Loader
Śledź nas
Reklama

Nowa galeria w Wersalu na 250-lecie niepodległości USA

Portret Jerzego Waszyngtona na wystawie z okazji 250. rocznicy Stanów Zjednoczonych w Wersalu, poniedziałek 22 czerwca 2026 r.
Portret George’a Washingtona na wystawie z okazji 250. rocznicy powstania Stanów Zjednoczonych w zamku w Wersalu, poniedziałek 22 czerwca 2026 r. Prawo autorskie  AP Photo/Thibault Camus
Prawo autorskie AP Photo/Thibault Camus
Przez Nathan Joubioux
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google
Udostępnij Close Button
Skopiuj/wklej poniższy link do osadzenia wideo z artykułu: Copy to clipboard Skopiowane

Galeria, której otwarcie zaplanowano na sobotę 4 lipca, prezentuje obrazy, rzeźby i portrety z zamkowych zbiorów, ukazujące polityczne, dyplomatyczne i wojskowe postacie walki o niepodległość.

Zamek w Wersalu w sobotę 4 lipca otworzy zupełnie nową galerię z okazji 250. rocznicy ogłoszenia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Powstała w apartamencie, w którym król Ludwik XVI przyjął Benjamina Franklina i gdzie Francja w 1778 roku oficjalnie uznała suwerenność Stanów Zjednoczonych, galeria podkreśli też relacje między Paryżem a Waszyngtonem.

REKLAMA
REKLAMA

To właśnie w Wersalu w 1783 roku podpisano jeden z traktatów, który przyczynił się do zakończenia wojny o niepodległość i zapewnił międzynarodowe uznanie młodej republiki amerykańskiej.

Wystawa gromadzi obrazy, rzeźby i portrety z zamkowych zbiorów, aby wydobyć na pierwszy plan polityczne, dyplomatyczne i wojskowe postacie związane z walką o niepodległość, w tym Benjamina Franklina, markiza de La Fayette’a i George’a Washingtona.

„Stworzenie w Wersalu galerii poświęconej niepodległości Stanów Zjednoczonych jest całkowicie uzasadnione, bo już za czasów Ludwika XVI istniała potrzeba przypominania o więzi między Francją a tymi wydarzeniami, choćby poprzez zamówienie przez Ludwika XVI wielkiego kandelabru, który stał w jego prywatnym apartamencie i upamiętniał wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych” - wyjaśnia kuratorka zamku Clara Terreaux.

„To potrzeba upamiętnienia, która sięga okresu po I wojnie światowej. Ówczesny dyrektor muzeum chciał docenić rolę Amerykanów w niesieniu pomocy Europie podczas tej wojny” - opowiada dyrektor muzeum zamku w Wersalu Laurent Salomé.

„Dlatego tuż po 1918 roku powstały tu galerie poświęcone rewolucji amerykańskiej, żeby oddać hołd obecności Ameryki w Europie. Opowiadają też o tym, jak Francja wspierała powstańców w XVIII wieku. To historia działająca w dwie strony. Te galerie istniały w różnych formach, a potem zniknęły. Dziś odtwarzamy je z okazji 250. rocznicy” - dodaje.

Wersal pisze historię

Zamek w Wersalu jest zapewne jednym z najsilniejszych narzędzi „miękkiej siły”, jakie ma do dyspozycji prezydent Francji, obok Sali Lustrzanej, ogrodów Króla Słońca i starannie pielęgnowanych kilku stuleci narodowej potęgi.

„To tworzy inną atmosferę rozmowy. I sądzę, że właśnie taki był od początku zamysł Ludwika XIV” - przekonuje Laurent Salomé. „To miejsce zostało zaprojektowane po to, by skłaniać ludzi do innego myślenia. Oczywiście jest narzędziem dyplomacji, więc musi olśniewać, robić wrażenie i pokazywać, że Francja jest wielkim krajem. Ale to nie tylko tyle – chodzi też o piękno i harmonię świata”.

Otwarcie nowej galerii następuje zaledwie kilka dni po tym, jak Emmanuel Macron przyjął w Wersalu swojego amerykańskiego odpowiednika Donalda Trumpa – po raz pierwszy w czasie swojej prezydentury. „Był pod ogromnym wrażeniem. Zachwycił się” - relacjonuje dyrektor muzeum. „Nie sądzę, żeby na świecie istniało coś lepszego” – rzucił nawet prezydent z Partii Republikańskiej.

W minionym tygodniu historia się powtórzyła, bo to właśnie tutaj Donald Trump niespodziewanie podpisał memorandum mające zakończyć wojnę w Iranie, zanim cztery dni później rozpoczęły się właściwe negocjacje.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij Obserwuj Euronews w Google

Czytaj Więcej

USA i Iran zawarły porozumienie w Wersalu. Rozpoczynają się negocjacje

Trump w Wersalu na kolacji z Macronem

Trump w Wersalu: wystawna kolacja czy twarda gra wobec prezydenta USA?