Newsletter Biuletyny informacyjne Events Wydarzenia Podcasty Filmy Africanews
Loader
Śledź nas
Reklama

„Wszyscy przecież tankują". Wojna w Iranie winduje ceny paliw i inflację - nie tylko w Polsce

Inflacja w marcu 2026 roku wyniosła 3 procent rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny w tak zwanym szybkim szacunku.
Inflacja w marcu 2026 roku wyniosła 3 procent rok do roku - podał Główny Urząd Statystyczny w tak zwanym szybkim szacunku. Prawo autorskie  Copyright 2018 The Associated Press. All rights reserved.
Prawo autorskie Copyright 2018 The Associated Press. All rights reserved.
Przez Aleksandra Gałka-Reczko
Opublikowano dnia Zaktualizowano
Udostępnij
Udostępnij Close Button

Marcowy odczyt inflacji w Polsce wyniósł 3,0 proc. rok do roku – wynika z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego. Głównym winowajcą są ceny paliw, które w ciągu miesiąca podskoczyły o 15,4 proc. i są o 8,5 proc. wyższe niż przed rokiem.

Wstępne odczyty wskazują, że marcowa inflacja przekroczyła tym samym 2,5-procentowy cel Narodowego Banku Polskiego. Mimo to odczyt okazał się niższy od rynkowego konsensusu, który zakładał 3,3 proc. Dane są jednak wstępne i mogą zostać zrewidowane w połowie kwietnia.

REKLAMA
REKLAMA

Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion w rozmowie z Euronews przyznał, że bezpośrednią przyczyną jest wojna w Iranie i wywołany nią wzrost cen ropy naftowej. „Na wzrost inflacji z 2,1 proc. w lutym do 3 proc. w marcu złożył się głównie wzrost cen paliw".

Rząd obniżył podatki, ale ropa drożeje szybciej

Polski rząd zdecydował się w minionym tygodniu obniżyć VAT o 15 punktów procentowych – z 26 do 8 procent – oraz zredukować akcyzę do minimalnego poziomu akceptowanego przez Komisję Europejską.

"Te działania oczywiście pozytywnie wpływają na inflację, czyli ją obniżają – i będą działały bez względu na to, co będzie się działo na rynkach paliwowych i bez względu na to, jaka będzie hurtowa cena ropy. Tyle tylko, że wraz ze wzrostem cen ropy na giełdach cena paliw będzie rosła i inflacja będzie rosła mimo tych wysiłków. Obniżki rządowe nie zostaną przez to storpedowane, ale cena może rosnąć, jeżeli ropa na rynkach będzie drożeć" - objaśnia w rozmowie z Euronews, analityk Xeliona Piotr Kuczyński.

Analitycy zwracają uwagę, że GUS mierzy ceny na stacjach zazwyczaj w drugim i trzecim tygodniu miesiąca, tymczasem najwyższe ceny przy dystrybutorach odnotowano dopiero pod koniec marca. W kwietniu zaczną z kolei obowiązywać ceny maksymalne z uwzględnieniem obniżonych podatków – co powinno przełożyć się na wyraźny spadek cen paliw w kolejnym odczycie CPI.

Nie tylko Polska. Cały świat tankuje

Wzrost inflacji napędzany przez drożejącą ropę to zjawisko globalne. „Ta tendencja jest widoczna wszędzie – nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, bo wszyscy przecież tankują" – podkreślił Kuczyński w rozmowie z Euronews. Analityk w objaśnił, że skala efektu różni się w zależności od udziału importu w cenach paliw.

W wielu krajach Unii Europejskiej rządy – podobnie jak w Polsce – sięgają po instrumenty podatkowe, by łagodzić skutki szoku paliwowego. Mimo to ekonomiści są zgodni: dopóki trwa konflikt i cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta, presja cenowa nie ustąpi. Potwierdza to także Piotr Kuczyński.

"Tak długo, jak będzie trwała wojna w Iranie i cieśnina Ormuz będzie zamknięta, cena ropy będzie rosła i odbijało się to będzie na inflacji" - powiedział w rozmowie z Euronews Kuczyński. - "Im szybciej ta wojna się zakończy i cieśnina zostanie otwarta, tym szybciej wrócimy do niższych odczytów - choć nieco wyższych niż przed wojną, bo cena ropy nie spadnie natychmiast do dawnego poziomu".

Rozmówca Euronews podkreśla, że trend jest widoczny w całej Europie.

Dobrze ilustruje to choćby przykład Hiszpanii. W marcu ceny wzrosły tam najszybciej od 2024 roku – inflacja sięgnęła wówczas 3,3 proc. rok do roku. I w tym przypadku - jak podał 27 marca br. hiszpański urząd statystyczny - największym motorem wzrostu były koszty energii, windowane przez trwający konflikt w Iranie.

Najbardziej oberwą masowi importerzy

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) szacuje, że rafinerie nad Zatoką Perską dostarczały w 2025 roku około 60 proc. europejskiego paliwa lotniczego i 20 proc. oleju napędowego.

"To najwyraźniejszy dowód na skalę zagrożenia. Najbardziej ucierpią kraje europejskie z ważnymi węzłami lotniczymi oraz te, które są uzależnione od diesla w transporcie i rolnictwie" – ocenił Maximo Torero z FAO w rozmowie z Euronews Business.

Stwierdził, że jeśli chodzi o import paliw rafinowanych, najbardziej narażone są Holandia – z największym w Europie klastrem rafineryjno-petrochemicznym w Rotterdamie, ściśle powiązanym z bliskowschodnimi rynkami ropy i produktów rafinowanych – oraz Belgia, ważne centrum rafineryjno-logistyczne z portem w Antwerpii.

Według Torero znacznemu ryzyku podlegają również Niemcy – największy europejski konsument oleju napędowego – a także Francja, Włochy i Hiszpania, które łącznie odpowiadają za znaczną część popytu na diesel w lotnictwie, rolnictwie i przemyśle.

Przejdź do skrótów dostępności
Udostępnij

Czytaj Więcej

Inflacja w Hiszpanii rośnie do 3,3 proc., wojna w Iranie podbija ceny energii

Rentowności obligacji rosną, wojna z Iranem podsyca obawy o inflację

Wojna w Iranie ma istotny wpływ na inflację, ostrzega Lagarde z EBC