Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

Oscary 2026: ranking laureatów w kategorii Najlepszy Film z ostatnich 15 lat

Oscary 2026: ranking wszystkich zwycięzców kategorii najlepszy film od 2010 roku
Oscary 2026: ranking wszystkich laureatów kategorii Najlepszy film od 2010 roku Prawo autorskie  Universal Pictures, Neon, Fox Searchlight Pictures, A24, AP Photo
Prawo autorskie Universal Pictures, Neon, Fox Searchlight Pictures, A24, AP Photo
Przez David Mouriquand
Opublikowano dnia
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Od „Jak zostać królem” po „Anorę” – Euronews Culture klasyfikuje wszystkich laureatów Oscara za najlepszy film od 2010 roku. Kto dołączy do tego grona? Dowiemy się już w niedzielę.

W najbliższy weekend odbędzie się 98. ceremonia rozdania Oscarów, a czy nam się to podoba, czy nie, pozłacana statuetka ważąca prawie cztery kilogramy za najlepszy film, wciąż pozostaje najcenniejszą nagrodą każdego sezonu.

REKLAMA
REKLAMA

Oscar za najlepszy film cementuje miejsce danego tytułu w historii kina. Łatwo jest podważać wybory Akademii, ale spojrzenie na te zwycięskie produkcje z dystansu wciąż jest ciekawym ćwiczeniem – pozwala sprawdzić, które filmy naprawdę przetrwały próbę czasu. I jak niewiele z nich faktycznie na nagrodę zasługiwało.

Już niedługo przekonamy się, kto dopisze się do tej listy zwycięzców… Czy będzie to film Paula Thomasa Andersona "Jedna bitwa po drugiej", czy może obraz Ryana Cooglera "Grzesznicy", który już pobił rekord jako najczęściej nominowany film w historii Oscarów, i może zgarnąć wszystko tego wieczoru?

Zanim opublikujemy nasze ostateczne prognozy na tegoroczne Oscary, Euronews Culture wraca do laureatów w kategorii najlepszy film od 2010 roku i układa je w ranking: od „WTF, Akademio?” po „O rany, naprawdę trafili”.

15) "Green Book" (2019)

Green Book
Green Book Universal Pictures

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, aktor drugoplanowy (Mahershala Ali), najlepszy scenariusz oryginalny.

"Green Book" to bez cienia wątpliwości najmniej godny zwycięzca w kategorii najlepszy film od 2010 roku. Sam w sobie nie jest fatalnym filmem, ale oferuje płytkie, schlebiające widzom spojrzenie na kwestie rasowe w USA. Co gorsza, nagrodzono go dwa lata po "Moonlight", które poruszało podobne tematy, nie uciekając się do przestarzałych stereotypów typu „magical negro” i nie sprowadzając przesłania do dziecinnego „rasizm jest zły”.

"Green Book" był krokiem wstecz – film w banalny sposób spłycał trwającą do dziś historię rasizmu w Ameryce. Nie chodzi o to, że ma poprawiać nastrój, ani o rolę Mahershali Alego. Problem w tym, że ckliwa komedia o międzyrasowej przyjaźni w stylu zaktualizowanego "Wożąc panią Daisy" była subtelna jak piła mechaniczna wymierzona w twarz. Cóż, czego się spodziewać po reżyserze "Płytkiego faceta"?

Pokazało to, że głosujący w Akademii przede wszystkim chcieli nagrodzić film, dzięki któremu mogli się sami ze sobą dobrze poczuć – na zasadzie: „rasizm mamy ogarnięty i jeszcze w tym pomogliśmy”. Dokładnie tak jak przy nagrodzeniu "Miasta gniewu" w 2006 roku.

Choć Akademia podjęła kroki, by zróżnicować grono swoich członków, 91. gala przeszła do historii jako ceremonia, która co prawda uhonorowała różnorodność (aktorka drugoplanowa Regina King, aktor drugoplanowy Mahershala Ali, reżyseria Alfonso Cuarón…), ale najważniejsza nagroda powędrowała do niewłaściwego filmu.

Co powinno wygrać: praktycznie wszystkie filmy nominowane w tamtym roku bardziej zasługiwały na statuetkę, zwłaszcza

„Narodziny gwiazdy”, „Faworyta”, „Czarne bractwo. BlacKkKlansman” i „Roma”. Ba, nawet „Czarna Pantera” mógł zgarnąć Oscara za znacznie bardziej wielowymiarowe ujęcie kwestii rasowych. Wybór należy do was. I tak trzeba dziękować bogom kina, że obyło się bez "Bohemian Rhapsody".

14) "Jak zostać królem" (2011)

The King's Speech
The King's Speech Paramount Pictures

Łącznie Oscarów: 4 - najlepszy film, reżyseria (Tom Hooper), aktor pierwszoplanowy (Colin Firth), najlepszy scenariusz oryginalny.

Spójrzmy prawdzie w oczy: Tom Hooper, reżyser "Nędzników", "Dziewczyny z portretu" i "Kotów", ma na koncie tylko jeden naprawdę dobry film. I nie jest nim żaden z wymienionych. Ani nawet "Jak zostać królem". Po jego najlepszy obraz trzeba się cofnąć do piłkarskiego dramatu "Przeklęta Liga" z 2009 roku.

Mimo to Oscara dostał właśnie za "Jak zostać królem". To nie jest zły film sam w sobie – to po prostu bardzo przeciętne, robione według schematu melodramatyczne „kino inspirujące”, skrojone idealnie pod gusta Akademii.

Biografia? Jest. Monarchia? Jest. Widmo wojny? Jest. Uproszczone zrównanie prywatnej historii z wysiłkiem całego narodu w czasie II wojny światowej, który „odnajduje głos”? Oczywiście. Lista odhaczonych punktów rośnie w tej grzecznej opowieści o tym, jak król Jerzy VI przezwyciężał jąkanie, by wygłosić przemówienie, po którym na front ruszyły tysiące mężczyzn. Hura?

A teraz coś, co naprawdę daje do myślenia: kiedy ostatnio ponownie oglądaliście "Jak zostać królem"? A kiedy wracaliście do jego konkurentów – "Incepcji", "Toy Story 3", "Czarny Łabędź" czy "The Social Network"? Sprawa zamknięta.

Co powinno wygrać: "Toy Story 3"

13) "CODA" (2022)

CODA
CODA Apple TV+

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, aktor drugoplanowy (Troy Kotsur), najlepszy scenariusz adaptowany.

"CODA" to bardzo czuły, podręcznikowy festiwalowy coming-of-age, który wbrew wszelkim prognozom przeszedł do historii jako pierwszy zwycięzca w kategorii najlepszy film wypuszczony przez serwis streamingowy (Apple TV+).

Poza tym ciekawostkowym faktem, jeśli nie widzieliście jeszcze filmu Sian Heder, opartego na lepszym francusko-belgijskim "Rozumiemy się bez słów" z 2014 roku, jest spora szansa, że już tego nie zrobicie. Pewnie też nie pamiętaliście, że to właśnie on zgarnął główną nagrodę cztery lata temu. Bo obraz zdążył już zniknąć z pola widzenia.

Szkoda, bo to owszem, ckliwy wyciskacz łez – ale szczery wyciskacz łez.

Co powinno wygrać: "Drive My Car"

12) "Artysta" (2012)

The Artist
The Artist Warner Bros. Pictures

Łącznie Oscarów: 5 - najlepszy film, reżyseria (Michel Hazanavicius), aktor pierwszoplanowy (Jean Dujardin), najlepsza muzyka oryginalna, kostiumy.

Jeśli Hollywood dostaje film o sile kina, nominacje do Oscarów praktycznie ma się z góry.

Francuski reżyser Michel Hazanavicius przekonał się o tym przy "Artyście", czarno-białym liście miłosnym do epoki kina niemego, który za swoje „trudy” przywiózł do domu pięć statuetek. To urocza, ale bardzo błaha historyjka, mająca sporo wdzięku – no i przedstawiła światu psa Uggiego. To też coś.

Poza tym film wyraźnie wyblakł z czasem. Jego zwycięstwo nabiera sensu dopiero, gdy spojrzymy na pozostałych nominowanych w kategorii najlepszy film: „Spadkobiercy”, „Służące”, „Hugo”, „Pół nocy w Paryżu”, „Pieniądze albo miłość”, „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” i „Boże igrzysko”. Krótko mówiąc – był najlepszy z bardzo przeciętnej stawki. Przynajmniej dopóki nie przypomnimy sobie, że wśród nominowanych był też „Drzewo życia” Terrence’a Malicka. Wtedy pozostaje już tylko kląć na głosujących w Akademii, że są katastrofalnymi bezgustownymi ciamajdami.

Co powinno wygrać: "Drzewo życia"

11) "Spotlight" (2016)

Spotlight
Spotlight Entertainment One Features

Łącznie Oscarów: 2 - najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny.

Film Toma McCarthy’ego to ukłon w stronę dziennikarstwa śledczego i reporterskiej determinacji – próba zadośćuczynienia za to, że "Wszyscy ludzie prezydenta" nie zdobyli Oscara w 1977 roku.

To kino informacyjne, momentami bardzo trzymające w napięciu. Odważnie mierzy się z systemowym wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez Kościół katolicki, a przy okazji podejmuje temat zbiorowej odpowiedzialności i rozpadu lokalnych społeczności.

Potyka się jednak na nadmiarze sorkinowskich dialogów typu „idziemy i gadamy”, które służą za hurtowe porcje ekspozycji, oraz na scenach wyraźnie skrojonych pod Oscarowe klipy (patrz: momenty z Markiem Ruffalo). Przede wszystkim było to jednak najbezpieczniejsze możliwe rozwiązanie.

Jak pięknie byłoby zobaczyć, jak Akademia schodzi z utartej ścieżki i wybiera nominowanego w tej samej kategorii "Mad Max: na drodze do gniewu" – jeden z najbardziej brawurowych filmów akcji XXI wieku.

Co powinno wygrać: "Mad Max: na drodze do gniewu"

10) "Operacja Argo" (2013)

Argo
Argo Warner Bros. Pictures

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny, montaż.

"Operacja Argo" zbiera sporo krytyki.

Tak, film nagina fakty i gubi wiele detali z rzeczywistej historii, ale wszystko po to, by stworzyć trzymający w napięciu thriller „bardziej nieprawdopodobny niż fikcja”, dobrze zagrany i ani przez moment nudny. Jeśli zaakceptujemy, że bardziej niż na ścisłej wierności prawdzie zależy mu na przyklejeniu widza do fotela – i że mamy do czynienia z amerykańską fantazją o polityce zagranicznej, która równocześnie jest kolejnym filmem z gatunku „oto, jaka potężna jest magia kina” – można go przyjąć na swoich zasadach.

Ton nie zawsze jest trafiony, a niektóre sceny budzą wątpliwości – dwudziestowieczną historię Iranu sprowadzoną na początku do plansz przypominających storyboardy trudno przyjąć bez marszczenia brwi. Ale koniec końców: czy nie byliście jednak dobrze zabawieni? "Operacja Argo" to ulotne, ale świadome siebie przypomnienie czasów, gdy Ben Affleck przeżywał hollywoodzki renesans kariery… I… i… Argo f*ck yourself.

Mimo całej tej obrony „Argo”, nie da się uciec od faktu, że „Lincoln” Spielberga, „Bestie z południowych krain” Bena Zeitlina, „Miłość” Michaela Hanekego czy „Zerowa ciemność. Trzydzieści” Kathryn Bigelow byłyby bardziej godnymi zwycięzcami.

Co powinno wygrać: "Miłość"

9) Birdman (czyli nieoczekiwane pożytki z niewiedzy) (2015)

Birdman
Birdman Fox Searchlight Pictures

Łącznie Oscarów: 4 - najlepszy film, reżyseria (Alejandro G. Iñárritu), najlepszy scenariusz oryginalny, zdjęcia.

To kolejny film, który ma wielu zagorzałych przeciwników, ale w ambitnym, kompletnie zadufanym w sobie, stylizowanym na jedno ujęcie dziele Iñárritu wciąż jest sporo do podziwiania. Opowiada o podstarzałym gwiazdorze kina, który próbuje wrócić na szczyt, wystawiając sztukę na Broadwayu.

„Birdman” nie był tak emocjonalnie poruszający jak nominowany w tym samym roku „Boyhood”, nie dawał też takich dreszczy jak „Whiplash”. Nie był też tak kompletnym, dopracowanym filmem jak „Grand Budapest Hotel” Wesa Andersona. Z drugiej strony, ciągłe jazdy kamery przyniosły kilka momentów prawdziwej brawury, a Edward Norton nie był tak zabawny od lat.

Co powinno wygrać: „Grand Budapest Hotel”

8) Nomadland (2021)

Nomadland
Nomadland Searchlight Pictures

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, reżyseria (Chloé Zhao), aktorka pierwszoplanowa (Frances McDormand).

Zanim nakręciła swój trzeci pełnometrażowy film, scenarzystka i reżyserka Chloé Zhao zasłynęła jako autorka empatycznych, poetyckich portretów życia na marginesach amerykańskiego społeczeństwa. Po „Pieśniach, których nauczyli mnie bracia” i „Jeźdźcu” także „Nomadland” opowiada o niespełnionych obietnicach amerykańskiego snu – i to ten film wyniósł ją na oscarowy szczyt.

Momentami przywodząc na myśl kino Kelly Reichardt, reżyseria Zhao pokazuje, jak sprawić, by widz przejmował się każdym bohaterem w kadrze. Polityczne i społeczne wątki nigdy nie są nachalnie dydaktyczne. Do tego zdjęcia Joshuy Jamesa Richardsa, szerokie plany amerykańskich pejzaży i przejmująca muzyka Ludovico Einaudiego – i mamy jeden z najlepszych filmów 2020 roku.

„Nomadland” był też jednym z najbardziej nieoczywistych zwycięzców Oscarów (przynajmniej do czasu pojawienia się „Wszystko wszędzie naraz”). To chyba ostatni tytuł, jaki przeciętny widz wskazałby jako tradycyjny „film dla wszystkich”. Nie zapisał się może w zbiorowej pamięci tak mocno po swoim triumfie, ale na to zwycięstwo trudno było narzekać.

Co powinno wygrać: "Sound of Metal"

7) "Kształt wody" (2018)

The Shape of Water
The Shape of Water Fox Searchlight Pictures

Łącznie Oscarów: 4 - najlepszy film, reżyseria (Guillermo del Toro), najlepsza muzyka oryginalna, scenografia.

Patrząc wstecz, wciąż trochę boli, że Guillermo del Toro dostał Oscara za najlepszy film właśnie za „Kształt wody”, a nie za „Labirynt fauna” w 2007 roku.

Mimo to ta „zimnowojenna Amélie” była satysfakcjonującym wyborem: stylowy list miłosny do dawnego kina, który łączy grozę rodem z filmów klasy B, fantastykę i bezwstydny romantyzm w sposób, o jakim inni reżyserzy mogą tylko marzyć.

To był mocny rok – wśród dziewięciu nominowanych w kategorii najlepszy film były m.in. „Uciekaj”, „Tamte dni, tamte noce” i „Nić widmo”. To ten ostatni powinien był zgarnąć statuetkę: to jeden z najlepszych filmów ostatniej dekady, niekonwencjonalny romans, który zagląda w zawiłe mechanizmy namiętnego, niewytłumaczalnego przyciągania. Mimo to trudno się naprawdę złościć na ten hołd dla outsiderów – i na cokolwiek, co robi del Toro.

No, może poza „Crimson Peak”. To był niewypał.

Co powinno wygrać: „Nić widmo”

6) Oppenheimer (2024)

Oppenheimer
Oppenheimer Universal Pictures

Łącznie Oscarów: 7 – najlepszy film, reżyseria (Christopher Nolan), aktor pierwszoplanowy (Cillian Murphy), aktor drugoplanowy (Robert Downey Jr.), zdjęcia (Hoyte van Hoytema), montaż (Jennifer Lame), muzyka (Ludwig Göransson).

Trzeba oddać „Oppenheimerowi”, że dokonał rzeczy niezwykłej: trzygodzinna biografia o grupie naukowców rozprawiających między sobą stała się jedną z najdziwniejszych blockbusterowych par z „Barbie” w 2023 roku. A potem zgarnęła siedem z trzynastu nominacji.

Oparty na książce Kai Birda i Martina J. Sherwina „Amerykański Prometeusz: triumf i tragedia J. Roberta Oppenheimera”, epicki film Nolana z rozbitą chronologią daje bardzo szerokie spojrzenie na wzlot i upadek fizyka teoretycznego, który stanął na czele Projektu Manhattan i wprowadził broń nuklearną do historii ludzkości.

W tym technicznie znakomitym amerykańskim dramacie wiele rzeczy zagrało – od idealnie wymierzonej roli Cilliana Murphy’ego po zdjęcia Hoyte van Hoytemy. Nie da się zaprzeczyć, że „Oppenheimer” wygląda jak zwieńczenie kariery reżysera, który od lat obsesyjnie wraca do tematów czasu i rozdartych psychik. To było spóźnione uznanie dla twórcy takich klasyków jak „Memento”, trylogia o Mrocznym Rycerzu, „Prestiż”, „Incepcja” czy „Interstellar”.

Film nie uplasował się wyżej w tym rankingu z dwóch powodów: po pierwsze, Nolan wciąż nie potrafi pisać złożonych ról dla kobiet – co tym bardziej razi, że w „Oppenheimerze” pojawiają się dwie trudne postaci kobiece, grane przez Emily Blunt i Florence Pugh. Po drugie, konkurował z wybitnymi tytułami: znakomitym „Poprzednie życie”, szalenie rozrywkowym i o wiele bardziej „powtarzalnym” w oglądaniu „Biedne istoty” oraz potężną „Strefą interesów”. O gustach się nie dyskutuje, ale pieczołowicie zrealizowany dramat o Zagładzie w reżyserii Jonathana Glazera byłby jeszcze mocniejszym zwycięzcą.

Co powinno wygrać: „Strefa interesów”

5) „Wszystko wszędzie naraz” (2023)

Everything Everywhere All At Once
Everything Everywhere All At Once A24

Łącznie Oscarów: 7 – najlepszy film, reżyseria (Daniels), aktorka pierwszoplanowa (Michelle Yeoh), aktorka drugoplanowa (Jamie Lee Curtis), aktor drugoplanowy (Ke Huy Quan), najlepszy scenariusz oryginalny, montaż.

Zwycięzca z 2023 roku był ewenementem.

„Wszystko wszędzie naraz” to szalona, wręcz dadaistyczna mieszanka science fiction, kina akcji, komedii i dramatu rodzinnego – coś najbardziej odległego od klasycznego „oscarowego filmu”, co można sobie wyobrazić. Jego triumf oznaczał ważną zmianę – nie tylko dla reprezentacji Azjatów na ekranie, lecz także dlatego, że był równocześnie faworytem widzów i krytyków. To małe niezależne kino, które dokonało niemożliwego: wzięło na warsztat traumę międzypokoleniową, serwując palce-parówki, skały, złowrogie bajgle, gadżety erotyczne i nawiązania do Ratatouille, by mówić o egzystencjalnym lęku. Przede wszystkim jednak pozostaje niezwykle pomysłowym hołdem dla zwykłej życzliwości.

Ta przedawkowana kofeiną dziwaczność była dla Oscarów powiewem świeżości. Reżyserski duet znany jako Daniels dopilnował, by mimo mody na historie o multiwersum nigdy nie zgubić emocjonalnego rdzenia, który sprawia, że każdy bohater jest widzowi bliski.

Szkoda, że „Tár” Todda Fielda wrócił z Oscarów z pustymi rękami. Ale zawsze jest coś warte świętowania, gdy film z rozmachem łamie reguły i proponuje coś naprawdę innego.

Co powinno wygrać: „Wszystko wszędzie naraz”

4) Anora (2025)

Anora
Anora Neon

Łącznie Oscarów: 5 – najlepszy film, reżyseria (Sean Baker), aktorka pierwszoplanowa (Mikey Madison), najlepszy scenariusz oryginalny, montaż.

Ubiegłoroczny laureat w kategorii najlepszy film też był pewnym ewenementem.

Szalone, nagrodzone Złotą Palmą dzieło Seana Bakera zebrało chóralne pochwały, ale wszyscy byli przekonani, że poważniejsze, „bardziej oscarowe” „The Brutalist” ma wieczorną główną nagrodę w kieszeni. Ostatecznie to jednak zwariowana komedia zgarnęła Oscara za najlepszy film – i słusznie, bo baśniowa fikcyjna historia zamieniła się w rzeczywistość.

Śledząc losy tytułowej, zadziornej tancerki erotycznej (Mikey Madison, nagrodzona Oscarem), która poznaje wątłego „nepo baby’ego” o energii Tygryska z „Kubusia Puchatka” i ultrabogatych rosyjskich rodzicach, „Anora” okazuje się pędzącą aktualizacją „Pretty Woman” z chaotyczną energią rodem z filmów braci Safdie.

Baker – znany z tego, że w swoich wcześniejszych filmach, takich jak „Tangerine” czy „Red Rocket”, zaglądał w życie pracownic i pracowników seksualnych – zadbał, by nie była to tylko kolejna historyjka „chłopak poznaje dziewczynę”. Patrzy na amerykański sen z perspektywy empatii i podziałów klasowych. Komentarz społeczny jest może nienachalny, ale trafny: dobre życie częściej przypada w udziale tym, którzy zasługują na nie najmniej, podczas gdy osoby, które społeczeństwo spycha na margines, systemowo skazuje się na porażkę.

Chwała Akademii, że „Anora” nie poległa, bo to jeden z najbardziej rozrywkowych oscarowych zwycięzców ostatnich 15 lat.

Co powinno wygrać: „Anora” jak najbardziej zasłużyła, choć nie sposób nie docenić rozmachu i skali filmu „The Brutalist”… A jak wspaniale byłoby, gdyby Akademia rzuciła ostrożność za burtę i uhonorowała szalenie widowiskowy, bezkompromisowy film „Substancja” Coralie Fargeat?

3) "12 lat niewoli" (2014)

12 Years A Slave
12 Years A Slave Entertainment One

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, aktorka drugoplanowa (Lupita Nyong'o), najlepszy scenariusz adaptowany.

W 2014 roku nie było filmu bardziej godnego głównej nagrody.

„12 lat niewoli” był też jednym z najbardziej nieoczywistych zwycięzców Oscarów w ostatnich dekadach – choć jednocześnie jednym z najbardziej zasłużonych. To chyba ostatni tytuł, jaki ktoś by wskazał jako „lekki” czy „przyjemny” oscarowy film. Nie zapisał się może w popkulturze tak mocno jak niektóre blockbustery, ale na to zwycięstwo narzekać naprawdę trudno.

Choć „Ona”, „Grawitacja” i „Nebraska” były znakomite, brutalne spojrzenie Steve’a McQueena na niewolnictwo w Ameryce było faworytem 86. ceremonii i potwierdziło, że jego wcześniejsze filmy – „Głód” i „Wstyd” – były dopiero początkiem wielkiej reżyserskiej kariery. Owszem, tegoroczny „Blitz” nie trafił w dziesiątkę, ale McQueen wciąż pozostaje jednym z najważniejszych brytyjskich twórców.

„12 lat niewoli” to film ekstremalnie trudny w odbiorze – mówiąc delikatnie – ale absolutnie konieczny. W gruncie rzeczy powinien był zabrać do domu więcej statuetek.

Co powinno wygrać: „12 lat niewoli”

2) Moonlight (2017)

Moonlight
Moonlight A24

Łącznie Oscarów: 3 - najlepszy film, aktor drugoplanowy (Mahershala Ali), najlepszy scenariusz oryginalny.

Ach, zwycięzca, którego o mało nie straciliśmy… Wszyscy pamiętają słynną pomyłkę z kopertą, kiedy to ogłoszono, że najlepszym filmem jest „La La Land”. Na szczęście rozsądek zwyciężył i drugi film Barry’ego Jenkinsa odebrał Złotego Łysola.

Choć „Nowy początek” Denisa Villeneuve’a również byłby ciekawym zwycięzcą, opowieść o młodym geju pokazana w trzech kluczowych momentach jego życia była surowa, uczciwa i niezwykle poruszająca.

Oparta na tekście Tarella Alvina McCraneya „In Moonlight Black Boys Look Blue”, „Moonlight” pozostaje jednym z żelaznych przykładów, kiedy Akademia trafiła w dziesiątkę w 100%. Ten głęboko poruszający, intersekcjonalny film do dziś nagradza widzów nowymi odkryciami przy kolejnych seansach.

Co powinno wygrać: "Moonlight"

1) Parasite (2020)

Parasite
Parasite CJ Entertainment

Łącznie Oscarów: 4 - najlepszy film, reżyseria (Bong Joon-ho), najlepszy scenariusz oryginalny, najlepszy film międzynarodowy.

Mroczna satyra społeczna Bonga Joon-ho to bez dwóch zdań najbardziej zasłużony zwycięzca w kategorii najlepszy film w ostatnich 15 latach. Koreański autor zbudował tu miażdżącą krytykę odczłowieczającego wpływu zabetonowanych podziałów klasowych. Dzięki niespodziewanym zwrotom akcji, łączącym hitchcockowski suspens z farsą, Dorzucił do ostrej społecznej diagnozy mrocznie poetyckie piętra znaczeń. To bezkompromisowe, praktycznie niemożliwe do zaszufladkowania arcydzieło, które jako pierwszy koreański film zdobyło Złotą Palmę w Cannes i jako pierwszy nieanglojęzyczny film sięgnęło po Oscara za najlepszy film.

"Parasite" wydawał się w 2020 roku pewniakiem w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego, a większość obstawiała, że główna nagroda trafi do "1917" lub "The Irishman". Kiedy jednak Bong Joon-ho odebrał Oscara za reżyserię, wyprzedzając Sama Mendesa i Martina Scorsesego, sala eksplodowała z radości.

„Kiedy pokonacie ten barierę napisów wysoką na jeden cal, odkryjecie mnóstwo wspaniałych filmów” – powiedział Bong Joon-ho, odbierając Złoty Glob za film nieanglojęzyczny. Jego słowa do dziś wybrzmiewają, a sam Bong, wytykając hollywoodzką krótkowzroczność, wraz ze swoim współczesnym arcydziełem pokazał, że najlepsze oscarowe wybory to te chwile, kiedy Akademia zrywa z protokołem i odważa się pomyśleć poza schematem.

Co powinno wygrać: "Parasite"

Tegoroczna ceremonia wręczenia Oscarów odbędzie się w niedzielę 15 marca. Śledźcie w ten weekend Euronews Culture, aby być na bieżąco z wiadomościami, prognozami i naszą relacją z gali.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Nagrody Aktorskie SAG 2026: „Sinners” z główną nagrodą – co to oznacza dla Oscarów?

Nominacje do Oscarów 2026: „Grzesznicy” przechodą do historii z rekordową liczbą nominacji

Oscary 2026: ranking laureatów w kategorii Najlepszy Film z ostatnich 15 lat