Europa szykuje się na „dzień po wojnie”. Jak ustalił „The Times”, w Polsce odbędą się ćwiczenia z udziałem ponad 1500 żołnierzy, którzy będą trenować scenariusz przyszłej misji w Ukrainie.
Według ustaleń „The Times” w listopadowych ćwiczeniach wojskowych w Polsce ma wziąć udział co najmniej 1500 żołnierzy z Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, przy współudziale polskich sił zbrojnych.
Manewry mają być próbą przygotowania europejskich armii do ewentualnej misji w Ukrainie po zakończeniu wojny, a jednocześnie sprawdzianem ich zdolności do wspólnego działania.
Nie będą to jednak zwykłe ćwiczenia wojskowe. Jak informuje „The Times”, uczestnicy mają przećwiczyć scenariusz zakładający współdziałanie wielonarodowych sił na określonym obszarze, a także przemieszczanie żołnierzy i organizację zaplecza niezbędnego do prowadzenia operacji. Szczególny nacisk ma zostać położony na logistykę, w tym transport paliwa, żywności i innych podstawowych środków.
Polska kluczowym miejscem przygotowań
Wybór Polski nie jest przypadkowy. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę nasz kraj pełni jedną z najważniejszych funkcji logistycznych w systemie zachodniego wsparcia dla Kijowa. Jego położenie sprawia również, że może odegrać istotną rolę w przypadku przyszłych działań związanych z bezpieczeństwem Ukrainy.
Podczas ćwiczeń żołnierze mają sprawdzić w praktyce, jak wyglądałoby przemieszczanie wielonarodowych sił oraz zapewnienie im odpowiedniego zaplecza. To właśnie logistyka byłaby jednym z największych wyzwań w przypadku rzeczywistego rozmieszczenia europejskich wojsk na terytorium Ukrainy.
Dla Wielkiej Brytanii manewry będą także okazją do sprawdzenia współpracy z kluczowymi europejskimi partnerami. Londyn i Paryż należą do państw odgrywających czołową rolę w tzw. Koalicji Chętnych, która zajmuje się między innymi przygotowaniem możliwych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.
Decyzję o organizacji ćwiczeń podjęto podczas lipcowego szczytu Koalicji Chętnych w Paryżu. Ich przeprowadzenie w Polsce wcześniej zapowiadał również premier Donald Tusk. Polski rząd wskazywał, że celem manewrów jest zwiększenie gotowości europejskich państw do wspólnego reagowania na zagrożenia oraz wzmacnianie bezpieczeństwa Ukrainy i całego regionu.
Czy europejscy żołnierze trafią do Ukrainy?
Organizacja ćwiczeń nie oznacza, że podjęto decyzję o wysłaniu europejskich wojsk do Ukrainy. Manewry mają przede wszystkim przygotować państwa na jeden z możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji - taki, w którym po zakończeniu walk i zawarciu zawieszenia broni pojawi się potrzeba rozmieszczenia międzynarodowych sił.
Jak informuje „The Times”, europejskie państwa chcą być gotowe na sytuację, w której po zakończeniu działań wojennych konieczne będzie zapewnienie Ukrainie dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa. Jednym z rozważanych elementów takiego rozwiązania mogłaby być obecność międzynarodowych wojsk, których zadaniem byłoby między innymi wzmacnianie bezpieczeństwa i odstraszanie Rosji przed ponowną agresją.
Na tym etapie nie wiadomo jednak, czy taka misja rzeczywiście powstanie, kiedy mogłaby zostać uruchomiona ani jak dokładnie miałaby wyglądać. Wszystko zależałoby od sytuacji na froncie, warunków ewentualnego porozumienia pokojowego oraz decyzji poszczególnych państw.
Brytyjski minister obrony Wes Streeting, po październikowym spotkaniu z amerykańskim sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem w Pentagonie, poinformował, że w listopadzie w Polsce odbędą się duże ćwiczenia mające przygotować sojuszników do wspierania Ukrainy w zakresie szkolenia wojskowego oraz powojennej odbudowy.
Deklaracja ta pokazuje, że Londyn chce przygotować się nie tylko na dalsze wspieranie Ukrainy w czasie trwającego konfliktu, lecz także na scenariusz, w którym działania zbrojne ustaną.
Brytyjskie władze konsekwentnie podkreślają przy tym, że przyszłość Ukrainy będzie miała bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa całej Europy. Stabilność tego państwa, a także wiarygodne gwarancje jego bezpieczeństwa, są postrzegane jako jeden z kluczowych elementów przyszłego porządku bezpieczeństwa na kontynencie.
Europa nie chce czekać
Jednym z najważniejszych elementów przygotowań jest odstraszanie. Jeśli po zakończeniu wojny zapadłaby decyzja o rozmieszczeniu europejskich wojsk w Ukrainie, ich obecność mogłaby ograniczyć ryzyko ponownej rosyjskiej agresji.
Dlatego europejskie państwa nie chcą rozpoczynać przygotowań dopiero po zawarciu ewentualnego porozumienia pokojowego. Ćwiczenia w Polsce mają pozwolić wcześniej sprawdzić, czy poszczególne armie są zdolne do sprawnego współdziałania, przemieszczania wojsk oraz zapewnienia im odpowiedniego zaplecza.
Nie chodzi więc wyłącznie o wyszkolenie poszczególnych jednostek. Równie istotne jest przetestowanie całego systemu współpracy - od transportu żołnierzy i sprzętu po dostarczanie paliwa, żywności i innych niezbędnych materiałów.
Jak podkreślał cytowany przez „The Times” polski przedstawiciel, manewry mają również wymiar polityczny. Mają pokazać jedność najważniejszych europejskich państw wobec rosyjskiego zagrożenia oraz ich gotowość do dalszego wspierania Ukrainy.
Polska zyskuje na znaczeniu
Dla Polski znaczenie tych ćwiczeń wykracza daleko poza samą kwestię przyszłości Ukrainy. Ich organizacja pokazuje rosnącą rolę naszego kraju w europejskim systemie bezpieczeństwa.
Polska znajduje się na wschodniej flance NATO, graniczy z Ukrainą i od początku rosyjskiej inwazji pozostaje jednym z kluczowych państw wspierających Kijów. Teraz staje się również miejscem, w którym europejskie armie przygotowują się do potencjalnych działań związanych z bezpieczeństwem Ukrainy po zakończeniu wojny.