Loader
Śledź nas
Reklama

„Twoja mama”. Pięć najbardziej kontrowersyjnych momentów Karoline Leavitt

Od prezerwatyw z Gazy po „Twoja mama”: najbardziej kontrowersyjne wystąpienia ustępującej rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt
Od prezerwatyw z Gazy po „twoją mamę”: najbardziej kontrowersyjne wystąpienia odchodzącej rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt Prawo autorskie  AP Photo
Prawo autorskie AP Photo
Przez David Mouriquand
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button

Karoline Leavitt przez 18 miesięcy była jednym z najważniejszych głosów administracji Trumpa. Zasłynęła bezkompromisową obroną prezydenta, ostrymi starciami z dziennikarzami i wypowiedziami, które niejednokrotnie wywoływały burzę.

Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała w tym tygodniu o rezygnacji ze stanowiska, tłumacząc, że chce poświęcić więcej czasu rodzinie.

REKLAMA
REKLAMA

Niektórzy żartowali, że jej odejście nastąpiło zaledwie kilka dni po tym, jak Donald Trump zostawił ją i kilku członków swojego gabinetu w samolocie-pułapce, który miał być rzekomo celem ataku terrorystycznego. Sam prezydent został w tym czasie potajemnie przetransportowany innym samolotem, w ramach tajnego lotu z Turcji.

Oficjalnie Leavitt odchodzi z powodów osobistych. W mediach społecznościowych napisała, że po narodzinach drugiego dziecka zdała sobie sprawę, iż „nie może być najlepszą mamą”, jeśli jej praca wymaga „nieustannego czasu, energii i uwagi”.

Bez względu na rzeczywiste powody jedno jest pewne: Leavitt utrzymała się na stanowisku dłużej niż wielu jej poprzedników, w tym Sean Spicer i Kayleigh McEnany. Podczas 18 miesięcy urzędowania 28-letnia Leavitt – najmłodsza osoba w historii pełniąca tę funkcję – okazała się dla Donalda Trumpa cennym atutem. Były prezydent nazywał ją „jedną z moich najbardziej zaufanych współpracowniczek”.

Jednocześnie Leavitt była postacią niezwykle polaryzującą. Dla części opinii publicznej pozostawała lojalistką Trumpa, konsekwentnie broniącą prezydenta i jego polityki. Inni postrzegali ją jako nieuczciwą i agresywną w retoryce gorliwą zwolenniczkę ruchu MAGA.

Informacja o jej rezygnacji wywołała rozczarowanie wśród najbardziej zagorzałych zwolenników Trumpa, którzy zdają sobie sprawę, że trudno będzie znaleźć osobę równie zaangażowaną w obronę prezydenta podczas kolejnych afer. Z kolei krytycy Leavitt, od lat określający ją przezwiskiem „KKKaroline Leavitt”, zareagowali na wiadomość o jej odejściu z entuzjazmem.

Jej wystąpienia zza mównicy w Białym Domu nie obyły się bez kontrowersji. Od ataków na dziennikarzy i prób ograniczania dostępu mediów do Białego Domu, przez powtarzanie udowodnionych nieprawd, aż po przesadzone peany na cześć osiągnięć Trumpa podczas otwierających briefingów – przypominamy pięć najbardziej kontrowersyjnych momentów w karierze Karoline Leavitt.

Prezerwatywy w Gazie

Karoline Leavitt
Karoline Leavitt AP Photo

Nawet najostrzejsi krytycy Leavitt przyznawali, że jej bezkompromisowa obrona Trumpa była – jak na standardy tej administracji – imponująca. Jednocześnie zwracali uwagę, że jej odejścia od faktów sprawiały, iż słynne „alternatywne fakty” doradczyni Kellyanne Conway wyglądały przy nich wręcz niewinnie.

Podczas swojego pierwszego briefingu w Białym Domu Leavitt ogłosiła, że administracja Trumpa udaremniła plan wykorzystania pieniędzy podatników na „sfinansowanie prezerwatyw w Gazie”.

Twierdziła, że DOGE i Biuro Zarządzania i Budżetu USA „odkryły, iż niemal 50 mln dolarów od podatników miało za chwilę wyjść z budżetu na finansowanie prezerwatyw w Gazie”.

Trump powtórzył tę tezę, dodając, że prezerwatywy miały być przeznaczone dla Hamasu.

Słowa Leavitt obiegły media na całym świecie, przede wszystkim dlatego, że nie przedstawiono żadnych dowodów na istnienie tak ekstrawaganckiego planu federalnego, zakładającego wydanie milionów dolarów na prezerwatywy dla mieszkańców Gazy. Eksperci zajmujący się amerykańską pomocą dla Gazy oraz globalną pomocą zdrowotną byli zdumieni. Steve Fake, rzecznik organizacji pomocowej Anera, mówił wówczas CNN, że „zdecydowanie nie doszło do zakupu prezerwatyw”.

„Popytaliśmy w różnych miejscach i nikt nie wie, do czego to może się odnosić” – dodawał.

Spór z Associated Press

Karoline Leavitt
Karoline Leavitt AP Photo

W marcu 2025 roku reporter Associated Press Josh Boak zakwestionował politykę celną Trumpa, wskazując, że cła de facto działają jak podatek nakładany na importerów.

„Prezydent wcale nie podnosi podatków” – odpowiedziała Leavitt. „Cła to podwyżka podatków dla państw zagranicznych, które od lat nas wykorzystują. Dla Amerykanów cła są obniżką podatków, a prezydent jest zdecydowanym zwolennikiem cięć podatkowych”.

Boak odparł: „Przepraszam, czy kiedykolwiek płaciła pani cło? Bo ja płaciłem. Cła nie są naliczane zagranicznym firmom, tylko importerom”.

Leavitt uznała pytanie za „obraźliwe” i dodała: „Teraz żałuję, że w ogóle oddałam pytanie Associated Press”.

Dla porządku warto dodać, że ta wymiana zdań miała miejsce na tle szerszego sporu między administracją Trumpa a AP o terminologię używaną przez agencję.

Administracja Trumpa czasowo odcięła AP od konferencji prasowych, ponieważ agencja konsekwentnie nazywała akwen u wybrzeży Luizjany jego właściwą nazwą – Zatoką Meksykańską – zamiast stosować określenie „Zatoka Ameryki”, którego zażądał Trump.

„To fakt, że zbiornik wodny u wybrzeży Luizjany nazywa się Zatoką Ameryki” – mówiła Leavitt, broniąc ograniczeń nałożonych na AP i tłumacząc, że chce rozliczać redakcje z rozpowszechniania „kłamstw”.

Ostatecznie sankcje wobec AP zostały zniesione, ale cała sytuacja pokazała, jak bardzo Leavitt zależało na przejęciu kontroli nad systemem przydzielania miejsc w sali prasowej i decydowaniu o tym, kto ma do niej dostęp. Do stałego korpusu prasowego dopuszczała również osoby związane z ruchem MAGA – podcasterów i sojuszników administracji, których wcześniej nie uznawano za przedstawicieli mediów.

„Prasa chce tylko jednego: pokazać prezydenta w złym świetle. I to jest fakt” – stwierdziła.

Krytycy określali te działania jako „wprowadzenie propagandystów” i próbę podważenia podstawowej roli „czwartej władzy”.

Leavitt broniła siebie i administracji, przekonując, że chodzi o poszerzenie dostępu do Białego Domu poza grono tradycyjnych redakcji informacyjnych.

Wirusowa riposta „twoja mama”

Karoline Leavitt
Karoline Leavitt AP Photo

Leavitt regularnie ścierała się z dziennikarzami, których określała mianem „skrajnie lewicowych ekstremistów” lub „nienawidzących Trumpa”. Jedna z takich wymian zdań odbiła się jednak wyjątkowo szerokim echem – wielu komentatorów określiło wówczas najbliższe otoczenie prezydenta jako „idiotyczne”, „dziecinne” i „infantylne”.

W październiku ubiegłego roku Leavitt stała się bohaterką wiralowej dyskusji po tym, jak na platformie X opublikowała zrzut ekranu swojej wymiany wiadomości z korespondentem HuffPost przy Białym Domu, S.V. Dáte.

W tym czasie Trump planował spotkanie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem na Węgrzech.

„Czy prezydent zdaje sobie sprawę ze znaczenia Budapesztu?” – zapytał Dáte w wiadomości do Leavitt. Dodał: „W 1994 roku Rosja obiecała w Budapeszcie, że nie zaatakuje Ukrainy, jeśli ta zrzeknie się odziedziczonej po rozpadzie ZSRR broni jądrowej. Czy prezydent nie dostrzega, dlaczego Ukraina może mieć zastrzeżenia do tego miejsca?”

Na końcu dziennikarz zapytał: „Kto zaproponował Budapeszt?” i uprzejmie dodał: „Dziękuję”.

Leavitt odpisała: „Twoja mama”.

Następnie nazwała Dáte „skrajnie lewicowym pismakiem, którego nikt nie traktuje poważnie”, po czym dodała: „Przestań wysyłać mi swoje nieuczciwe, stronnicze i kompletnie bzdurne pytania”.

Jedną, z pozoru żartobliwą ripostą Leavitt pokazała, jak lekceważąco podchodzi do roli mediów polegającej na rozliczaniu prezydentów z ich działań, a także jak niewiele znaczy dla niej wyważony ton w kontaktach z dziennikarzami, których postrzega jako „antytrumpowskich”.

Jej odpowiedź wywołała również falę komentarzy w sieci. Wielu obserwatorów zwracało uwagę na hipokryzję polegającą na oskarżaniu dziennikarza o brak powagi i profesjonalizmu za zadanie istotnego pytania, a następnie odpowiadaniu w stylu żartu ze szkolnego boiska.

Akta Epsteina: „mistyfikacja”

Karoline Leavitt
Karoline Leavitt AP Photo

W listopadzie ubiegłego roku Leavitt nazwała akta Epsteina „mistyfikacją podtrzymywaną przez oportunistycznych Demokratów”.

Twierdziła, że Trump znał Epsteina, ponieważ obaj mieszkali w Palm Beach, a były prezydent wyrzucił go z klubu Mar-a-Lago, ponieważ „Jeffrey Epstein był pedofilem i odrażającym typem”.

W lutym tego roku dziennikarze zaczęli dopytywać Leavitt o relacje sekretarza handlu Howarda Lutnicka z Epsteinem. Lutnick przyznał, że odwiedził prywatną wyspę Epsteina w 2012 roku, choć wcześniej utrzymywał, że zakończył tę znajomość kilka lat wcześniej.

Leavitt natychmiast stanęła w obronie sekretarza handlu, nazywając go „bardzo ważnym członkiem zespołu prezydenta Trumpa”, po czym zaatakowała dziennikarzy za zadawanie pytań na ten temat.

„Wskażę tylko, że w tym tygodniu jest wiele sukcesów, o które nikt w tej sali nie pyta, bo wciąż zadajecie pytania o ten sam temat. Pozwólcie więc, że je wymienię” – powiedziała Leavitt.

Następnie zaczęła odczytywać najnowsze wyniki giełdowe, po czym nagle zakończyła briefing słowami: „Prezydent jest dziś bardzo zajęty, a jutro zobaczycie go wszyscy na wydarzeniu w Sali Wschodniej, gdzie będzie przedstawiał politykę energetyczną swojej administracji”.

Zeszła ze sceny, pozostawiając korpus prasowy w osłupieniu.

Pytanie o ICE od „lewicowego propagandysty”

Karoline Leavitt
Karoline Leavitt AP Photo

W styczniu 2026 roku felietonista „The Hill” Niall Stanage zapytał Leavitt o działania ICE po śmiertelnym postrzeleniu Renee Nicole Good przez funkcjonariusza tej agencji.

Stanage przytoczył dane, z których wynikało, że w 2025 roku w aresztach ICE zmarły 32 osoby, a następnie odniósł się do śmierci Good.

Leavitt zapytała go: „Dlaczego Renee Good została w tak smutny i tragiczny sposób zabita?”

Stanage odpowiedział: „Ponieważ agent ICE zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie i zabił ją bez uzasadnienia”.

Reakcja Leavitt została przez wielu odebrana jako podręcznikowy przykład unikania odpowiedzi, a jej zachowanie uznano za niedopuszczalne.

„Dobrze, czyli jest pan stronniczym reporterem z lewicową opinią” – stwierdziła. „Bo jest pan lewicowym propagandystą. Nie jest pan reporterem, tylko udaje pan dziennikarza w tym pokoju. I widać to po samym założeniu pańskiego pytania. Pan i ludzie w mediach macie takie uprzedzenia, a udajecie dziennikarzy – właściwie nie powinien pan siedzieć na tym miejscu”.

„Udaje pan dziennikarza, ale jest pan lewicowym aktywistą” – kontynuowała. „Pytanie, które pan zadał, i pańska odpowiedź dowodzą, że jest pan stronniczy. Powinien pan relacjonować fakty”.

Karoline Leavitt ma odejść ze stanowiska rzeczniczki prasowej Białego Domu z końcem sierpnia. Na razie nie ma żadnych sygnałów, kto miałby zostać jej następcą.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

„Disney powinien pozwać”: Biały Dom krytykowany za wpis ICE ze Spider-Manem

Nowy serial o Melanii Trump na Amazon Prime po klapie kontrowersyjnego filmu «Melania»

Donald Trump oburza fanów muzyki, publikując wizerunek jak Elvis Presley