zmianę w polityce Komisji, która do tej pory była mocno skoncentrowana na dyplomatycznym izolowaniu i ekonomicznym sankcjonowaniu Kremla za jego inwazję na Ukrainę na pełną skalę i hybrydowe ataki na Europę.
Zmiana tonu nastąpiła kilka dni po tym, jak prezydent Francji Emmanuel Macron był gospodarzem spotkania "Koalicji Chętnych" w Paryżu i powiedział, że przywrócenie dialogu z Putinem powinno nastąpić "tak szybko, jak to możliwe".
Macron wcześniej argumentował, że bezpośrednia rozmowa z Putinem byłaby "przydatna", aby uniknąć zależności od Stanów Zjednoczonych, które obecnie działają jako jedyny pośrednik.
W piątek premier Włoch Giorgia Meloni poparła stanowisko Macrona.
"Myślę, że Macron ma rację. Uważam, że nadszedł czas, aby Europa również rozmawiała z Rosją" - powiedziała Meloni dziennikarzom. "Ponieważ jeśli Europa zdecyduje się wziąć udział w tej fazie negocjacji, rozmawiając tylko z jedną z dwóch stron, obawiam się, że ostatecznie pozytywny wkład, jaki może wnieść, będzie ograniczony".
Włoska przywódczyni zasugerowała, by UE wyznaczyła specjalnego wysłannika, który poprowadziłby rozmowy w imieniu wszystkich 27 państw członkowskich. Nie zaproponowała jednak konkretnego nazwiska.
"Jeśli popełnilibyśmy błąd, decydując się, z jednej strony, na wznowienie dialogu z Rosją, a z drugiej, postępując w sposób niezorganizowany, wyświadczylibyśmy Putinowi przysługę" - powiedziała Meloni na swojej tradycyjnej noworocznej konferencji prasowej.
"Mieliśmy ten problem od samego początku. Zbyt wiele głosów, zbyt wiele formatów".
Pomysł bezpośredniej rozmowy z Putinem, choć nie jest całkowicie nowy, zyskał na popularności w kontekście negocjacji promowanych przez Stany Zjednoczone, które czasami odsuwały kraje europejskie na bok i walczyły o miejsce przy stole.
W ostatnich tygodniach Europejczycy zwiększyli swoje zaangażowanie we współpracę z Waszyngtonem w celu opracowania wspólnego zestawu gwarancji bezpieczeństwa dla powojennej Ukrainy. Wciąż jednak to Biały Dom rozmawia z Kremlem i uzyskuje jego wkład.
Ożywienie dialogu z Rosją, w dużej mierze zerwanego od lutego 2022 r., pozostaje wysoce kontrowersyjne w całym bloku, biorąc pod uwagę utrzymującą się brutalność wojny.
W ubiegłym tygodniu Europejczycy jednogłośnie wyrazili oburzenie decyzją Moskwy o wystrzeleniu hipersonicznego pocisku balistycznego średniego zasięgu Oresznik w celu namierzenia krytycznej infrastruktury we Lwowie na zachodniej Ukrainie, około 60 kilometrów od granicy z UE i NATO.
"Putin nie chce pokoju" - powiedziała wysoka przedstawiciel Kaja Kallas. "Odpowiedzią Rosji na dyplomację jest więcej rakiet i zniszczenia. Ten śmiertelny schemat powtarzających się dużych rosyjskich ataków będzie się powtarzał, dopóki nie pomożemy Ukrainie go przełamać".
Jedynymi przywódcami UE, którzy utrzymują otwartą komunikację z Putinem, są Węgier Viktor Orbán i Słowak Robert Fico, obaj głośno krytykujący europejską pomoc dla Kijowa.