Komisja Europejska zaproponowała przepisy wprowadzające preferencje europejskie w zamówieniach na strategiczne usługi publiczne. Celem jest ograniczenie udziału chińskich firm na rynku wartym 2 mld euro rocznie.
Komisja Europejska przedstawiła w środę projekt przepisów, który pozwoli władzom publicznym w UE preferować europejskie firmy przy zamówieniach publicznych na kluczowe usługi, takie jak energia, zaopatrzenie w wodę, koleje, porty, lotniska i usługi pocztowe.
Krok ten następuje w momencie, gdy europejscy decydenci próbują ochronić rynek Unii przed Chinami w warunkach zaostrzających się negocjacji handlowych, a UE zmaga się z deficytem handlowym wobec Pekinu sięgającym ok. 1 mld euro dziennie.
Rynek zamówień publicznych w Europie jest wart ok. 2 bln euro rocznie, co odpowiada 15 procent PKB Unii.
„Pieniądze publiczne muszą służyć naszym wspólnym interesom” – powiedział w środę wiceprzewodniczący Komisji, Stéphane Séjourné. „Zamawiający publiczny będzie mógł wprowadzić preferencje europejskie i wykluczyć wykonawców z krajów, z którymi nie mamy porozumień dotyczących rynków zamówień publicznych, zarówno ze względu na narodowość firmy, jak i pochodzenie produktów".
Zgodnie z projektem Komisji władze publiczne w UE będą mogły wykluczać z przetargów firmy spoza Europy, jeśli pochodzą z krajów, które nie dopuszczają europejskich przedsiębiorstw do własnych rynków zamówień publicznych.
„Gmina będzie mogła wprost wykluczyć chińską firmę albo europejską firmę oferującą chińskie produkty” – dodał Séjourné. „Będzie też mogła przyznawać w postępowaniu więcej punktów i większą widoczność ofertom europejskim niż ofertom konkurentów.”
Szybka reakcja Chin
Komisja proponuje, by co najmniej 30 procent oceny ofert w przetargach publicznych opierało się na kryteriach jakości, a nie wyłącznie na cenie. Uderzy to także w tanie produkty z Chin.
„Nowym standardem jest najlepszy stosunek jakości do ceny, a nie sama cena” – mówił Séjourné. „Nasze decyzje muszą odpowiadać również wymogom społecznym i środowiskowym, a także kwestiom suwerenności".
Projekt przepisów, który musi jeszcze przyjąć dwoje unijnych współprawodawców – Parlament Europejski i Rada UE – natychmiast wywołał reakcję Chin.
W oświadczeniu opublikowanym po zapowiedzi Komisji Chińska Izba Handlowa przy UE stwierdziła, że takie preferencje dla Europy mogą „zakłócić równe warunki konkurencji” dla chińskich firm startujących w europejskich przetargach publicznych.
„Zamówienia publiczne nie powinny dyskryminować dostawców ani towarów ze względu na narodowość dostawcy lub kraj pochodzenia towarów".
W marcu inny projekt, przewidujący preferencje europejskie w strategicznych sektorach UE, takich jak zielone technologie, motoryzacja i branże energochłonne, również wywołał oburzenie Chin, a Pekin zagroził działaniami odwetowymi.
Komisarz UE ds. handlu, Maroš Šefčovič, ma na początku października udać się do Chin, licząc na wypracowanie politycznego porozumienia z Pekinem w sprawie zrównoważenia relacji handlowych z Unią.