Europejskie giełdy rozpoczęły poniedziałkową sesję spadkami po weekendzie gwałtownych protestów i rabunków we Francji, gdy przedsiębiorcy liczą straty i oskarżają rząd o brak ochrony.
Na początku poniedziałkowej sesji giełdowej notowania akcji w całej Europie spadały, gdy Francja otrząsała się po jednym z swoich najbardziej burzliwych weekendów od lat. Właściciele sklepów i prezesi firm liczyli straty i oskarżali władze, że zostawiły ich bez ochrony.
Indeks Euro Stoxx 50 tracił wprawdzie tylko 0,1 proc., ale szerszy paneuropejski Stoxx 600 był na otwarciu poniedziałkowej sesji ponad 0,6 proc. pod kreską.
Francuski indeks CAC 40 zniżkował o 0,5 proc. Na przykład akcje sieci handlowej Carrefour, która poinformowała, że 50 jej sklepów padło celem szabrowników, spadały o ponad 2 proc.
Wzrosły też koszty pożyczek dla Francji, podczas gdy podzielony parlament debatuje nad budżetem na 2027 rok. Rentowność 10‑letnich obligacji rządowych sięgała 4,86 proc., po tym jak na początku miesiąca osiągnęła najwyższy poziom od 2002 roku.
Różnica w stosunku do długu Niemiec, uznawana za miarę nerwowości inwestorów, wynosiła 143,5 pkt bazowych. W pierwszych dniach października przekraczała 150 pkt, co było najszerszym poziomem od czasu kryzysu zadłużeniowego w strefie euro.
Agencja ratingowa Moody’s w piątek ma dokonać przeglądu francuskiego ratingu kredytowego Aa3, któremu towarzyszy negatywna perspektywa.
Jeśli chodzi o inne europejskie indeksy, brytyjski FTSE 100, włoski FTSE MIB i hiszpański IBEX 35 były od 0,4 do 0,6 proc. poniżej poziomu zamknięcia z piątku.
Spadkom przewodził niemiecki DAX, który zniżkował o ponad 0,8 proc., podczas gdy holenderski AEX był wyjątkiem i rósł o ponad 0,4 proc.
Euro osłabiło się o 0,2 proc. wobec dolara amerykańskiego, do około 1,121 dolara, oraz o 0,2 proc. wobec funta brytyjskiego, do około 0,841 funta.
W ubiegłym tygodniu wspólna waluta spadła do najniższego poziomu wobec dolara od połowy maja 2025 roku i wobec funta od początku czerwca 2025 roku. Obawy o francuskie finanse publiczne oraz silniejszy dolar przeważyły nad dwiema tegorocznymi podwyżkami stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego.
Kolejne posiedzenie EBC zaplanowano na 29 października.
Francuscy przedsiębiorcy liczą straty
Według władz w sobotnich ogólnokrajowych marszach przeciwko rosnącym kosztom życia i kondycji francuskiej szkoły wzięło udział około 550 tys. osób. Demonstracje przerodziły się w zamieszki i plądrowanie w Paryżu, Lyonie, Marsylii, Bordeaux i innych miastach.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez poinformował, że zatrzymano 2400 osób. Liczba rannych policjantów, żandarmów i strażaków ma wahać się od 500 do niemal 1000.
Nuñez przyznał, że w niektórych miastach zabrakło wcześniejszego przygotowania i że służby utraciły kontrolę nad sytuacją. Zaoferował dymisję, jednak prezydent Francji Emmanuel Macron ją odrzucił, jak przekazał w poniedziałek Pałac Elizejski, argumentując, że służby bezpieczeństwa potrzebują ciągłego, nieprzerwanego kierownictwa.
Dyrektor generalny Carrefour Alexandre Bompard, stojący na czele francuskiej federacji handlu detalicznego FCD, powiedział, że zniszczonych zostało około 1500 sklepów, a rachunek sięga setek milionów euro. Podkreślił, że Republika musi chronić swoich handlowców.
Bompard dodał, że tylko w Carrefourze „koszt napraw zdecydowanie przekroczy dziesięć milionów euro”.
Thierry Guibert, dyrektor generalny marki odzieżowej Lacoste, której sklepy Lacoste i Aigle zostały splądrowane, wezwał na portalach społecznościowych francuskie państwo do natychmiastowych działań na rzecz ochrony firm i pracowników.
Thierry Cotillard, szef sieci supermarketów Intermarché, również pisał w mediach społecznościowych, że jest głęboko oburzony, natomiast Patrick Martin, przewodniczący organizacji pracodawców Medef, określił grabieże jako nie do przyjęcia.
Mniejsi handlowcy wypowiadali się jeszcze ostrzej.
Szef firmy Snowleader, sprzedającej sprzęt outdoorowy, powiedział, że zawiadomił policję, gdy szabrownicy wyważyli drzwi jego sklepu w Lyonie, ale usłyszał, że ma czekać i zgłosić się ponownie we wtorek, jeśli nikt nie przyjedzie. Z kolei przewodniczący stowarzyszenia kupców z centrum Marsylii stwierdził, że sklepikarze zostali pozostawieni sami sobie.
Premier Francji Sébastien Lecornu miał w poniedziałek przewodniczyć posiedzeniu sztabu kryzysowego, a minister handlu Serge Papin spotkać się z przedstawicielami federacji handlowych, banków i ubezpieczycieli.
Tymczasem związki zawodowe wezwały do ogólnokrajowego strajku 5 listopada.